sobota, 21 kwietnia 2018

Jeden

***
- Musimy zakończyć tą przyjaźń - powiedział Paweł zaraz po meczu z Wrocławiem 
-Czekaj co ? Dlaczego? - nie dowierzałam w jego słowa 
-Daj spokój - machnął na mnie ręką - Wiem co do mnie czujesz i wiem , że to nigdy nie będzie mogło mieć miejsca. Kocham Michalinę i chce z nią być , a nie mam zamiaru patrzeć jak cierpisz - wyjaśnił
- Paweł ale to chyba moja sprawa - moje oczy były pełne łez ale obiecałam sobie że przy nim się nie rozpłaczę - Mnie to odpowiadało - dodałam 
- Musisz kogoś sobie znaleźć i być szczęśliwą- dodał 
Złapałam go za bark , nie mógł mi tego zrobić . Przyjaźniliśmy się przez tyle długich lat, nasi rodzice się przyjaźnili , mieszkaliśmy od siebie trzy domy dalej a ja tak po prostu miałam o nim zapomnieć? 
Stałam na przeciwko niego nie odrywając od niego oczu. 
- Idź już sobie - poprosił , widziałam że dla niego to też było trudne 
Nie chcąc dłużej przedłużać wyszłam z jego boku. Z moich oczu polały się chyba hektolitry łez, nie widziałam na oczy , chciałam jak najszybciej stąd uciec, lecz na moje nieszczęście(jak się później okaże szczęście)wpadłam na Jack'a Holdera. Ewidentnie czegoś szukał. 
- O hej możesz mi pomóc? - spytał patrząc na mnie - Camile ty płaczesz? - zapytał 
- Nie Jack dziś nie mogę Ci pomóc - powiedziałam przez łzy zostawiając go samego 
Zawsze chętnie pomagałam młodemu Australijczykowi ale dziś nie potrafiłam patrzeć na żadnego żużlowca i nikogo z Ks Toruń. Szybkim krokiem ruszyłam do domu , kiedy tylko znalazłam się w swoim pokoju rzuciłam się na łóżko i płakałam przez resztę wieczora. 
***

Leżałam bezwładnie na łóżku , nie bardzo wiedząc co ze sobą mam zrobić. Od kiedy moja przyjaźń z Pawłem się zakończyłam całe dnie siedziałam w domu , nie odbierałam od nikogo telefonu, po prostu nie istniałam. Nawet Chris do mnie dzwonić czy chce jechać z nim i Jack'iem do Rzeszowa na zawody Speedway Best Pairs. Odmówiłam bo nie chciałam oglądać Przedpełskiego.  Ktoś pukał do mojego pokoju , niechętnie wstałam i otworzyłam drzwi. Stała w nich Angelika. 
- Przebieraj się idziemy do mnie na grilla - powiedziałam rozochocona 
- Ja jednak wole zostać tutaj - wskazałam na swój pokój , w którym panował nieład i półmrok 
- Daj spokój , dalej boli Cię ta sytuacja z Pawłem ? - spytała mnie 
- A jak myślisz -usiadłam na swoim łóżku 
- Tyle razy Ci mówiłam , żebyś się ogarnęła bo nigdy z nim nie będziesz- mruknęła lekko mnie przytulając - Pokaż mu że bez niego dajesz sobie świetnie radę - uśmiechnęła się do mnie 
- Masz rację An - wstałam otarłam łzy i się uśmiechnęłam - Poczekaj na mnie ja tylko się ogarnę - dodałam 
- Wkońcu mówisz jak człowiek - klasnęła w dłonie - Jack też będzie - puściła mi oczko 
Weszłam do łazienki , wzięłam prysznic , przebrałam się , lekko pomalowałam i po paru minutach byłam gotowa. Weszłam do pokoju a Angela aż się uśmiechnęła. 
- Moja piękna - pisnęła 
- Uspokój się bo zaraz nigdzie nie pójdę - zagroziłam 
Wyszłam z pokoju pierwszy raz z uśmiechem na twarzy , widziałam po moich rodzicach , że odetchnęli z ulgą. Cieszyłam się , że przestali się martwić. Od tygodnia byłam żywym trupem a dziś pierwszy raz wyglądałam na zdrową. Wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do domu Termińskich, mieszkała niedaleko ode mnie ale przyjechała po mnie samochodem. Wjechałyśmy na podjazd a ja zaczęłam czuć się dziwnie bo zobaczyłam Pawła z Michaliną. Wysiadłam z samochodu , wymieniłam z Angelą spojrzenia. 
- Dzień dobry - przywitałam się z rodzicami Angeliki 
- Miło Cię widzieć- powiedział jej ojciec - Ostatnio Cię nie widziałem - zauważył 
- Wie Pan potrzebowałam trochę odpoczynku - wyjaśniałam 
- Wyglądasz na smutną - zauważył 
- Na pewne rzeczy nie mamy wpływu - mruknęłam 
- Dobrze nie pytam - uśmiechnął się - Idź do chłopaków bo na Ciebie czekali - zaśmiał się
Kiwnęłam głową i poszłam do grupki osób. Siedzieli tam Paweł z Michaliną , Chris , Jack , Daniel , Igor i reszta. Nie za bardzo wiedząc co ze sobą zrobić i gdzie usiąść , usiadłam obok młodszego z braci Holder. 
-Cześć Jack- mruknęłam a on podniósł na mnie wzrok - Przepraszam za sobotę ale nie byłam w stanie - dodałam 
- Nie martw się - uśmiechnął się szeroko - Jakoś sobie poradziłem- dodał - Co się takiego stało że płakałaś? - zapytał odwracając się do mnie 
- Moja przyjaźń z Pawłem się skończyła - wyjaśniłam 
- Jest idiotą czy jak - oburzył się 
- Nie Jack to nie tak - zaczęłam go jakoś tłumaczyć 
- Nie tłumacz go bo to i tak nic nie da - powiedział - Przez niego taka dziewczyna jak ty płakała - nie dowierzał
- Taka dziewczyna czyli jaka? - zapytałam go 
- Ładna, inteligentna , miła , pomocna - powiedział 
- Dzięki Jack - uśmiechnęłam się do młodszego z braci Holder - Właśnie Chris wczoraj w Rzeszowie dobrze Ci poszło - powiedziałam do starszego z braci 
- Dzięki- uśmiechnął się - Szkoda że Cię nie było z nami - stwierdził 
- Potrzebowałam chwili wytchnienia od Was - uśmiechnęłam się popijając wodę , którą przyniosła mi Angelika 
- Na pewno nie od nas - Chris popatrzył na mnie przeszywającym wzrokiem 
- Może powiem tak : potrzebowałam ogólnego odpoczynku - powiedziałam 
- Niech Ci będzie - nie pytał mnie dalej 
- Jedziesz z nami to Tarnowa? - zapytał mnie Jack 
- Nie wiem czy powinnam - powiedziałam patrząc na Pawła 
- Powinnaś - powiedział wesoło Daniel , który wtrącił się do rozmowy 
- Dostaniesz koszulkę Team Holder - odparł Chris 
- A którego Holdera będę reprezentować ? - spytałam podnosząc brew do góry 
- Którego zechcesz - mruknął do mnie Jack tak że czułam jego oddech na szyi 
Przeszył mnie dreszcz , którego nie widział nikt prócz mnie i Jack'a. Ten tylko się uśmiechnął zawadiacko do mnie. Lekko spanikowałam , wstałam zostawiając braci samych. Poszłam do mojej przyjaciółki, która była w domu.
- Pomóc Ci coś? - spytałam 
- Nie trzeba - uśmiechnęła się do mnie
- Czy tylko mi się wydaje czy Jack mnie podrywa ? - zapytałam ją 
- Jesteś ładna , chętnie mu pomagasz więc w pewien sposób chyba chce Ci pomóc zapomnieć o Pawle - stwierdziła - A propo Pawła widziałam jak się na Ciebie patrzył kiedy usiadłaś obok Jack'a- dodała 
- No trudno - machnęłam ramionami 
- Weź do zanieś na stolik jak możesz - puściła mi oczko 
Wiedziałam o co jej chodzi , z uśmiechem na twarzy zaniosłam sałatkę na stolik i wróciłam na swoje miejsce obok Jack'a. Położyłam rękę na jego ramieniu a ten w odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Czułam,że ten dzień skończy się dobrze , że wszystko będzie w porządku. Podzieliliśmy się na dwie grupy ja siedziałam z Aussie boy'ami , Danielem i Angeliką, a reszta razem . Doceniałam to co wszyscy dla mnie robili żebym czuła się dobrze. I tak było. Wieczorem postanowiłam wrócić do domu, bo musiałam się przygotować się do wyjazdu z chłopakami do Tarnowa. 
- Poczekaj odprowadzę cię bo i tak chciałem z Tobą pogadać - odparł Jack
- A trafisz z powrotem ? - zaśmiał się Chrispy 
- Jasne - mruknął 
- Jak nie będzie wiedzieć jak wrócić to ja go pokieruje przez telefon- powiedziałam - Idziesz Jack? -spytałam 
Podszedł do mnie i oboje ruszyliśmy w kierunku mojego domu . Chwilę szliśmy w milczeniu ale po kilku chwilach ja się odezwałam.
- O czym chciałeś ze mną pogadać? - spytałam go 
- Chciałem Cię odprowadzić , a ta rozmowa to była tylko wymówka- oznajmił 
- Ty spryciarzu - poczochrałam jego włosy z uśmiechem 
- Chyba się na mnie nie gniewasz? - spytał 
- Oczywiście, że nie - złapałam go za bark
Po kilku chwilach znaleźliśmy się u mnie pod domem.Oboje patrzyliśmy na siebie z tęsknotą w oczach, coś ciągnęło mnie do niego tylko nie bardzo nie wiedziałam co. 
- Może wejdziesz? - wypaliłam nagle 
- Chętnie - mruknął 
Wzięłam go za dłoń i poprowadziłam do domu. Weszłam do środka a tam panował półmrok i cisza. No tak moi rodzice wyjechali na urlop i nie będzie ich 2 tygodnie. 
-Nikogo nie ma? - spytał zdziwiony Jacky 
- Nie moi rodzice wyjechali - powiedziałam - A co? - spytałam go patrząc w jego czekoladowe oczy 
- Nic - znów mruknął 
A ja już znów miała dreszcze, to chyba była moje reakcja na Jack'a. Popatrzyłam na niego , on cały czas na mnie patrzył , pełnymi dużymi i lekko mnie kojącymi. Chciałam go poczuć na sobie, nie wiedziałam co mnie do niego tak ciągnęło. Zdawał sobie z tego sprawę bo ja działałam na niego tak samo.Po chwili znaleźliśmy się w mojej sypialni. Panował tam półmrok , było duszno ale my posiedliśmy siebie nawzajem. Po wszystkim leżeliśmy spleceni w jedność, trzymałam swoją nogę na jego, głowę miałam opartą na jego nagiej klatce piersiowej. Przez chwilę zastanawiałam się jak do tego doszło. Gładziłam go swoją ręką. 
- Nie żałujesz tego co się stało? - zapytał mnie po dłuższym milczeniu 
- Oczywiście , że nie - popatrzyłam nie niego - A ty? - spytałam go 
- Też nie - posłał mi swój charakterystyczny uśmiech Aussie Boy'a
- Jeszcze Chris do Ciebie nie dzwonił ? - spytałam go 
-O dziwo nie - mruknął a ja po raz kolejny zadrżałam- Chyba się coś domyśla - wyjaśnił
- Najwyżej powiemy mu że u mnie spałeś bo się zagadaliśmy - stwierdziłam  
- To będzie nasza tajemnica - pocałował mnie we włosy 
Zegarek stojący na mojej szafce nocnej wskazywał na północ. Lekko zrobiłam się senna , ziewnęłam a Jack zaczął gładzić mnie po plecach. Przytuliłam się do Australijczyka mocniej i po chwili zasnęłam. Jeszcze parę dni wcześniej płakałam po stracie przyjaciela a teraz przespałam się z Jack'eim Holderem. Nigdy się po sobie tego nie spodziewałam, zawsze lubiłam młodego Australijczyka, może dlatego  że byliśmy w tym samym wieku . W wielu sprawach rozumieliśmy się bez słów a teraz jeszcze działaliśmy na siebie w inny sposób. 





BOHATEROWIE

Podobny obraz

KAMILA ZAWADZKA - 21 lat 


JACK HOLDER - 21 lat 


ANGELIKA TERMIŃSKA -21 lat 

I INNNI .

(PROSZĘ O NIE KOPIOWANIE, WSZYSTKO CO JEST ZAWARTE W TYM BLOGU JEST WYTWOREM MOJEJ WYOBRAŹNI)

Kochani mam nadzieje ,że ciepło przyjmiecie to opowiadanie , moje pierwsze o żużlu , drugiej pasji zaraz po piłce nożnej. 

ZAPRASZAM!!

Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...