Z Jack'iem nie widziałam się dwa tygodnie , te dni były dal mnie trudne patrząc na to , że musiałam znosić tego idiotę i wszystko inne. Moja matka suszyła mi głowę o to że za niedługo zaczynają się sesje a ja mam być najlepsza na roku. Tylko ja nie chciałam nią być a ona tego nie rozumiała. Miałam 21 lata a ona nadal rządzi moim życiem. Chciałam to skończyć , chciałam poszukać sobie jakiegoś mieszkania ale nie chciałam zostawiać ojca. On jako jedyny choć próbował zrozumieć to że ja nie chce być we wszystkim najlepsza ze chce być sobą. Miałam ochotę wszystko rzucić i wyjechać do Jack'a ale nie mogłam musiałam obronić licencjat. Obiecałam to wszystkim ale czy ja tego chciałam? Jedyne czego teraz chciałam był Jack. Moja mama ciągle pytała o Pawła , nadal nie docierało do niej że ja i on to przeszłość i że już nigdy nie będzie go w moim życiu. Dla mnie to był zamknięty rozdział a ona tego nie rozumiała. No cóż , trudno. Jack od środy był w Toruniu i to były najpiękniejsze dni w tym tygodniu. Później nastąpił piątek i kolejna przegrana Torunia tym razem z Lesznem. Ludzie wychodzili ze stadionu w trakcie meczu. Sama nie wyszłam bo ten wieczór miałam spędzić z nim. W klubie nadal nie wiedzieli że ja i Jack mieliśmy romans , który zniósł się na tak wysoki poziom. Cholernie mnie do niego ciągnęło i nie mogłam nic z tym zrobić. Siedziałam na trybunie koło Angeliki.
- Jak myślisz uda im się jeszcze choć zremisować ? - spytała mnie
- Mam być szczera? - spytałam ją i patrząc w program - Nie - odparłam
- Co z Ciebie za kibicka ? - spytała mnie
- Realistka - zaśmiałam się kiedy zobaczyłam kiedy Jack do mnie macha , odmachałam mu
- Czy ty i Jack? - spytała
- Oszalałaś - odparłam - Nie - stwierdziłam krótko
- Przecież widzę jak na siebie patrzycie i jak reagujecie na siebie kiedy jesteście blisko - powiedziała- Jak dwa pierdolone magnesy - stwierdziłam - Paweł coś mi wspomniał ale kurde nie wiedziałam że to prawda - dodała klepiąc mnie po placach
- Jestem z Nim szczęśliwa okey - wyjaśniłam
- Wiedziałam !! - krzyknęła - Cieszę się że jesteś szczęśliwa - ucieszyła się
- Ale nie mów nikomu na razie - powiedziałam - Proszę - dodałam
- Wstydzisz się go ? - dopytywała - Coraz więcej ludzi się domyśla - dodała
- Nie ale razem z Jack'iem uznaliśmy że chcemy aby nikt o nas nie wiedział - wyjaśniałam
- Dlatego chodźcie po Toruniu trzymając się za ręce - odparła - Ciekawa imtymność- stwierdziła
- Jak dla mnie ja chce żeby cały świat o tym wiedział - mruknęłam - Wiesz Ang chyba się zakochałam - dodałam niepewnie - Przez niego nie potrafię się skupić na niczym totalnie - uśmiechnęłam się
- Ciesze się - pogłaskałam mnie po ramieniu - Jack to fajny chłopak ale też humorzasty - dodała
- Wiem - zamyśliłam się - Chodźmy już po meczu - powiedziałam
- Jasne - zaśmiała się - Idę pocieszyć Daniela - mruknęła
- No tak zapomniałam - powiedziałam - Ile już jesteście razem ? - spytała - 2 lata - odparłam
- Tak - powiedziała
- Więc lecimy - złapałam ją za dłoń i pociągnęłam ją w kierunku parkingu
Szybkim krokiem ruszyłyśmy do parku tam weszłyśmy bez większych problemów. Ochroniarze znali nas od dawna. Angelika poszła do do Daniela a ja powoli ruszyłam do Jack'a. Podeszłam do niego od tyłu i zakryłam mu oczy,ten się odwrócił się i mnie przytulił.
- Ubrudziłem Cię - zauważył
- Daj spokój to tylko spodnie - powiedziałam - Wypierze się - zaśmiałam się
- No dobra - wciąż trzymał mnie za ramie - Zawsze mogę Ci dać swoje dresy - zauważył
- Świetny pomysł - zaśmiałam się - Powiedziałam Angelice bo mnie przejrzała - wyjaśniałam
- Spoko a ja Chrisowi - oświadczył
Popatrzyłam na niego zdziwiona.
- No co bratu miałem nie powiedzieć - mruknął
- Nie jestem zła - pocałowałam go
Boksy pustoszały i nikt nie zwracał na nas uwagi, każdy miał swoje sprawy. W szczególności nieudany mecz i kontuzje Chrisa.
- Co z Chrisem ? - spytałam gdy przestaliśmy się całować
- Skręcenie niby ale jeszcze jedzie do szpitala to sprawdzić - powiedział - Ale mówił że nie muszę jechać z nim - trzymał mnie w pasie
- Jaki ten Chris jest wspaniałomyślny - złapałam go za przód kewlaru
- Nie boisz się że ktoś nas zobaczy? - spytał nagle
- Nie - odparłam cicho
- A co z Twoją reputacją? - zaśmiał się
- Pół miasta nas widziało a boisz się że zobaczą nas chłopaki z drużyny ? - spytałam
- Ja nigdy - podniósł mnie do góry
- Jack'u Holderze puść mnie - krzyczałam jak opętana
- Teraz tu ty się boisz - śmiał się
- Ja nie - uśmiechnęłam się do ludzi idących obok nas
Razem ze mną szedł aż do swojego busa. Każda toruńska fanka się na mnie patrzyła. Chyba chciały być z młodszym z braci Holderów. On jest mój bitches. Kiedy postawił mnie na ziemni zaczęłam się śmiać jak idiotka.
- A Tobie co? - spytał zdziwiony
- Gdybyś widział miny tych lasek to sam byś się zaśmiał - usiadłam w jego busie
On zamknął drzwi i zaczął się rozbierać. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Co ty robisz? - spytałam
- Przebieram się w ubranie - zauważył - Chyba że mam to zrobić przy tamtych sukach ? - spytał
- Może wyjdę ? - spytałam
- Przecież już mnie widziałaś nago - zaśmiał się - Patrząc na to teraz nie będę nagi - śmiał się
- Jesteś okropny wiesz? - zadałam mu pytanie retoryczne
- Wiem i dlatego mnie kochasz - powiedział nachylając się chcąc mnie pocałować
- Nie tak szybko Panie kolego - lekko się odsunęłam - Przebieraj się i wyskocz do napalonych na Ciebie fanek bo nie chce zginąć - zaśmiałam się
Posłał mi swój jedyny i niepowtarzalny uśmiech i zaczął się przebierać. Kiedy skończył wyskoczył z busa zostawiając drzwi otwarte bym mogła obserwować co robią z nim fanki?Ale czy chciałam przecież nie byliśmy oficjalnie parą , nie mogłam go tak od sobie szpiegować. W prawdzie dostałam zapewnienia z jego ust, najwyraźniej uznał że mnie to wystarcza. Ja muszę być dla niego na wyłączność natomiast ja nawet nie mogę mianować się jego dziewczyną. Mimo to coraz bardziej zakochiwałam się w tym idiocie. Czułam że na tym świecie jest jedyną osobą przed którą niczego nie udają, no może jeszcze przed Angeliką nie udaje ale ona zna mnie jak nikt inny. Nie chcąc patrzeć jak robi sobie zdjęcia z fankami zaczęłam przeglądać portale społecznościowe. Po kilku minutach bus ruszył.
- Gdzie jedziemy ? - spytał doskonale znany mi głos
- Do mnie - powiedziałam przechodząc na przednie siedzenia - Obiecałeś mi dziś że zrobimy sobie wieczór filmowy - powiedziałam - Moich rodziców znów nie ma a ja nie lubię być sama w ich wielkim domu - wyjaśniałam
- Ich ? - znów udawał zaskoczonego
- Mówiłam Ci w domu rodziców czuje się jak wróg odkąd nie przyjaźnie się z Pawłem - powiedziałam smutno - Oni chyba nigdy nie pogodzą się z faktem że ja teraz mam kogoś innego - dodałam - Patrząc na to to Paweł nie był moim chłopakiem tylko przyjacielem więc nie wiem o co im się rozchodzi tak bardzo- dodałam
- Twoi rodzice przyjaźnią się przecież z rodzicami Przedpełskiego - z jego ust nazwisko Przedpełski brzmiało dość dziwnie
- Popracujemy nad tym - zaśmiałam się - Jeździsz w Polsce parę miesięcy a znasz więcej słów w moim ojczystym języku niż Chris , który jest tutaj już 8 lat - stwierdziłam
- On nie ma takiej motywacji jak ja - uśmiechnął się pod nosem - jesteśmy - dodał parkując
Wysiedliśmy z busa i udaliśmy się do domu moich rodziców. Panowała tam ciemność. Znów wyjechali na jakieś nudne wykłady. Nie chciałam by moje życie tak wyglądało. Włączyłam światło , nikogo nie było , panował tu spokój. Uśmiechnęłam się pod nosem co zauważył Jack.
- Czemu się uśmiechasz? - spytał podchodząc do mnie bliżej
- Panuje tu taki spokój że aż szkoda go kończyć - odparłam patrząc w jego brązowe oczy - Wieczory filmowe zawsze należały do tradycji mojej i Pawła - powiedziałam - Ale czas to zmienić - klasnęłam w dłonie - Zjesz coś? - spytałam wchodząc do kuchni
- Tak padam z głodu - powiedział idąc w stronę salonu
- O nie mój drogi - powiedziałam - Pomożesz mi - zaśmiałam się widząc moją minę
- Ja jedyne co umiem zrobić to zagotować wodę na gazie i to czasem nie - zaśmiał się sam z siebie - Z początku robiła to moja mama , póżniej Seally a teraz Chris - zauważył - Jemu to wychodzi o wiele lepiej - dodał
- Wydoroślał , ma Maxy Boya - powiedziałam - I ktoś musi o Ciebie dbać jak nie ma Cię w Aussie - zauważyłam
- Więc robi to Chris - skończył to za mnie
- Pokaże Ci - złapałam go za rękę i poprowadziłam go do kuchni
Kiedy zaczęliśmy gotować okazało się że chłonie wiedzę, śmiałam się z niego go wyglądał naprawdę nie poradnie. Kiedy skończyliśmy gotować, zjedliśmy to co przygotowaliśmy.
- To naprawdę jest dobre - patrząc na polskie danie
- Widzisz nie otrujesz się - zaśmiałam się z niego
- Przyzwyczaję się - powiedział - Jak przyjedziesz do Aussie to posmakujesz naszej kuchni - odparł
- Chętnie - uśmiechnęłam się
Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mojego pokoju. Tam od razu daliśmy upust naszym emocją. Tęskniłam za nim przez całe dwa tygodnie , pragnęłam go najbardziej na świecie. Kiedy jego dłonie dotknęły mojego ciała przeszył mnie dreszcz. Po raz kolejny wylądowaliśmy w łóżku. Leżałam z głową na jego klatce piersiowej.
- O czym myślisz? - spytałam go
- Przemyślałem sprawę i nie chce dzielić się Tobą z nikim innym - powiedział
Podniosłam głowę do góry i popatrzyłam na niego zdziwiona.
- Naprawdę ? - ucieszyłam się patrząc na niego
- NA 100% - powiedział
W odpowiedzi tylko go pocałowałam.
- Czyli się zagaszasz? - spytał
- Oczywiście - uśmiechnęłam się szeroko
Dopiero teraz do mnie dotarło że ja i Jack zostaliśmy parą. Teraz jedynie rozłąka będzie katorgą przez , którą będziemy musieli przejść. Kiedy obronie licencjat lecę do niego do Anglii. Ta decyzja zmieni moje życie, rodzice raczej mnie zabiją ale dla miłości jestem w stanie zrobić wszystko.
Mogę przed Tobą uciekać ale wiesz , że i tak do Ciebie wrócę. Dobrze wiesz , że jestem od ciebie uzależniona. Oboje mamy tajemnice , o której nie wie nikt... i nikt miał się nie dowiedzieć. Lecz prawda wychodzi na jaw. Nasza miłość nie będzie jak każda , będziemy mieć problemy z którymi niekoniecznie będziemy mogli sobie poradzić, ponieważ Ty chce mieć Mnie tylko dla siebie.....
piątek, 25 maja 2018
sobota, 5 maja 2018
Trzy
On naprawdę miał chorobę dwubiegunową. Przez całą noc zastanawiałam się co jest ze mną nie tak że przyciągam samych idiotow. Dochodziła 8 rano kiedy ktoś wtargnął do mojego pokoju. Okazało się że to Przedpełski z pretensjami.
- Pojebało Cię po co tu przyszedłes? - spytałam go wychodząc z łóżka ukazując mu moja perfekcyjna sylwetkę. Byłam bez makijażu ale ogólnie czułam się dobrze. Większość dziewczyn miało z tym problem ale ja do nich nie należałam.
- Ubierz się - powiedział
- Bo co jestem u siebie i Cię tutaj nie zapraszałam- krzyknęłam
- Nie krzycz bo Twoi rodzice tutaj przyjdą - poprosił
- I świetnie niech przyjdą i niech usłyszą co zrobił ich zasrany ulubieniec- krzyknęłam mu w twarz - Niech zobaczą jak bardzo mnie zraniles i dlaczego się nie przyjaznimy - dodałam
- Kamila proszę wysłuchaj mnie - powiedział- Wszyscy się o Ciebie martwimy- dodał- To że spotykasz się z Jack'iem martwia wszystkich - wyjaśnił
- Gdyby ktoś miał coś do mojej znajomości z Holderem od razu bym wiedziala. Angelika powiedziałaby mi. To ty masz problem z tym że pogodzilam się z sytuacją i spędzam więcej czasu z Australijczykiem niż Tobą- wskazałem na niego palcem - Przypomne Ci że to Ty chciałeś skończyć naszą przyjaźń bo miałeś jakis kaprys - skończyłam
- Dobra okey to mnie nie podoba się że spotykasz się z Jack'iem - zaczął- Jest tylko fajnych chłopaków z Tounia więc dlaczego on ? - zapytał
- Bo przynajmniej nie ma zamiaru kończyć tej przyjaźń a jak Ci się to nie podoba to mnie to nie obchodzi - dodałam zdenerwowana
- Pójdę już - odparł spokojnie
- Tak najlepiej zrobisz jak pójdziesz- otworzyłam mu drzwi i gestem kazałam mu wyjść
Kiedy jego osoba wyszła z mojego azylu, trzasnęłam dźwiami i z płaczem usiadłam na łóżku. Nadal byłam bezbronna na zachowanie Pawła jego słowa po raz kolejny mnie dotknęły. Chciałam z kimś pogadać. Wyjęlam telefon i wybrałam doskonale znany mi numer. Angelika nie odebrała pewnie jeszcze spała a ja potrzebowałam wsparcia. Tak bardzo chciałam się komuś wygadać. Osunelam się na ziemię siedziałam tak zwinęta w pół kiedy wybrałam inny numer.
- Jack- odebrał po kilku sygnalach - Możemy się spotkać ? - spytałam go w moim głosie słuchać było płacz i rozpacz
-Jasne - odparł kiedy usłyszał mój zrozpaczony głos - Przyjechać po Ciebie za chwilę? - zapytał
- Tak - mruknęłam cicho
- W takim razie za chwilę będę- dodał- Napiszę Ci że możesz wychodzić - powiedział
- Jesteś kochany- mruknęłam cicho - Dzięki - dodałam i rozłączyłam się
Wstałam z podłogi, postanowiłam się ubrać. Po kilku chwilach byłam gotowa i czekałam na wiadomość od młodszego z braci Holder. Kiedy to dostałam zbiegłam na dół nawet nie patrząc na rodziców. Wsiadłem do busa Holdeow i od razu mocno ścisnęłam Jack'a. Do moich oczu napłynęły łzy.
- Ej mała nie płacz- poprosił mocno mnie obejmując- Co się stało ? - spytał- Coś z rodzicami - dopytywał gdy nie odpowiadałam
- Nie Jack u nich w porządku - popatrzyłam na niego
- Pojedziemy do Macka i wszystko mi opowiesz- powiedział przestał mnie obejmować i ruszył w drogę.
Cała drogę wpatrywalam się w obraz przed sobą nawet nie zauważyłam kiedy Jack zamówił jedzenie i pojechał do hotelu w którym mieszkał. Weszłam do pokoju i od razu przytuliłam Jacka, on również mnie objął.
- Masz zamiar tylko mnie przytulać?- zadał mi pytanie- Nie żeby mi to przeszkadzało ale chciałby wiedzieć co się stało? - wyjaśnił
- Paweł - mruknęłam krótko
- Co on jeszcze od Ciebie chciał ? - spytal
- Powiedział ze jesteś dla mnie nieodpowiednim chłopakiem- powiedziałam- Jakby on był lepszym - prychnęłam
- Daj spokój przecież możesz przyjaźnic się z kim masz ochotę a on nie może w to ingerować - powiedział
- Wiem ale zabolało mnie to że on tak po prostu wszedł do mojego pokoju i się że mną wykłócał - trzymał mnie za dłonie. Musiałam lekko podnosić głowę do góry by parzyć mu w oczy.
- Myślę że wiem co czujesz - objął mnie mocno a ja położyłam głowę ma jego ramieniu
- Dzięki że odebrałeś- powiedziałam
- Od Ciebie odbiorę nawet będąc na końcu świata- mruknął
Czy to była jakaś cicha deklaracja z ust niesfornego Australiczyka?
- Nawet jak będziesz w Australii że swoimi przyjaciółmi ? - zapytałam to szukając zapewnienia
- Zawsze - dostalam je
U duchu zaznaczyłam taniec radości a w rzeczywistości szeroko się usmiechnęłam.
- Chciałaby kiedyś zobaczyć Australię- powiedziałam nagle - Nie myśl sobie że to przez Ciebie - dodałam patrząc na niego- Już od dziecka chciałam tam pojechać. Moi rodzice jeżdżą po całym świecie ale jakoś nigdy nie zabrali mnie ze sobą- wyjasnilam
- Masz wizę i paszport? - zapytał mnie
- Oczywiście- oburzyłam się - To już zostalo załatwione ale jak narazie nie zbiera się na to abym mogła pojechać- dodałam - Jack posprzatal byś tutaj - zauważyłam
- Zważywszy na to że to ty z samego rana po mnie zadzwoniłaś nie miałem czasu by to zrobić- zauważył
- Mogę ? - wskazałam na łóżko
- Pewnie wskakuj - wskazał
Zdjęłam buty , bluzę zostając w samej ciękiej podkoszulce i spodniach. Szybko zakrylam się kołdrą i obserwowałam spokojne ruchy mojego towarzysza. Robiło mi się coraz cieplej aż wkoncu pochłonęła mnie ciemność. Patrząc na to że nie spałam cała noc taka miła drzemka była zbawienna. Obudziłam się po koło 2 godzinach snu. Jack leżał obok mnie i oglądał coś w telewizji.
- Dlaczego mnie nie obudziłes- spytałam ochryple odwracając się do niego
- Nie miałem serca Cię budzić - zauważył - A poza tym trochę tu posprzątałem- wskazał na pokój
- Mogłam Ci pomóc- stwierdziłam
- Jesteś moim gościem więc bym Ci na to nie pozwolił- mruknął
- Oh Jack - dotknęłam jego policzka kiedy się nachylił
- Tak mam serce wyprzedzając Twoje pytanie - powiedział z uśmiechem
- Nie o to chciałam spytać - zadrzalam ale nie z zimna
- A o co? - dopytywał
- Co miała znaczyć Twoja wczorajsza wiadomość?- zapytałam
- Nie powinienem był Cię całować - wyjaśnił
- A właśnie że powinieneś - powiedziałam to głośno
Na te słowa Jack się odsunął, wyglądał na lekko zdenerwowanego. Usiadł na skraju łóżka i wpatrywalam się w swoje dłonie. Nie chciałam by był zła gdybym wiedziała to nie mówiłaby tych słów. Podeszłam do niego przykucnelam naprzeciwko niego.
- Nie powinnam była tego mówić - zaczęłam- Lepiej już pójdę- dodałam wstajac
- Poczekaj- złapał mnie za nadgarstek - Potrzebuje Cię - powiedział- Przy Tobie jestem normalnym chłopakiem a nie zuzlowcem dla którego liczą się kolejne zawody i to aby zaliczyć jakaś napalona fanke- dodał- Stałem się inny , lepszy , pokazujesz mi że dziewczyny nie są takie źle i nie trzeba ich traktować jak przedmiot- wyjaśnił
- Jack - Nie wiedząc co powiedzieć na jego wyznanie usiadłam na jego kolanach i mocno objęłam
- Nic nie mów tylko mnie pocałuj- poprosił a ja na ta prośbę przystanęlam
Całowanie to było dla mnie czymś normalnym , jakbym robiła to od zawsze a nie od paru tygodnii. Nasz romans że spotkania na spotkanie robił się coraz bardziej gorące. Tym razem też tak było. Pragnelam żeby mnie posiadł a kiedy to zrobił znalazłam się chyba w niebie. Lubiłam jego pieszczoty. Lezelismy spleceni razem.
- Co będzie jeśli Chris nas taj zastanie? - spytałam
- Kto by się tym przejmował- odparł - Oboje jesteśmy dorośli i możemy robić że swoim życiem to co nam się podoba - wyjasnil - Nie uważasz ? - dodał
- Uważam - usmiechnęłam się szeroko - Niestety muszę robić to co podoba się moim rodzicom a nie to co ja bym chciała - wyjasnilam - Tylko w Tobą jestem sobą- dodałam
- Miło mi to słyszeć- pocałował mnie w czoło
W pewnym momencie przyszedł mi SMS. Oderwalam się od Jack'a aby to przeczytać.
Od:Mama
Gdzie jesteś? Dlaczego nie odbierasz telefonu? Dlaczego rano wyrzuciłaś Pawła a później zniknęłas bez śladu? Jak wrócisz do domu czeka nas długa rozmowa młoda damo.
- To moja mama - powiedziałam widząc jego mnie- Jest na mnie zła - dodałam
- Wracasz do domu ? - zapytał smutno
- Nie zostaje Ale napiszę jej aby się nie martwiła- wyjasnilam
- Wiadomo - mruknął - Tak przy okazji nie jesteś głodna? - spytał mnie
- Trochę jestem- powiedziałam patrząc na zegarek który wskazywał 17- Możemy pójść coś zjeść?- zapytałam
- Pewnie - wstał i zaczął się ubierać
Sama lekko osunęłam się z łóżka i również się ubrałam. Poszłam do łazienki by zobaczyć jak wyglądam , nie było źle , poprawiłam tylko włosy i byłam gotowa do drogi.
- Jak zwykle perfekcyjnie - powiedział Jack kiedy wyszłam z pomieszczenia
- Daj spokój - uśmiechnęłam się szeroko - Chodźmy bo umrę z głodu - dodałam
- Więc chodź - otworzył przede mną drzwi bym wyszła pierwsza
Jack Holder dżentelmenem? Nigdy bym nie uwierzyła gdybym go nie poznała tak blisko. Może zbyt blisko. Sama już nie wiedziałam co czuć. Kiedy jechałam busem z Jackiem uśmiechnęłam się po nosem.Jack tylko na mnie spojrzał nic nie mówiąc. Dla niego to też musiała być dziwna sytuacja. Oboje nie wiedzieliśmy ile dla siebie znaczymy. Teoretycznie usłyszałam od Jack'a zapewnienie ale nie wiedziałam czy mówił poważnie. Czułam do niego to czego nigdy nie czułam.Ta miłość to była niebezpieczna gra i oboje mogliśmy stracić wiele. Dla niego byłam zaryzykować wszytko co znałam i kochałam. Wysiedliśmy pod moją ulubioną pizzerią. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja się zastanawiam skąd ty mnie tak dobrze znasz? - spytałam kiedy wysiadłam z busa
- Też się czasem nad tym zastanawiam - odparł wesoło i złapał mnie za dłoń
Weszliśmy do środka, zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy do stolika. Jack siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie.
- Jack teraz ty to robisz - zaśmiałam się
- Niby co? - spytał zdziwiony
- Gapisz się na mnie - odparłam - To mi schlebia - dodałam
- Ktoś musi Ci schlebiać - odparł - Będziesz jutro w Zielonej Górze? - zapytał
- Raczej nie - odparłam - Chyba nie powinnam - dodałam
- Niby czemu ? - mruknął lekko zły
- Po pierwsze nie chce Cię rozpraszać a dwa Paweł chyba by mnie zabił , po trzecie muszę pogadać z rodzicami i powiedzieć im dlaczego wyrzuciłam z domu - wyjaśniłam - Ale zawsze mocno trzymam za Was kciuki - dodałam
- Jak chcesz w takim razie dziś widzimy się ostatni raz w tym tygodniu - odparł - Bo jadę na mecz do Anglii a później pewnie z Chrisem na GP do Warszawy - dodał
- Domyśliłam się - mruknęłam smutno - Chciałabym mieć już wolne i pojechać z Tobą - dodałam
- Zanudziłabyś się - powiedział
- Z Tobą nigdy - odparłam - Nigdy nie pomyślała bym o tym kierunku studiów ale zrobiłam to dla rodziców - mruknęłam
- Czyli nie lubisz inżynierii genetycznej ? - zapytał
- Nie że nie lubię ale wolałabym coś innego związanego z biologią - wyjaśniłam kiedy końcu doczekałam się swojego jedzenia
- A co innego? - spytał
- Dietetykę albo fizjoterapię - wyjaśniłam - Gdybym tylko mogła jeszcze raz wybierać , wybrałabym inaczej - mruknęłam
- Każdy w życiu zrobił coś to teraz by to zmienił - powiedział Jack z pełną buzią
Na ten widok tylko się uśmiechnęłam , sama zaczęłam jeść a nie gadać. Szybko pochłonęłam jedzenie, a kiedy skończyliśmy pojechaliśmy powrotem do hotelu. Tam usiadłam na łóżku z uśmiechem na twarzy.
- Jack porozmawiajmy - zaczęłam
- Przecież cały czas rozmawiamy - powiedział ściągając bluzę i kładąc ją na fotelu
- Ale nie tak ogólnie - powiedziałam - Tylko - zaczęłam
- Masz na myśli nas ? - zapytał
- Tak Jack - wstałam i złapałam go za koszulkę - Bo ja po prostu muszę wiedzieć - zaczęłam niepewnie
- Co dalej będzie? - zapytał - Też chciałbym to wiedzieć - poruszał barkami - Dajmy rozwinąć się tej sytuacji - zaproponował
- Ja muszę wiedzieć że kiedy Cię tutaj nie będzie ,będziesz o mnie myślał - powiedziałam niepewnie
- Zawsze o Tobie myślę - objął mnie - W moim życiu brakowało takiej osoby jak ty - powiedział - Zazdrościłem Chrisowi,że ma dla kogo się starać i tego że dzięki Seally i Maxowi się zmienił. Mimo że on już z nią nie jest trzeba jej przyznać że zmieniła mojego brata - dodał - A teraz ja poznałem Ciebie i boje się że Cię skrzywdzę - mruknął
- Nie skrzywdzisz mnie wiem to - uśmiechnęłam się do niego
- Chciałbym- powiedział lekko muskając moje usta
- Jack ja będę na Ciebie czekać - powiedziałam - Mimo że to będzie długi okres - stwierdziłam
- Zawsze możesz się spakować i przyjechać do mnie do Anglii - stwierdził
- Chętnie - trzymałam go za barki
- Mam nadzieje że choć trochę Cię zapewniłem - powiedział
- Na razie mi wystarczy - stwierdziłam
- To się cieszę - uśmiechnął się - Idę się wykąpać bo jutro czeka mnie mega ciężki mecz - dodał
- Dobrze - sama usiadłam na łóżku i włączyłam sobie telewizor
Po kilkunastu minutach z łazienki wyszedł mój chyba chłopak, nie wiedziałam jak mam go nazwać ale to na razie musiało mi wystarczyć. Woda z jego włosów kapała na resztę ciała, wyglądał naprawdę dobrze.
- Jack pożyczysz mi jakąś koszulkę bo nic ze sobą nie wzięłam ? - spytałam go
- Jasne - wyjął z walizki jakąś koszulkę a ja skierowałam się do łazienki
Tam rozpuściłam włosy , wzięłam prysznic ubrałam się i wyszłam. Jack leżał sobie w łóżku i coś oglądał. Zapomniałam się go zapytać ile rozumie z tego co oglądał. Weszłam do łóżka i przytuliłam się do niego.
- Jack ile z tego rozumiesz? - spytałam go wskazując na telewizor
- Nic ale zawsze to zabija czas oczekiwania - stwierdził
- Na co tak czekałeś? - spytałam jakbym nie wiedziała
- Na Ciebie - mocniej mnie objął
- Gdybym nie zadzwoniła siedziałbyś pewnie z Chrisem co? - spytałam go
- Chyba - mruknął - Ale teraz mam lepszą towarzyszkę niż Chris - dodał
- Na pewno ładniejszą - zaśmiałam się
- Zdecydowanie - zapewnił mnie
Później leżeliśmy tak po prostu bez słów. Mi wystarczyła jego obecność , cieszyłam się nią bo nie będę go widzieć tydzień albo i dłużej,
- Pojebało Cię po co tu przyszedłes? - spytałam go wychodząc z łóżka ukazując mu moja perfekcyjna sylwetkę. Byłam bez makijażu ale ogólnie czułam się dobrze. Większość dziewczyn miało z tym problem ale ja do nich nie należałam.
- Ubierz się - powiedział
- Bo co jestem u siebie i Cię tutaj nie zapraszałam- krzyknęłam
- Nie krzycz bo Twoi rodzice tutaj przyjdą - poprosił
- I świetnie niech przyjdą i niech usłyszą co zrobił ich zasrany ulubieniec- krzyknęłam mu w twarz - Niech zobaczą jak bardzo mnie zraniles i dlaczego się nie przyjaznimy - dodałam
- Kamila proszę wysłuchaj mnie - powiedział- Wszyscy się o Ciebie martwimy- dodał- To że spotykasz się z Jack'iem martwia wszystkich - wyjaśnił
- Gdyby ktoś miał coś do mojej znajomości z Holderem od razu bym wiedziala. Angelika powiedziałaby mi. To ty masz problem z tym że pogodzilam się z sytuacją i spędzam więcej czasu z Australijczykiem niż Tobą- wskazałem na niego palcem - Przypomne Ci że to Ty chciałeś skończyć naszą przyjaźń bo miałeś jakis kaprys - skończyłam
- Dobra okey to mnie nie podoba się że spotykasz się z Jack'iem - zaczął- Jest tylko fajnych chłopaków z Tounia więc dlaczego on ? - zapytał
- Bo przynajmniej nie ma zamiaru kończyć tej przyjaźń a jak Ci się to nie podoba to mnie to nie obchodzi - dodałam zdenerwowana
- Pójdę już - odparł spokojnie
- Tak najlepiej zrobisz jak pójdziesz- otworzyłam mu drzwi i gestem kazałam mu wyjść
Kiedy jego osoba wyszła z mojego azylu, trzasnęłam dźwiami i z płaczem usiadłam na łóżku. Nadal byłam bezbronna na zachowanie Pawła jego słowa po raz kolejny mnie dotknęły. Chciałam z kimś pogadać. Wyjęlam telefon i wybrałam doskonale znany mi numer. Angelika nie odebrała pewnie jeszcze spała a ja potrzebowałam wsparcia. Tak bardzo chciałam się komuś wygadać. Osunelam się na ziemię siedziałam tak zwinęta w pół kiedy wybrałam inny numer.
- Jack- odebrał po kilku sygnalach - Możemy się spotkać ? - spytałam go w moim głosie słuchać było płacz i rozpacz
-Jasne - odparł kiedy usłyszał mój zrozpaczony głos - Przyjechać po Ciebie za chwilę? - zapytał
- Tak - mruknęłam cicho
- W takim razie za chwilę będę- dodał- Napiszę Ci że możesz wychodzić - powiedział
- Jesteś kochany- mruknęłam cicho - Dzięki - dodałam i rozłączyłam się
Wstałam z podłogi, postanowiłam się ubrać. Po kilku chwilach byłam gotowa i czekałam na wiadomość od młodszego z braci Holder. Kiedy to dostałam zbiegłam na dół nawet nie patrząc na rodziców. Wsiadłem do busa Holdeow i od razu mocno ścisnęłam Jack'a. Do moich oczu napłynęły łzy.
- Ej mała nie płacz- poprosił mocno mnie obejmując- Co się stało ? - spytał- Coś z rodzicami - dopytywał gdy nie odpowiadałam
- Nie Jack u nich w porządku - popatrzyłam na niego
- Pojedziemy do Macka i wszystko mi opowiesz- powiedział przestał mnie obejmować i ruszył w drogę.
Cała drogę wpatrywalam się w obraz przed sobą nawet nie zauważyłam kiedy Jack zamówił jedzenie i pojechał do hotelu w którym mieszkał. Weszłam do pokoju i od razu przytuliłam Jacka, on również mnie objął.
- Masz zamiar tylko mnie przytulać?- zadał mi pytanie- Nie żeby mi to przeszkadzało ale chciałby wiedzieć co się stało? - wyjaśnił
- Paweł - mruknęłam krótko
- Co on jeszcze od Ciebie chciał ? - spytal
- Powiedział ze jesteś dla mnie nieodpowiednim chłopakiem- powiedziałam- Jakby on był lepszym - prychnęłam
- Daj spokój przecież możesz przyjaźnic się z kim masz ochotę a on nie może w to ingerować - powiedział
- Wiem ale zabolało mnie to że on tak po prostu wszedł do mojego pokoju i się że mną wykłócał - trzymał mnie za dłonie. Musiałam lekko podnosić głowę do góry by parzyć mu w oczy.
- Myślę że wiem co czujesz - objął mnie mocno a ja położyłam głowę ma jego ramieniu
- Dzięki że odebrałeś- powiedziałam
- Od Ciebie odbiorę nawet będąc na końcu świata- mruknął
Czy to była jakaś cicha deklaracja z ust niesfornego Australiczyka?
- Nawet jak będziesz w Australii że swoimi przyjaciółmi ? - zapytałam to szukając zapewnienia
- Zawsze - dostalam je
U duchu zaznaczyłam taniec radości a w rzeczywistości szeroko się usmiechnęłam.
- Chciałaby kiedyś zobaczyć Australię- powiedziałam nagle - Nie myśl sobie że to przez Ciebie - dodałam patrząc na niego- Już od dziecka chciałam tam pojechać. Moi rodzice jeżdżą po całym świecie ale jakoś nigdy nie zabrali mnie ze sobą- wyjasnilam
- Masz wizę i paszport? - zapytał mnie
- Oczywiście- oburzyłam się - To już zostalo załatwione ale jak narazie nie zbiera się na to abym mogła pojechać- dodałam - Jack posprzatal byś tutaj - zauważyłam
- Zważywszy na to że to ty z samego rana po mnie zadzwoniłaś nie miałem czasu by to zrobić- zauważył
- Mogę ? - wskazałam na łóżko
- Pewnie wskakuj - wskazał
Zdjęłam buty , bluzę zostając w samej ciękiej podkoszulce i spodniach. Szybko zakrylam się kołdrą i obserwowałam spokojne ruchy mojego towarzysza. Robiło mi się coraz cieplej aż wkoncu pochłonęła mnie ciemność. Patrząc na to że nie spałam cała noc taka miła drzemka była zbawienna. Obudziłam się po koło 2 godzinach snu. Jack leżał obok mnie i oglądał coś w telewizji.
- Dlaczego mnie nie obudziłes- spytałam ochryple odwracając się do niego
- Nie miałem serca Cię budzić - zauważył - A poza tym trochę tu posprzątałem- wskazał na pokój
- Mogłam Ci pomóc- stwierdziłam
- Jesteś moim gościem więc bym Ci na to nie pozwolił- mruknął
- Oh Jack - dotknęłam jego policzka kiedy się nachylił
- Tak mam serce wyprzedzając Twoje pytanie - powiedział z uśmiechem
- Nie o to chciałam spytać - zadrzalam ale nie z zimna
- A o co? - dopytywał
- Co miała znaczyć Twoja wczorajsza wiadomość?- zapytałam
- Nie powinienem był Cię całować - wyjaśnił
- A właśnie że powinieneś - powiedziałam to głośno
Na te słowa Jack się odsunął, wyglądał na lekko zdenerwowanego. Usiadł na skraju łóżka i wpatrywalam się w swoje dłonie. Nie chciałam by był zła gdybym wiedziała to nie mówiłaby tych słów. Podeszłam do niego przykucnelam naprzeciwko niego.
- Nie powinnam była tego mówić - zaczęłam- Lepiej już pójdę- dodałam wstajac
- Poczekaj- złapał mnie za nadgarstek - Potrzebuje Cię - powiedział- Przy Tobie jestem normalnym chłopakiem a nie zuzlowcem dla którego liczą się kolejne zawody i to aby zaliczyć jakaś napalona fanke- dodał- Stałem się inny , lepszy , pokazujesz mi że dziewczyny nie są takie źle i nie trzeba ich traktować jak przedmiot- wyjaśnił
- Jack - Nie wiedząc co powiedzieć na jego wyznanie usiadłam na jego kolanach i mocno objęłam
- Nic nie mów tylko mnie pocałuj- poprosił a ja na ta prośbę przystanęlam
Całowanie to było dla mnie czymś normalnym , jakbym robiła to od zawsze a nie od paru tygodnii. Nasz romans że spotkania na spotkanie robił się coraz bardziej gorące. Tym razem też tak było. Pragnelam żeby mnie posiadł a kiedy to zrobił znalazłam się chyba w niebie. Lubiłam jego pieszczoty. Lezelismy spleceni razem.
- Co będzie jeśli Chris nas taj zastanie? - spytałam
- Kto by się tym przejmował- odparł - Oboje jesteśmy dorośli i możemy robić że swoim życiem to co nam się podoba - wyjasnil - Nie uważasz ? - dodał
- Uważam - usmiechnęłam się szeroko - Niestety muszę robić to co podoba się moim rodzicom a nie to co ja bym chciała - wyjasnilam - Tylko w Tobą jestem sobą- dodałam
- Miło mi to słyszeć- pocałował mnie w czoło
W pewnym momencie przyszedł mi SMS. Oderwalam się od Jack'a aby to przeczytać.
Od:Mama
Gdzie jesteś? Dlaczego nie odbierasz telefonu? Dlaczego rano wyrzuciłaś Pawła a później zniknęłas bez śladu? Jak wrócisz do domu czeka nas długa rozmowa młoda damo.
- To moja mama - powiedziałam widząc jego mnie- Jest na mnie zła - dodałam
- Wracasz do domu ? - zapytał smutno
- Nie zostaje Ale napiszę jej aby się nie martwiła- wyjasnilam
- Wiadomo - mruknął - Tak przy okazji nie jesteś głodna? - spytał mnie
- Trochę jestem- powiedziałam patrząc na zegarek który wskazywał 17- Możemy pójść coś zjeść?- zapytałam
- Pewnie - wstał i zaczął się ubierać
Sama lekko osunęłam się z łóżka i również się ubrałam. Poszłam do łazienki by zobaczyć jak wyglądam , nie było źle , poprawiłam tylko włosy i byłam gotowa do drogi.
- Jak zwykle perfekcyjnie - powiedział Jack kiedy wyszłam z pomieszczenia
- Daj spokój - uśmiechnęłam się szeroko - Chodźmy bo umrę z głodu - dodałam
- Więc chodź - otworzył przede mną drzwi bym wyszła pierwsza
Jack Holder dżentelmenem? Nigdy bym nie uwierzyła gdybym go nie poznała tak blisko. Może zbyt blisko. Sama już nie wiedziałam co czuć. Kiedy jechałam busem z Jackiem uśmiechnęłam się po nosem.Jack tylko na mnie spojrzał nic nie mówiąc. Dla niego to też musiała być dziwna sytuacja. Oboje nie wiedzieliśmy ile dla siebie znaczymy. Teoretycznie usłyszałam od Jack'a zapewnienie ale nie wiedziałam czy mówił poważnie. Czułam do niego to czego nigdy nie czułam.Ta miłość to była niebezpieczna gra i oboje mogliśmy stracić wiele. Dla niego byłam zaryzykować wszytko co znałam i kochałam. Wysiedliśmy pod moją ulubioną pizzerią. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja się zastanawiam skąd ty mnie tak dobrze znasz? - spytałam kiedy wysiadłam z busa
- Też się czasem nad tym zastanawiam - odparł wesoło i złapał mnie za dłoń
Weszliśmy do środka, zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy do stolika. Jack siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie.
- Jack teraz ty to robisz - zaśmiałam się
- Niby co? - spytał zdziwiony
- Gapisz się na mnie - odparłam - To mi schlebia - dodałam
- Ktoś musi Ci schlebiać - odparł - Będziesz jutro w Zielonej Górze? - zapytał
- Raczej nie - odparłam - Chyba nie powinnam - dodałam
- Niby czemu ? - mruknął lekko zły
- Po pierwsze nie chce Cię rozpraszać a dwa Paweł chyba by mnie zabił , po trzecie muszę pogadać z rodzicami i powiedzieć im dlaczego wyrzuciłam z domu - wyjaśniłam - Ale zawsze mocno trzymam za Was kciuki - dodałam
- Jak chcesz w takim razie dziś widzimy się ostatni raz w tym tygodniu - odparł - Bo jadę na mecz do Anglii a później pewnie z Chrisem na GP do Warszawy - dodał
- Domyśliłam się - mruknęłam smutno - Chciałabym mieć już wolne i pojechać z Tobą - dodałam
- Zanudziłabyś się - powiedział
- Z Tobą nigdy - odparłam - Nigdy nie pomyślała bym o tym kierunku studiów ale zrobiłam to dla rodziców - mruknęłam
- Czyli nie lubisz inżynierii genetycznej ? - zapytał
- Nie że nie lubię ale wolałabym coś innego związanego z biologią - wyjaśniłam kiedy końcu doczekałam się swojego jedzenia
- A co innego? - spytał
- Dietetykę albo fizjoterapię - wyjaśniłam - Gdybym tylko mogła jeszcze raz wybierać , wybrałabym inaczej - mruknęłam
- Każdy w życiu zrobił coś to teraz by to zmienił - powiedział Jack z pełną buzią
Na ten widok tylko się uśmiechnęłam , sama zaczęłam jeść a nie gadać. Szybko pochłonęłam jedzenie, a kiedy skończyliśmy pojechaliśmy powrotem do hotelu. Tam usiadłam na łóżku z uśmiechem na twarzy.
- Jack porozmawiajmy - zaczęłam
- Przecież cały czas rozmawiamy - powiedział ściągając bluzę i kładąc ją na fotelu
- Ale nie tak ogólnie - powiedziałam - Tylko - zaczęłam
- Masz na myśli nas ? - zapytał
- Tak Jack - wstałam i złapałam go za koszulkę - Bo ja po prostu muszę wiedzieć - zaczęłam niepewnie
- Co dalej będzie? - zapytał - Też chciałbym to wiedzieć - poruszał barkami - Dajmy rozwinąć się tej sytuacji - zaproponował
- Ja muszę wiedzieć że kiedy Cię tutaj nie będzie ,będziesz o mnie myślał - powiedziałam niepewnie
- Zawsze o Tobie myślę - objął mnie - W moim życiu brakowało takiej osoby jak ty - powiedział - Zazdrościłem Chrisowi,że ma dla kogo się starać i tego że dzięki Seally i Maxowi się zmienił. Mimo że on już z nią nie jest trzeba jej przyznać że zmieniła mojego brata - dodał - A teraz ja poznałem Ciebie i boje się że Cię skrzywdzę - mruknął
- Nie skrzywdzisz mnie wiem to - uśmiechnęłam się do niego
- Chciałbym- powiedział lekko muskając moje usta
- Jack ja będę na Ciebie czekać - powiedziałam - Mimo że to będzie długi okres - stwierdziłam
- Zawsze możesz się spakować i przyjechać do mnie do Anglii - stwierdził
- Chętnie - trzymałam go za barki
- Mam nadzieje że choć trochę Cię zapewniłem - powiedział
- Na razie mi wystarczy - stwierdziłam
- To się cieszę - uśmiechnął się - Idę się wykąpać bo jutro czeka mnie mega ciężki mecz - dodał
- Dobrze - sama usiadłam na łóżku i włączyłam sobie telewizor
Po kilkunastu minutach z łazienki wyszedł mój chyba chłopak, nie wiedziałam jak mam go nazwać ale to na razie musiało mi wystarczyć. Woda z jego włosów kapała na resztę ciała, wyglądał naprawdę dobrze.
- Jack pożyczysz mi jakąś koszulkę bo nic ze sobą nie wzięłam ? - spytałam go
- Jasne - wyjął z walizki jakąś koszulkę a ja skierowałam się do łazienki
Tam rozpuściłam włosy , wzięłam prysznic ubrałam się i wyszłam. Jack leżał sobie w łóżku i coś oglądał. Zapomniałam się go zapytać ile rozumie z tego co oglądał. Weszłam do łóżka i przytuliłam się do niego.
- Jack ile z tego rozumiesz? - spytałam go wskazując na telewizor
- Nic ale zawsze to zabija czas oczekiwania - stwierdził
- Na co tak czekałeś? - spytałam jakbym nie wiedziała
- Na Ciebie - mocniej mnie objął
- Gdybym nie zadzwoniła siedziałbyś pewnie z Chrisem co? - spytałam go
- Chyba - mruknął - Ale teraz mam lepszą towarzyszkę niż Chris - dodał
- Na pewno ładniejszą - zaśmiałam się
- Zdecydowanie - zapewnił mnie
Później leżeliśmy tak po prostu bez słów. Mi wystarczyła jego obecność , cieszyłam się nią bo nie będę go widzieć tydzień albo i dłużej,
czwartek, 3 maja 2018
Dwa
Majówka to były najlepsze dni w roku. Było ciepło, nie musiałam chodzić na studia. Mogłam spokojnie odpoczywać w gronie znajomych. W prawdzie nie było w nim Pawła ale nadal było wesoło. Mój humor był lepszy po wygraniu przez toruńskie anioły z Grudziądzem. Paweł by zastąpiony Jackiem. Ten oczywiście niam pretensje do managera o to że został odsunięty od składu. Takie jest życie, to jest sport drużynowy i ważne jest dobro drużyny a nie indywidualne.
Dziś byłam umówiona z Jackiem , mimo że on przebywał od dwóch dni w Toruniu nie miał czasu się że mną spotkać. Czułam się dość źle z tym co ostatnio się między nami stało i potrzebowałam z nim to wyjaśnić lecz on unikał mojego towarzystwa. Jak dla mnie nie stało się nic takiego czego oboje mogliśmy się wstydzić. Jesteśmy młodzi i mamy prawo do błędów. Dziś miał nastąpić progres i mieliśmy się spotkać i porozmawiać. Wstałam rano aby się wykąpać i ubrać. Kiedy byłam ogarnięta zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Tam spotkałam swoich rodziców, którzy mieli do mnie pretensje że nie jadę z nim do rodziny na grilla. Nie żebym nie chciała ale ja po prostu musiałam wyjaśnić sprawę w Jack'iem. Co im miałam powiedzieć. "Mamo, tato pod waszą nieobecność zaprosiłam do domu niesfornego Australijczyka i poszłam z nim do łóżka". Już widzę miny swoich rodziców na te słowa. Mogłabym się wyprowadzić z domu a oni zapomnieli by o swojej jedynej córce. Moi rodzice zawsze marzyli o tym bym była z Pawłem, niestety muszę ich rozczarować Paweł miał dziewczynę i się że mną nie przyjaźnił. Kiedy zegar wybił godzinę 11 udałam się na toruńskie planty. Wiedziałam że młody Holder nie zna całego Torunia. To miejsce znał doskonale. Po 30 minutach spaceru byłam na miejscu. Zobaczyłam ciemnowlosego chłopaka w full - capie z monstera. Poznałam to od razu i bez wahania podeszłam.
- Część Jack - zaczęłam - Przepraszam że musiałeś czekać - dodałam patrząc na niego
- Nie czekałem zbyt długo - włożył ręce do kieszeni spodenk które miał na sobie
Dla nas to był trochę krepujace spotkanie ale to ja na nie naciskalam. Po pierwsze chciałam wyjaśnić cała tą sytuację a po drugie chciałam to zobaczyć. Ruszyliśmy na spacer , oboje milczelismy wkoncu to ja je przerwałam.
- Jack przepraszam za tamto - zaczęłam - Wiem jak Ty się teraz czujesz. Sama zachowałam się beznadziejnie , nie powinnam była Cię wykorzystywać- dodałam
- To nie ty mnie wykorzystałaś- przystanął- To ja wykorzystałem fakt że jesteś smutna , chciałem Ci pomóc zapomnieć o Pawle i oczywiście stało się co się stało - wyjaśnił- Nie obwiniaj się o to , to co się stało wcale nie było takie zle - przerwał gdy zobaczył moja mnie - Pomysł co by było gdybyśmy kogoś zabili a tak nic wielkiego się nie stało- kontynuował
- Mowisz ze seks to nie jest zła rzecz ? - podniosłam jedna brew do góry
- To czysta przyjemność- uśmiechnął się zawadiacko - Patrząc na to jak zgrabna jesteś mogę powiedzieć że to był dla mnie zaszczyt - dodała na co dostał w ramię- Ej a to za co ? - zapytał oszołomiony
- Za Twoją bezposredniosc - usmiechnęłam się
- To chyba dobra cecha ? - zapytał
- Nie to cecha Australijczyków - wzięłam to po rękę i ruszyliśmy w dalszą drogę
Nie obyło się bez śmiechu i dzikich okrzyków, takich ze kiedy śmiałam się do łez wszystkie dziewczyny tam zgromadzone patrzyły na mnie z zazdrością. No cóż Jack Holder okazał się naprawdę dobrym towarzyszem. Usiedlismy na jednej z ławek a ja ciesząc się ze słońca i towarzystwa wpatrywalam się na młodszego Holdera.
- Nie wiedziałem że jestem aż tak ładny że tak się we mnie wpatrujesz - zażartował
- To nie w Ciebie Jack - mruknęłam zażenowana
- Nie wiedziałem że podobają Ci się starsi panowie - pokazał na Pana siedzącego na ławce dalej
- Wiesz co Holder - zadałam mu pytanie retoryczne- Głupi jesteś- odparłam
- Och powiedz po prostu że Ci się podobam i bedzie po sprawie- wyjaśnił z uśmiechem
- Jesteś strasznie skromny odgryzłam mu się
- Wiem - poczochrał mi włosy
- Ej !- krzyknęłam oburzona
- Nie złość się bo złość piękności szkodzi - poruszał brwiami
- Niech Ci będzie Holder - mruknęłam
Potrafiliśmy się dogadać jak nikt , to chyba dziwna cecha patrząc na to że podchodzimy z dwóch różnych krajów. Zaczynał mnie jeszcze bardziej fascynować, a kiedy zaczął mu dzwonić telefon , wyglądał tak cholernie dobrze. Wpatrywal się spokojnie w horyzont, jakby prócz niego nie istniało nic. Zawsze był szalonym, tętnącym życiem chłopakiem a w tej chwili był spokojny. To była jego dziwna cecha. Po skończonej rozmowie popatrzył na mnie.
- Znowu to robisz- zauważył
- Niby co ? - spytałam nie wiedząc o co mu chodzi
- Gapisz się na mnie- zasmial się- Z resztą nie ważne, Joe i Daria mówi żebyśmy wpadli - wyjaśnił- Chris też jest - dodał widząc moja mnie
- To chodźmy- wstałam z ławki
Kiedy ruszyliśmy w drogę zapanowała głucha cisza. Ja myslałam nad słowami Jacka że się w niego wpatruje i czy to tak cholernie widać? Był cholernie seksowny w każdym kroku i geście który robił. Długo myślałam że nigdy nikt mi się nie będzie podobał prócz Pawła a tu mila niespodzianka. Pod domem Darii o Joe lekko się zatrzymałam, Jack zobaczył że się zatrzymałam i na mnie poczekał. Na jego przenikliwy wzrok odpowiedziałam uśmiechem. Holder na zachętę złapał mnie za dłoń i poprowadził w stronę drzwi. Chciałabym moc czytać w jego myślach. Jego gestu nie zgadzały się z tym co mówił. Był ciężkim orzechem do zgryzienia a ja pragnelam co rozgryźć. Kiedy weszliśmy do ogrodu uwolnił się z mojego uścisku. On chyba ma chorobę dwubiegunową.
- Hej Kamila miło Cię widzieć- moje rozmyślania o młodszym z Holderów przerwała Daria
- Część Daria Ciebie też miło widzieć - objęłam żone Joe Parsona i moja dobra koleżanke
- Przepraszam że Cię spytam ale Ciebie i Jacka coś łączy? - spytała niepewnie
- Oczywiście że nie - zaprzeczyłam naprawdę pewnie - Ale chciałaby - dodałam w myślach- A czemu pytasz ? - spytałam ja
- Bo przyszłas z nim a nie Pawelkiem- zauważyła
- Nie przyjaźnie się już z Pawłem- wyjasnilam- On tego nie chciał a ja musiałam na to przystanąc - stwierdziłam- A odnośnie Jacka tylko mu pomagam - dodałam
- Tak wiem uwielbiasz Australię choć jeszcze nigdy tam nie byłaś- odparła- Muszę Cię martwić Paweł też będzie- wyjsnila - Z Michalina - dodała
- Już trudno - mruknęłam- Będę siedzieć z Aussie Boyami- dodałam
- Wyzuwam w Pani głosie zadowolenie Pani Holder - zasmiala się
- yyy nie - mruknęłam cicho - Idę do braci Holder bo majaczysz - odparłam dość głośno
Przeszlam przez ogród i usiadłam na jednym z krzeseł. Było ciepło to co kochałam najbardziej.
- Część Chris - przywitała się ze starszym z braci Holder
- Simanko - uśmiechnął się zawadiaco
- Co tam u Maxa ? - spytałam go
- W porządku - mruknął- Tęsknię za nim bardzo i rozwala mnie myśl że nie mogę z nim być na codzień- dodał
- Kiedy jedziesz do Anglii - spytałam bo wiedziałam że to wiąże się z tym że zobaczy ukochanego syna
- W niedzielę po meczu - odparł
- To już nie długo - pocieszyłam go- Odnosie meczu to ostatnio nie zdążyłam wam pogratulować swietnej jazdy para i wygrania dla Aniołów meczu - dodałam
- Dzięki - powiedzieli obaj - Przy nim nie mówiłby tego głośno- właśnie wszedł Paweł
Nasz wzrok się skrzyżował ale ja już nie czułam nic poza tym że był kapitanem mojej ukochanej drużyny. Kiedyś byliśmy przyjaciółmi a jego dziewczyna Michalina była zazdrosna o nasze wspólne wypady. Teraz nie musis się niczego obawiać. Usiadł po drugiej stronie stoły i zajął się rozmowa z Joe.
- Przepraszam nie wiedziałam że on tu będzie- powiedział do mnie Jack- Jeśli chcesz to odpowadze Cię do domu - dodał
- Nie Jack- zaczęłam- Chce zostać- wyjasnilam patrząc na niego
- Jak chcesz - popatrzył na mnie z opieką w oczach - Ale jak coś to mów- dodał
- Będziesz pierwszy któremu się poskarże- zażartowałam
- Miło mi to słyszeć- znów poczochrał mi włosy z wielką satysfakcją
- JACK HOKDER ZABIJE CIĘ KIEDYŚ - warknęłam na niego
- Już się boję- śmiał się do łez
On chyba naprawdę choruje na chorobę dwubiegunową. Reszta dnia minęła mi w dobrym towarzystwie i w wyśmienitym humorze. Nawet widok Pawła który obsciskiwal się z Michalina mi nie przeszkadzał . Wkoncu poczułam wolność i swobodę myślenia. Koło 20 Jack odpowiadał mnie do domu byłam mi wdzięczna za dzisiejszy dzień.
- Dzięki Jack- powiedziałam stojac koło furtki domu
- Nie ma za co - odparł z uśmiechem
- Jest - W tym momencie mnie pocalowal i bez słowa odszedł domu
Nie mogę uwierzyć w to jaki on jest dziwny poszłam do domu. Moich rodziców nie było wiec poszłam na górę się ogarniać. Wzięłam długą odptezajaca kąpiel. Potrzebowalam przemyśleć cała tą sytuację z Holderem. Był dziwny i wiem że nie powinnam się w nim zakochać ale było już za późno. Po koło godziny poszłam do pokoju sprawdziłam telefon. Miałam wiadomość
Od:Jack
Nie powinienem był Cię całować.Zapomnij o tym. 🙄 Nie mniej jednak nadal chce z Tobą spędzać czas 🙄
Dziś byłam umówiona z Jackiem , mimo że on przebywał od dwóch dni w Toruniu nie miał czasu się że mną spotkać. Czułam się dość źle z tym co ostatnio się między nami stało i potrzebowałam z nim to wyjaśnić lecz on unikał mojego towarzystwa. Jak dla mnie nie stało się nic takiego czego oboje mogliśmy się wstydzić. Jesteśmy młodzi i mamy prawo do błędów. Dziś miał nastąpić progres i mieliśmy się spotkać i porozmawiać. Wstałam rano aby się wykąpać i ubrać. Kiedy byłam ogarnięta zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Tam spotkałam swoich rodziców, którzy mieli do mnie pretensje że nie jadę z nim do rodziny na grilla. Nie żebym nie chciała ale ja po prostu musiałam wyjaśnić sprawę w Jack'iem. Co im miałam powiedzieć. "Mamo, tato pod waszą nieobecność zaprosiłam do domu niesfornego Australijczyka i poszłam z nim do łóżka". Już widzę miny swoich rodziców na te słowa. Mogłabym się wyprowadzić z domu a oni zapomnieli by o swojej jedynej córce. Moi rodzice zawsze marzyli o tym bym była z Pawłem, niestety muszę ich rozczarować Paweł miał dziewczynę i się że mną nie przyjaźnił. Kiedy zegar wybił godzinę 11 udałam się na toruńskie planty. Wiedziałam że młody Holder nie zna całego Torunia. To miejsce znał doskonale. Po 30 minutach spaceru byłam na miejscu. Zobaczyłam ciemnowlosego chłopaka w full - capie z monstera. Poznałam to od razu i bez wahania podeszłam.
- Część Jack - zaczęłam - Przepraszam że musiałeś czekać - dodałam patrząc na niego
- Nie czekałem zbyt długo - włożył ręce do kieszeni spodenk które miał na sobie
Dla nas to był trochę krepujace spotkanie ale to ja na nie naciskalam. Po pierwsze chciałam wyjaśnić cała tą sytuację a po drugie chciałam to zobaczyć. Ruszyliśmy na spacer , oboje milczelismy wkoncu to ja je przerwałam.
- Jack przepraszam za tamto - zaczęłam - Wiem jak Ty się teraz czujesz. Sama zachowałam się beznadziejnie , nie powinnam była Cię wykorzystywać- dodałam
- To nie ty mnie wykorzystałaś- przystanął- To ja wykorzystałem fakt że jesteś smutna , chciałem Ci pomóc zapomnieć o Pawle i oczywiście stało się co się stało - wyjaśnił- Nie obwiniaj się o to , to co się stało wcale nie było takie zle - przerwał gdy zobaczył moja mnie - Pomysł co by było gdybyśmy kogoś zabili a tak nic wielkiego się nie stało- kontynuował
- Mowisz ze seks to nie jest zła rzecz ? - podniosłam jedna brew do góry
- To czysta przyjemność- uśmiechnął się zawadiacko - Patrząc na to jak zgrabna jesteś mogę powiedzieć że to był dla mnie zaszczyt - dodała na co dostał w ramię- Ej a to za co ? - zapytał oszołomiony
- Za Twoją bezposredniosc - usmiechnęłam się
- To chyba dobra cecha ? - zapytał
- Nie to cecha Australijczyków - wzięłam to po rękę i ruszyliśmy w dalszą drogę
Nie obyło się bez śmiechu i dzikich okrzyków, takich ze kiedy śmiałam się do łez wszystkie dziewczyny tam zgromadzone patrzyły na mnie z zazdrością. No cóż Jack Holder okazał się naprawdę dobrym towarzyszem. Usiedlismy na jednej z ławek a ja ciesząc się ze słońca i towarzystwa wpatrywalam się na młodszego Holdera.
- Nie wiedziałem że jestem aż tak ładny że tak się we mnie wpatrujesz - zażartował
- To nie w Ciebie Jack - mruknęłam zażenowana
- Nie wiedziałem że podobają Ci się starsi panowie - pokazał na Pana siedzącego na ławce dalej
- Wiesz co Holder - zadałam mu pytanie retoryczne- Głupi jesteś- odparłam
- Och powiedz po prostu że Ci się podobam i bedzie po sprawie- wyjaśnił z uśmiechem
- Jesteś strasznie skromny odgryzłam mu się
- Wiem - poczochrał mi włosy
- Ej !- krzyknęłam oburzona
- Nie złość się bo złość piękności szkodzi - poruszał brwiami
- Niech Ci będzie Holder - mruknęłam
Potrafiliśmy się dogadać jak nikt , to chyba dziwna cecha patrząc na to że podchodzimy z dwóch różnych krajów. Zaczynał mnie jeszcze bardziej fascynować, a kiedy zaczął mu dzwonić telefon , wyglądał tak cholernie dobrze. Wpatrywal się spokojnie w horyzont, jakby prócz niego nie istniało nic. Zawsze był szalonym, tętnącym życiem chłopakiem a w tej chwili był spokojny. To była jego dziwna cecha. Po skończonej rozmowie popatrzył na mnie.
- Znowu to robisz- zauważył
- Niby co ? - spytałam nie wiedząc o co mu chodzi
- Gapisz się na mnie- zasmial się- Z resztą nie ważne, Joe i Daria mówi żebyśmy wpadli - wyjaśnił- Chris też jest - dodał widząc moja mnie
- To chodźmy- wstałam z ławki
Kiedy ruszyliśmy w drogę zapanowała głucha cisza. Ja myslałam nad słowami Jacka że się w niego wpatruje i czy to tak cholernie widać? Był cholernie seksowny w każdym kroku i geście który robił. Długo myślałam że nigdy nikt mi się nie będzie podobał prócz Pawła a tu mila niespodzianka. Pod domem Darii o Joe lekko się zatrzymałam, Jack zobaczył że się zatrzymałam i na mnie poczekał. Na jego przenikliwy wzrok odpowiedziałam uśmiechem. Holder na zachętę złapał mnie za dłoń i poprowadził w stronę drzwi. Chciałabym moc czytać w jego myślach. Jego gestu nie zgadzały się z tym co mówił. Był ciężkim orzechem do zgryzienia a ja pragnelam co rozgryźć. Kiedy weszliśmy do ogrodu uwolnił się z mojego uścisku. On chyba ma chorobę dwubiegunową.
- Hej Kamila miło Cię widzieć- moje rozmyślania o młodszym z Holderów przerwała Daria
- Część Daria Ciebie też miło widzieć - objęłam żone Joe Parsona i moja dobra koleżanke
- Przepraszam że Cię spytam ale Ciebie i Jacka coś łączy? - spytała niepewnie
- Oczywiście że nie - zaprzeczyłam naprawdę pewnie - Ale chciałaby - dodałam w myślach- A czemu pytasz ? - spytałam ja
- Bo przyszłas z nim a nie Pawelkiem- zauważyła
- Nie przyjaźnie się już z Pawłem- wyjasnilam- On tego nie chciał a ja musiałam na to przystanąc - stwierdziłam- A odnośnie Jacka tylko mu pomagam - dodałam
- Tak wiem uwielbiasz Australię choć jeszcze nigdy tam nie byłaś- odparła- Muszę Cię martwić Paweł też będzie- wyjsnila - Z Michalina - dodała
- Już trudno - mruknęłam- Będę siedzieć z Aussie Boyami- dodałam
- Wyzuwam w Pani głosie zadowolenie Pani Holder - zasmiala się
- yyy nie - mruknęłam cicho - Idę do braci Holder bo majaczysz - odparłam dość głośno
Przeszlam przez ogród i usiadłam na jednym z krzeseł. Było ciepło to co kochałam najbardziej.
- Część Chris - przywitała się ze starszym z braci Holder
- Simanko - uśmiechnął się zawadiaco
- Co tam u Maxa ? - spytałam go
- W porządku - mruknął- Tęsknię za nim bardzo i rozwala mnie myśl że nie mogę z nim być na codzień- dodał
- Kiedy jedziesz do Anglii - spytałam bo wiedziałam że to wiąże się z tym że zobaczy ukochanego syna
- W niedzielę po meczu - odparł
- To już nie długo - pocieszyłam go- Odnosie meczu to ostatnio nie zdążyłam wam pogratulować swietnej jazdy para i wygrania dla Aniołów meczu - dodałam
- Dzięki - powiedzieli obaj - Przy nim nie mówiłby tego głośno- właśnie wszedł Paweł
Nasz wzrok się skrzyżował ale ja już nie czułam nic poza tym że był kapitanem mojej ukochanej drużyny. Kiedyś byliśmy przyjaciółmi a jego dziewczyna Michalina była zazdrosna o nasze wspólne wypady. Teraz nie musis się niczego obawiać. Usiadł po drugiej stronie stoły i zajął się rozmowa z Joe.
- Przepraszam nie wiedziałam że on tu będzie- powiedział do mnie Jack- Jeśli chcesz to odpowadze Cię do domu - dodał
- Nie Jack- zaczęłam- Chce zostać- wyjasnilam patrząc na niego
- Jak chcesz - popatrzył na mnie z opieką w oczach - Ale jak coś to mów- dodał
- Będziesz pierwszy któremu się poskarże- zażartowałam
- Miło mi to słyszeć- znów poczochrał mi włosy z wielką satysfakcją
- JACK HOKDER ZABIJE CIĘ KIEDYŚ - warknęłam na niego
- Już się boję- śmiał się do łez
On chyba naprawdę choruje na chorobę dwubiegunową. Reszta dnia minęła mi w dobrym towarzystwie i w wyśmienitym humorze. Nawet widok Pawła który obsciskiwal się z Michalina mi nie przeszkadzał . Wkoncu poczułam wolność i swobodę myślenia. Koło 20 Jack odpowiadał mnie do domu byłam mi wdzięczna za dzisiejszy dzień.
- Dzięki Jack- powiedziałam stojac koło furtki domu
- Nie ma za co - odparł z uśmiechem
- Jest - W tym momencie mnie pocalowal i bez słowa odszedł domu
Nie mogę uwierzyć w to jaki on jest dziwny poszłam do domu. Moich rodziców nie było wiec poszłam na górę się ogarniać. Wzięłam długą odptezajaca kąpiel. Potrzebowalam przemyśleć cała tą sytuację z Holderem. Był dziwny i wiem że nie powinnam się w nim zakochać ale było już za późno. Po koło godziny poszłam do pokoju sprawdziłam telefon. Miałam wiadomość
Od:Jack
Nie powinienem był Cię całować.Zapomnij o tym. 🙄 Nie mniej jednak nadal chce z Tobą spędzać czas 🙄
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziewięć
Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...