piątek, 28 sierpnia 2020

Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędziłam sama na trybunie bo ona siedziała w miejscu na VIP z ojcem. Miałyśmy z Andżeliką wiele kłótni ale żadna z nich nie prowadziła do tego że jedna z nas siedziała samotnie ale teraz sytuacja wyglądała dużo gorzej. Musiałam to jakoś przetrzymać bo co innego mogłam zrobić? To ona wygadała moje największe sekrety przy całej drużynie. Siedząc na trybunie wysłałam szybkiego sms'a do Jack'a i życzyłam mu powodzenia. Cieszyłam się, że znów zaczęliśmy rozmawiać to było coś co dawało mi chęć do życia, których w ostatnim czasie brakowało. Mecz zakończył się wysokim wynikiem dla Torunia 54-36. Jack zrobił 14 punktów , które szczerze mnie cieszyły , a Chris 8 ale on w tym dniu miał jeszcze jeden mecz tylko , że w Zielonej Górze jako gość z Wrocławia. Miał tam polecieć helikopterem podstawionym przez klub Sparty. TO wydarzenie chyba było ważniejsze niż 14 pkt Jack'a. Po zwycięskim meczu poszłam do domu , gdzie oglądnęłam dwa kolejne mecze tego dnia , później magazyn a po 23 położyłam się spać. 

Obudził mnie dźwięk budzika , dziś byłam umówiona z Pawłem na pogaduchy , w końcu był moim najlepszym przyjacielem i koniecznie chciał wiedzieć co zaszło między mną a Andżelą. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic, pomalowałam się. W samym ręczniku wyszłam z łazienki i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie głośno muzykę bo dziś od wielu dni miałam świetny humor. Poszłam szukać jakiś ubrań do garderoby. W końcu wybrałam ubranie. Byłam z siebie naprawdę zadowolona. Zeszłam na dół moich rodziców już nie było bo w końcu byli w pracy. Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam z domu. Ruszyłam w drogę do tak doskonale znanego mi miejsca jakim było mieszkanie Pawła. Po niecałych 30 minutach byłam na miejscu. Zadzwoniłam domofonem a on od razu wpuścił mnie do środka. 

- Hej- przywitał mnie  w drzwiach- Właź - powiedział 

- Hejka- uśmiechnęłam się do niego wchodząc do środka 

- Dobrze wyglądasz - odparł - Napijesz się czegoś? - zapytał 

- A dziękuje - odpowiadając na oba pytania - Jest Michalina? - spytałam patrząc na puste mieszkanie 

- Nie nie - mruknął - Poszła do pracy - odparł 

- A fakt - puknęłam się w czoło - Dobrze Cię widzieć Paweł - odparłam 

- Ciebie też szczególnie wśród żywych - zaśmiał się - Lepiej opowiadaj o co pokłóciłaś się z Ang ? - zapytał

- To ona zrobiła awanturę o nic przy całym składzie Torunia - powiedziałam 

- O nic? - dopytywał 

- Zarzucała mi że chce wrócić do Jack'a bo powiedziałam jej na imprezie, że za nim tęsknie - wydusiłam w końcu - I powiedziała , że powinnam zająć się kimś kto by nie skrzywdził tak jak Jack bo on to zrobi po raz kolejny - wyjaśniłam - Ja nie wiem o co jej chodzi - dodałam 

- Serio za nim tęsknisz? - zapytał mnie Paweł - Wyglądasz na szczęśliwszą odkąd z nim pogadałaś na imprezie- powiedział - I tak wszyscy widzieli , że oboje gdzieś zniknęliście - dodał widząc moją minę

- Paweł ja w kóncu czuje , że jakaś część mnie wróciła na miejsce odkąd pogodziłam się z Jack'iem - wyjaśniłam - Ale nie wiem czy chciałabym do niego wracać - dodałam 

- Wiem, że chcesz - zaśmiał się - Znam Cię jak nikt - powiedział - A co do Ang nie przejmuj się nią przejdzie jej- dodał 

- Mam nadzieje , bo mi jej brakuje - odparłam smutno - Ale lepiej opowiadaj co się podziało w Częstochowie? - spytałam go 

- Jakbyś nie wiedziała - zaśmiał się - Cała żużlowa Polska tym żyje - stwierdził 

- No fakt - mruknęłam - Ale jak myślisz kto miał racje prezes czy trener? - spytał

- Wiesz , że za bardzo nie mogę o tym gadać - powiedział

- No tak domyślałam się - powiedziałam - Nie dzieje się dobrze - stwierdziłam 

- No nie- mruknął - Czego nie pojechałaś na mecz z Gdańskiem? - spytał mnie zmieniając temat 

-Nie mam z kim- odparłam - Nie lubię chodzić na mecze sama- dodałam 

- Pogadaj z Ang - odparł - Wiem, że ona pojechała z ojcem- dodał

- To ona musi mnie przeprosić Paweł nie ja ją - wyjaśniłam - Nie mam za co ją przepraszać - dodałam krótko 

- Ale wy jesteście uparte - zaśmiał się - Ona twierdzi, że masz za co ją przepraszać- mruknął 

- Ciekawe za co ? - spytałam - Za to , że powiedziałam jej prawdę - powiedziałam - Odnośnie Daniela- dodałam widząc jego minę 

- Ja wiem ale wiesz że ona jest najbardziej upartą osobą na świecie - odparł - I wiesz, że jeśli jej nie przeprosisz ona pierwsza nie wyciągnie do Ciebie ręki - wyajśnił 

- Za każdym razem to ja wyciągam do niej rękę nigdy ona - powiedziałam - W końcu to ona pierwsza musi mnie przeprosić - dodałam - Skończyłam z niepotrzebną skruchą gdzie to ja jestem ofiarą- wyjaśniłam 

- Widzę , że teraz naprawdę się pokłóciłyście - powiedział Przedpełski 

- Ja nie odpuszczę tym razem - stwierdziłam - Wystarczysz mi ty - dodałam z uśmiechem 

- I bracia Holder - zaśmiał się 

- Wiesz co ? - spytałam go 

- Co? - spytał 

- Jesteś okropny - powiedziałam 

- Wiem ale wiem też , że mimo wszystko i tak mnie kochasz - zaśmiał się - Mimo, że to młodszego z braci Holder kochasz bardziej - dodał 

- Wiadomo , że Cię kocham byłeś moją pierwszą miłością- odparłam z uśmiechem 

 - A Jack? - spytał mnie 

- Ciężko stwierdzić - poruszałam barkami - Ja i Jack to trudna relacja i trudno cokolwiek powiedzieć - odparłam - To nie jest tak proste tak jak z tobą. On i ja to inna bajka - stwierdziłam 

- Ale on na swój dziwny sposób Cię kocha -odezwał się po chwili Paweł 

- Myślisz ,że ja o tym nie wiem? - spytałam go - Też Go kocham - wyjaśniłam 

- To dlaczego nie ma Cię w Gdańsku? - spytał 

- Bo nie - powiedziałam krótko - Nie mogę do niego wrócić bo znowu będę cierpieć - dodałam 

- Niby czemu? - zapytał - Może Jack się zmienił- odparł 

- Jakbyś Go nie znał Paweł - powiedział - Oboje wiemy jaki on jest - dodałam 

- Dla Ciebie zawsze był kochany - stwierdził 

Popatrzyłam na niego siedzącego na przeciwko. Może miał rację , że Jack zawsze był dla mnie kochany ale też toksyczny. Oboje byliśmy na siebie cholernie toksyczni ale on mnie uratował i był ze mną kiedy potrzebowałam po odejściu Pawła, a teraz to on odszedł i to Paweł mnie wspiera. Co za ironia losu.

- Hallo ziemia- zaśmiał się Paweł - Słyszałaś co mówiłem? - spytał mnie

- Nie przepraszam, zamyśliłam się- powiedziałam 

- Widziałem - zaśmiał się - Idziemy jeść? - spytał 

- Tak , chętnie - powiedziałam - Zjadłam tylko szybkie śniadanie - uśmiechnęłam się 

Paweł szybko się ogarnął i razem ruszyliśmy na miasto.Przypomniały mi się czasy gdy byłam tylko ja i on. Nie było z nami Andżeli i Michaliny. Teraz wszystko się zmieniło. Uśmiechnęłam się pod nosem. 

- Co się śmiejesz ? - spytał mnie Paweł gdy przepuścił mnie w drzwiach jednej z restauracji 

-Przypomniały mi się czasy kiedy byliśmy tylko we dwoje - wyjaśniłam 

- To było bardzo bardzo dawno - mruknął - Teraz jest Jack, Michalina i Andżela - odparł 

- Wtedy wszystko było łatwiejsze niż teraz - odparłam

- Wiadomo - zaśmiał się- Mogę Ci zadać pytanie? - spytał 

- Jasne- powiedziałam 

- Dlaczego wtedy mi nie powiedziałaś? - spytał mnie - Że mnie kochasz- dodał widząc moją zdezorientowaną minę 

- Ciężko stwierdzić- Może bałam się Twojej reakcji w sensie , że nie czujesz do mnie tego co ja do Ciebie- wyjaśniłam  -Wiedziałam , że raczej nie czujesz tego co ja - dodałam

- To nie było tak, że nic nie czułem - powiedział - Tylko nie byłem pewny potem pojawiła się Michalina no i się stało - dodał 

- Daj spokój było minęło - uśmiechnęłam się do niego niepewnie - Mogłam Ci powiedzieć ale nie powiedziałam , teraz ty jesteś z Michaliną ja kocham Jack'a więc chyba nie ma tematu - dodałam 

- Tak wiem ale ostatnio o tym myślałem - powiedział 

- Ja myślałam o tym cały czas kiedy ty byłeś z Michaliną- powiedziałam - Że mogłam Ci powiedzieć , że mogłam się postarać ale tego nie zrobiłam i stało się to co się stało - wyjaśniłam - Potem ty odszedłeś , ja zakochałam się w Jack'u i sytuacja jest jaka jest- uśmiechnęłam się - Nie mam żalu - dodałam widząc jego minę 

- Dobrze , że sobie to wyjaśniliśmy - powiedział trochę przygnębiony 

- Tak - uśmiechnęłam się 

Później zjedliśmy obiad w milczeniu. Zastanawiałam się co oznaczała ta rozmowa, zrobiło się trochę dziwnie. Żałowałam , że nie rozmawiałam z Ang bo nie mogłam z nią przedyskutować zachowania Pawła. Później poszliśmy na spacer po Toruniu, mimo że było dość chłodno nie przeszkadzało mi to. Mogłam cieszyć się towarzystwem Pawła i jego dziwnego zachowania. 

Od:Jack Holder

Przykro mi , że nie ma Cię dziś z nami ale wierze, że w końcu uda nam się spokojnie pogadać.

Do:Jack Holder

Powodzenia Jack :) Mnie też jest przykro ale nie miała z kim przyjechać. Pewnie domyślasz się ,że nie rozmawiać z Ang, która jest z Wami w Gdańsku. 

- Z kim piszesz? -spytał mnie Paweł 

- Z Jackiem- powiedziałam krótko 

- I jak ? -dopytywał mnie- Wrócicie do siebie? - był dziwny 

- Nie wiem Paweł - odparłam - A co? - spytałam - Wiem , że za nim nie przepadasz - dodałam 

- Nie , że za nim nie przepadam -powiedział 

- Przecież wiem , że za nim nie przepadasz - zaśmiałam się - Nie musisz mnie kłamać - dodałam

- Nie kłamie - odparł 

- Dobra nie kłóćmy się - poprosiłam - Nie chce Cię tracić - dodałam 

-Ja też nie - uśmiechnął się lekko i dotknął mojego ramienia- Chodźmy do domu bo widzę , że zmarzłaś- dodał 

- Chętnie- mruknęłam 

Wróciliśmy do domu , usiadłam w salonie i spojrzałam na telefon, gdzie miałam wiadomości od Jack'a. 

Od:Jack Holder 

Dziękuje, mecz na pewno będzie udany ale szkoda , że cię tu nie ma. Mogłaś pojechać ze mną i Chrisem. 

Od:Jack Holder

Co robisz?

Do: Jack Holder

Jak ty sobie wyobrażasz , że z Wami pojadę? Poza tym nie proponowałeś. Siedzę z Pawłem i się nudzimy. A ty? 

Wiedziałam, że Jack mi nie odpiszę bo przygotowywał się do meczu. W sumie zadaje głupie pytania co może robić. Uśmiechnęłam się na tą myśl.Na prawdę mnie zmienił. Wcześniej nie zadawałabym takich pytań żużlowcowi. 

- Proszę - postawił przede mną herbatę 

- Dziękuje - uśmiechnęłam się do przyjaciela 

Po kilku chwilach usłyszeliśmy przekręcający się klucz w drzwiach. To Michalina -pomyślałam. Po chwili do salonu weszła brunetka 

- OO cześć- powiedziała 

- Hej - uśmiechnęłam się do niej ciepło 

- Co robiliście? - spytała nas 

- W sumie to nic konkretnego - odparł Paweł

- Widzę - mruknęła - Ja przyszłam tylko po rzeczy - dodała 

- Po rzeczy ? - byłam lekko zdziwiona 

- Nie powiedział Ci? - spytała mnie jego dziewczyna 

- Ale o czym? - nie bardzo wiedziałam o co chodzi 

- Że Pawła po latach oświeciło i stwierdził , że Cię kocha - powiedziała ostro 

- Czekaj!Co?!- krzyknęłam zdziwiona - Paweł nie - dodałam kręcąc głową 

-Macie sobie sprawy do wyjaśnienia - powiedziała Michalina - Wrócę w inny dzień - odparła 

- Nie - powiedziałam - To ja wyjdę - mruknęłam 

Obeszłam dziewczynę Pawła i wyszłam z mieszkania. Nie chciałam na razie wracać do domu, byłam zbyt roztrzęsiona tym co wydarzyło się w mieszkaniu. To dlatego Paweł zadawał mi takie dziwne pytania i był dziwny ale to nic nie zmieniało. Chyba zawsze chciałam być dziewczyną Przedpełskiego ale teraz kiedy pojawił się Jack.Objęłam się ramionami, popłakałam się z niewiedzy i bezsilności . Kocham ich obu ale Paweł zawsze był Pawłem a Jack to Jack.Nogi same mnie niosły i znalazłam się pod Motoareną. Usiadłam na jednym z murków obok stadionów. Wyjęłam telefon i wysłałam wiadomość do Ang. 

Do: Ang

Wiedziałaś ? O Pawle? 

Od:Ang

Tak, dlatego chciałam Cię odwieźć do Jack'a ale widzę jak smutny jest bo Ciebie tutaj nie ma. Powinnam Ci wcześniej powiedzieć o Pawle. 

Do:Ang

Jak zwykle wszyscy wiedzieli tylko nie ja. 

Byłam tak cholernie wściekła, że aż się popłakałam. Moje łzy zlewały się z padającym deszczem. Zaczęło lać coraz mocniej więc postanowiłam wrócić do domu. Kiedy tam dotarłam byłam cała mokra, zmęczona i wściekła. Moi rodzice właśnie wrócili do domu. Super po prostu super. 

- Cześć - mruknęłam wchodząc na schody 

- Gdzie byłaś ? - spytała mnie moja matka

- U Pawła - odparłam - I nie nie mógł mnie odwieźć - dodałam 

Zobaczyłam sygnał połączenia- dzwonił do mnie Paweł.Nie chciałam odbierać telefon więc go wyciszyłam i poszłam się wykąpać i przebrać. Po 15 minutach weszłam do swojego pokoju i włączyłam telewizor. Zdążyłam na połowę meczu Torunia. Jack'owi szło świetnie.Jak zwykle w tym sezonie. Mimo wszystko on miał dobry dzień. Cieszyłam się z tego. Toruń wygrał 55-35 z Gdańskiem i byliśmy coraz bliżej powrotu do Ekstraligi. To cieszyło najbardziej. Chciałam napisać do Jack'a żeby mu pogratulować, wzięłam do ręki telefon,a tam 10 nieodebranych połączeń od Pawła i wiadomość. 

Od: Pawcio

Proszę Cię odbierz. Uwierz mi,że nie chciałem Cię okłamywać. Proszę wybacz mi.

Od: Pawcio 

Chce tylko wiedzieć czy dotarłaś bezpiecznie do domu.

Do: Pawcio

Tak Paweł jestem w domu. Oglądałam mecz Torunia. Muszę to wszystko przemyśleć, odezwę się do Ciebie. 

Do:Jack Holder

Byłeś dziś najlepszy. Świetny mecz! Gratulacje!! 

Od:Jack Holder

Dziękuje :* Ja i Chris zbieramy się pomału do domu. Spotkajmy się jutro i porozmawiajmy. Ang mi powiedziała co się stało.Czuje się zdezorientowany.

Do:Jack Holder

Ja też Jack, czuje się skołowana i nie wierze, że ja nic nie zauważyłam wcześniej. Dobrze, spotkajmy się, chce z Tobą pogadać. 

Od:Jack Holder 

Jasne :) To do jutra Cam. Pamiętaj ,że zawsze Cię kochałem nie ważne co zdecydujesz. 

To było naprawdę słodkie , że to napisał ale ja już podjęłam decyzję. Wiedziałam czego chce i kogo potrzebowałam. Dziś chciałam już tylko odpocząć i skupić się na GP, które to dziś miało ruszyć. 

Od:Ang

Gadałam z Jack'iem , naprawdę się o Ciebie martwiłam . Wiesz , ze będę z Tobą cokolwiek zrobisz. Zawsze będę Cię wspierać. 

Do:Ang

Wspieraj Pawła, proszę. 

Odłożyłam telefon na stolik nocny i zaczęłam oglądać rozpoczynające się GP.







niedziela, 23 sierpnia 2020

Osiem

Od tych wydarzeń minęło sporo czasu a ja sama poradziłam sobie z własnymi uczuciami. Teraz potrafiłam patrzeć na niego bez jakichkolwiek uczuć. Był tylko zwykłym zawodnikiem stołecznej drużyny.Czasem cieszę się, że nie muszę Go oglądać przez całą sytuację , która panuje w Polsce i na całym świecie. Kiedy zjeżdżali się do Angeliki na grill ja po prostu się wykręcałam, tak było dużo łatwiej. Wiem , że unikanie Go nie jest najlepszym pomysłem ale co mogłam zrobić. Nie czułam do niego ani żalu ani niczego ale gdy nasze oczy gdzieś się spotykały widziałam jak płonie. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego , niestety mieliśmy wspólnych znajomych , dlatego zdecydowałam się go ignorować. 

Obudziło mnie nagłe, natarczywe pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka , otworzyłam drzwi a w nich stała moja najlepsza przyjaciółka - Angelika. 
- Twoja mama mnie wpuściła - powiedziała nim zdążyłam coś powiedzieć
- Super-mruknęłam tylko 
- Ubieraj się idziemy na imprezę- krzyknęła radośnie - I nie chce słyszeć sprzeciwu - dodała, gdy chciałam zaprzeczyć 
- Wiesz , że przerwałaś mi sen? - spytałam ją - I jakoś nie jestem w nastroju do imprez przecież wiesz- skrzywiłam się na samą myśl 
- Nie możesz wiecznie siedzieć w domu - odparła - Jeśli chodzi o młodego H- zaczęła
- Nie chce tego słyszeć - warknęłam - Pójdę na tą cholerną imprezę - powiedziałam - Ale muszę się przygotować - dodałam wchodząc do garderoby 
Wygrzebałam z niej trzy sukienki , wyszłam pokazać je Ang. 
- Która ? - spytałam 
- Różowa zdecydowanie- klasnęła w dłonie - W końcu wracasz do żywych - uśmiechnęła się szeroko 
- Taa- mruknęłam , nie byłam do końca pewna czy wracam do żywych 
- Uśmiechnij się będzie super zabawa zobaczysz- zapewniła mnie 
-Napewno - mruknęłam i wyszłam do łazienki się przebrać 
Chcąc nie chcąc wyglądałam naprawdę świetnie a do tego cholernie sexy.
- UUUU WOW- krzyknęła Ang
- Weź przestań bo się rozmyśle - zaśmiałam się 
- Będziesz wyglądać lepiej niż ja na mojej własnej imprezie urodzinowej - prychnęła 
- Mogę ubrać inną? - powiedziałam zdecydowanie 
- Nie masz iść w tej - powiedziała - Przecież sama Ci ją wybrałam - uśmiechnęła się 
- Mam dla Ciebie prezent- powiedziałam i podałam jej pudełko - Otwórz dopiero na imprezie - dodałam bo już chwyciła za wstążkę 
- Ok - mruknęła
- To co lecimy? - spytałam ją 
- Pewka - była dziwnie uśmiechnięta 
Zeszłyśmy na dół , gdzie nie obyło się bez komentarzy mojej mamy. Czy ona kiedyś sobie odpuści i da mi żyć według własnych zasad. Martwiła się,że nigdzie nie wychodzę a teraz kiedy wychodzę ma jakieś obiekcje. Wsiadłam do auta , całą drogę do domu Termińskiej milczałam , nie miałam ochoty na imprezę ale w kóncu to były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy pod niego podjechałyśmy lekko się zawahałam. 
-Twoi rodzice będą? - spytałam 
- Co ty oszalałaś - zaśmiała się - Wyjechali na parę dni , wzięli ze sobą Igora - dodała 
- To Igor nie jest z Danielem ? - spytałam 
- Sporo Cię ominęło ale nie na to czas - powiedziała
Faktycznie sporo mnie ominęło. Zajęłam się własnymi problemami nie zważając na innych. Muszę się teraz skupić na Andżelice , nawet nie wiedziałam że mnie potrzebuje bo to ja potrzebowałam jej. Z moich rozmyślań wyrwał mnie gwar ludzi , którzy byli już w domu. 
- No no kogo moje oczy widzą - uśmiechał się do mnie Chris Holder 
Skoro był Chris był i Jack. Wpadłam w lekką panikę. Uśmiechnęłam się przelotnie do Chrisa i poszłam szukać znajomej twarzy Andzeliki. Bałam się ,że gdzieś go spotkam nim zobaczę Andżele,która jak na złość gdzieś zniknęła. 
- Cześć Kamila - odezwał się do mnie znajomy głos 
-Tobiasz - ucieszyłam się na jego widok - Co słychać ? Dawno się nie widzieliśmy - dodałam
- No całkiem sporo - uśmiechnął się - Słyszałem , że zdążyłaś się pokłócić i pogodzić z Pawłem i być z Jackiem Holderem - wyjaśnił 
- Mnie i Jack'a nic już nie łączy, a co do Pawła to wyszło nam to na dobre - uśmiechnęłam się niepewnie 
- Nie wnikam  podniósł ręce w obronnym geście 
-Lepiej opowiadaj co u Ciebie? Na pewno ciekawiej niż u mnie- spytałam 
- Czy ja wiem - zaśmiał się - Razem z Leną planujemy ślub, jeżdżę  w Toruniu , nic się w sumie nie zmieniło - dodał 
- Tylko klub, w którym jeździsz- klepnęłam go w ramię 
- hah w sumie - uśmiechnął się szeroko 
Tobiasz był zawsze osobą , z którą potrafiłam rozmawiać godzinami, który potrafił mnie rozśmieszyć kiedy było naprawdę ciężko , zawsze byliśmy tylko dobrymi kuplami ale tym razem nie mógł nic zrobić. Kiedy zobaczyłam jego oczy , moje nogi się pode mną ugięły. Jack wpatrywał się we mnie tak intensywnie ,że musiałam stamtąd uciec. 
-Przepraszam Tobi pójdę się napić - powiedziałam 
- Jasne- chyba skojarzył o co mi chodzi 
Szybkim krokiem poszłam do kuchni z zamiarem wzięcia sobie szklanki wody ale stwierdziłam że alkohol w tym momencie będzie zdecydowanie lepszy. Upiłam spory łyk i aż się skręciłam , dawno nie miałam alkoholu w ustach. W tym momencie Jack wszedł do kuchni. 
- Mam wrażenie, że mnie unikasz - powiedział 
- Skąd Ci to przyszło do głowy ? - udawałam głupią , co to za pytanie jakby nie wiedział 
- Bo nie przychodzisz na grille , a dziś po prostu uciekłaś - wyjaśnił
- Bo patrzenie na Ciebie sprawia mi ból - warknąłem - Nic do Ciebie nie czuje ale gdy na mnie patrzysz to wszystko wraca -dodałam 
- Teraz też?- spytał podchodząc do mnie bliżej 
- Nie Jack , odejdź - poprosiłam 
- Niby czemu ? -spytał - Przecież czuje przyciąganie - odparł 
- Jack odejdź - poprosiłam , gdy jego usta zbliżyły się do moich 
-Nie - warknął w moje usta 
W tym momencie chwyciłam za szklankę stojącą na stole i chlusnęłam mu w twarz 
- ODWAL SIĘ HOLDER - krzyknęłam tak , że ucichło 
- Wszystko w porządku ? - spytał mnie stojący niedaleko Tobiasz
- Teraz już tak - mruknęłam kiedy Jack wychodził ocierając twarz
- Jesteś psychopatką - warknął przechodzą obok mnie 
- Niby ja jestem psychopatką,a kto chciał mnie pocałować bez mojej zgody? - spytałam patrząc na niego 
- Wcześniej Ci to nie przeszkadzało - mruknął 
- Ale teraz już tak - oznajmiłam - Dużo się od tego czasu zmieniło - dodałam - Na przykład to że mnie rzuciłeś - warknęłam 
-Ja Cię rzuciłem? - wyglądał jakby nie dowierzał w moje słowa 
- Nie kurwa Święty Mikołaj - odparłam całkowicie wkurzona - Oczywiście , że Ty i to przez liścik - dodałam 
- Ciekawe jaki? - patrzył na mnie jak na wariatkę 
-Tym, którym napisałaś po meczu z Zieloną Górą - powiedziałam i wtedy stwierdziłam , że wszyscy się na nas gapią - Nie chce o tym rozmawiać , pogodziłam się z Twoim odejściem więc się odczep - odparłam i chciałam odejść ale on złapał mnie za nadgarstek. Poczułam znajome ciepło 
- Ale ja chce o tym pogadać Cam , proszę - popatrzył na mnie błagalnie 
- Po prostu daj mi spokój Jack - poprosiłam , uwolniłam się z jego uścisku i wyszłam z pokoju 
Z trzaskiem zamknęłam drzwi do łazienki. Zamknęłam je na klucz i zaczęłam płakać. Nie mogłam znieść tego że on tak po prostu chciał znów wejść do mojego życia. Myślałam , że już nic do niego nie czuje ale prawda okazała się bolesną nieprawdą , nadal kochałam Jack'a Holdera i nie potrafiłam tak po prostu wymazać go z życia. Nawet po takim czasie. Cały czas czułam jego dotyk na skórze w miejscu , w którym mnie złapał. Pozwoliłam spłynąć swoim łzom, nawet ich nie ocierając. Potrzebowałam takiego oczyszczenia , długo udawałam że jest w porządku mimo ,że nigdy nie było i pewnie już nie będzie. Usłyszałam pukanie do drzwi
- Ang idź stad !- krzyknęłam przez drzwi 
- To ja - powiedział znajomy głos 
-Idź sobie Chris - warknęłam przez łzy 
- Chce pogadać - poprosił 
Niechętnie wstałam i otworzyłam mu drzwi . 
- Wyglądasz okropnie - uśmiechnął się - Mam też to - podniósł rękę w górę 
- Wiesz, że nie pije ? - spytałam go 
- Ja też nie - mruknął - Przynajmniej nie w sezonie - dodał
- O czym chciałeś pogadać? - spytałam go zamykając drzwi 
- O Tobie i Jack'u konkretnie o waszej kłótni - wyjaśnił 
- Nie ma o czym gadać - mruknęłam krótko 
- Jest - mruknął - Myślisz , że tylko ja zauważyłem jak na niego popatrzyłaś jak dotknął twojej ręki ? - spytał - Tak reaguje się na osoby , które nie są nam obojętne - dodał 
- Chris, myślisz , że to jest takie łatwe? - spytałam go - Złamał mi serce - dodałam nie patrząc na niego 
Wzięłam od niego butelkę i upiłam łyk, potrzebowałam tego chyba bardziej niż,patrząc że jemu nie wolno w sezonie. 
- Domyślam się ale uwierz , że jemu też nie było ławo - powiedział - Każdego dnia chciał do Ciebie zadzwonić i to wyjaśnić ale chyba brakowało mu odwagi -dodał 
- Takiej jak ma na torze - dodałam patrząc na wannę stojącą na przeciwko 
- Chyba tak - powiedział - Wiem , że on gdzieś w głębi serca bardzo żałuje tego co zrobił - mruknął 
- Ja też żałuje, że potrafiłam go zatrzymać - powiedziałam - Tylko tak po prostu odpuściłam - mruknęłam 
- Jeszcze możecie to poskładać - klasnął w dłonie 
- Nie nie możemy Chris - bawiłam się kosmykami włosów-  Nie wiem czy potrafiłaby mu zaufać po tym wszystkim - powiedziałam patrząc na niego a z moich oczu pociekły łzy
- Nie płacz - powiedział, dotykając mojego ramienia - Wiem , że Jack bywa trudny - zaśmiał się 
- Trudny ? - spytałam z uśmiechem na twarzy - Mało powiedziane - zaśmiałam się 
- Czasami - śmiał się straszy z braci Holder - Musimy się zbierać - powiedział - Ang zaraz będzie zdmuchiwać świeczki , a raczej by nas zabiła gdyby nas nie było - dodał widząc moją minę 
- Poczekaj , ogarnę się trochę - powiedziałam 
Wstałam by zobaczyć jak wyglądam w lustrze , nie było aż tak źle i po kilku chwilach byłam ogarnięta, tylko napuchnięte oczy zdradzały że wcześniej było źle. Razem z Chrisem wyszłam z łazienki , nikt raczej nie zwracał na nas większej uwagi bo wszyscy stali już wokół jubilatki. 
- Chris, dzięki - mruknęłam do niego i poszłam w stronę mojej przyjaciółki 
Ta przyglądnęła się mi tylko ostrzegawczo i pytająco ale nic nie powiedziała. 
- No dmuchaj! - krzyknęłam do niej wskazując na tort
- I pomyśli życzenie - dodał Paweł , dopiero teraz go zobaczyłam , może byłam zbyt zajęta własnymi dramatami 
Kiedy Andżelika zdmuchiwała świeczki patrzyłam ile osób przyszło. Był cały skład Aniołów , no w końcu to były urodziny córki prezesa , trochę ludzi z jej studiów, Paweł z Michaliną, Tobiasz. Uśmiechnęłam się widząc ich twarze. 
- Na Twoje urodzimy zrobimy większą bibe - krzyknęłam Ang i to wyrwało mnie z transu 
- Wątpię - odparłam dość głośno - Moi rodzice nie są twoimi a poza tym większości już tu nie będzie -powiedziałam - Bo to listopad - dodałam 
- A tam , wymyślimy coś - krzyknęła uradowana 
- Andżelika ja chyba coś powiedziałam - odparłam ostro - Nie chce żadnych urodzin - dodałam łagodniej widząc jej minę , nie chciałam się z nią kłócić 
Odeszłam od niej bo wiedziałam , że jak tam zostanę skończy się to kłótnią. Wyszłam z domu i zobaczyłam siedzącego na murku samotnego Jack'a. Nie mogłam się już cofnąć. Usiadłam obok niego ale tak by go nie dotykać. Od razu zauważyłam że mnie zauważył. 
- Nie widziałam Cię jak Ang zdmuchiwała świeczki - odezwałam się pierwsza 
- Nie wiedziałem , że mnie szukasz - odpowiedział- Myślałem , że Cię nie obchodzę - dodał nie patrząc na mnie 
- To nie tak , że mnie nie obchodzisz- próbowałam jakoś to wyjaśnić - Ale bardzo mnie skrzywdziłeś odchodząc - powiedziałam - Mam...miałam do Ciebie cholerny żal - dodałam 
- Myślisz , że mnie po tym wszystkim było łatwo - powiedział wpatrując się w schody- Chciałem do Ciebie zadzwonić ,jakoś się wyjaśnić ale nie potrafiłem - dodał - Kiedy nawet o tym myślałem , nie brzmiało to dobrze- mruknął 
- Też powinnam była jakoś o Ciebie walczyć ale wolałam odpuścić - powiedziałam pocierając dłońmi o uda- Myślałam , że już mnie nie chcesz a to zabijało mnie od środka bardzo powoli - dodałam starając się na niego nie patrzeć , rozmowy o uczuciach naszej dwójce nie wychodziły zbyt dobrze
- Zimno Ci? - spytał mnie 
- Nie... nie wiem - mruknęłam - To raczej ze zdenerwowania- wyjaśniłam 
- Chyba , że tak - dalej wpatrywał się w horyzont , a raczej w ciemność nas otaczającą - Jak mogłaś myśleć , że już Cię nie chce? - spytał 
- No nie wiem w tym liście było napisane,że z tego nic nie będzie - powiedziałam - Więc wywnioskowałam , że już mnie nie chcesz- dodałam 
- To, że napisałem, że nic z tego nie będzie nie oznacza , że przestałem Cię kochać - wyjaśnił 
- Jak dla mnie to że kogoś się nie chce jest równoznaczne z tym , że ktoś przestał Cię kochać - powiedziałam 
- Ale nie dla mnie - powiedział, pierwszy raz na mnie spojrzał 
- Zapomniałam jak bywasz nieprzewidywalny - mruknęłam patrząc w jego oczy 
- Ja nieprzewidywalny?- uśmiechnął się zawadiacko 
- A niby kto ? - spytałam go - Ja raczej nie - odpowiedziałam
- Już zapomniałem jak to jest się uśmiechać- powiedział nagle 
- Ja też Jack - odpowiedziałam lekko się uśmiechając - Te miesiące były dość trudne - dodałam 
- Co ja mam powiedzieć jak większość czasu spędziłem w domu z Chrisem - zaśmiał się - Było ciężko-skwitował 
- Ja z rodzicami - mruknęłam - To nie należało to przyjemnego czasu - wyjaśniłam - Ale i tak większość czasu spędziłam u siebie w pokoju z płaczem - dodałam 
-Przepraszam - mruknął i musnął moją nogę 
- Nie przepraszaj Jack - odparłam - Sama nie byłam łatwiejsza w relacji - wyjaśniłam - I wcale nie ułatwiałam - dodałam widząc jego niepewną minę 
- Ale musisz przyznać , że miałaś ze mną ciężko - powiedział szczerząc zęby 
- Oczywiście, że miałam - zaśmiałam się 
-Dzięki od razu mi lepiej- oczy mu zjaśniały 
- Mi też - pierwszy raz od wielu dni poczułam się lepiej 
- Może wejdziemy? - spytał pokazując na drzwi 
- Jasne - powiedziałam wstając - Trochę się zasiedziałam - zaśmiałam się poprawiając sukienkę 
-  A ja nie - zaśmiał się 
- Ty trenujesz - powiedziałam - A ja nie -dodałam 
Weszliśmy do środka , impreza trwała w najlepsze. Tylko zawodnicy Torunia byli trzeźwi , reszta pijana w szok odpalała karaoke. Uśmiechnęłam się szeroko i usiadłam na kanapie obok Chrisa. Jack przysiadł na oparciu obok. 
- Pogadaliście? - spytał cicho Chris 
- Tak - wyjaśniłam 
- I co ? - dopytywał 
- Nie wiem na razie tylko pogadaliśmy - wyjaśniłam 
- Spoko - poklepał mnie po nodze
Obserwowaliśmy wspólnie jak tamci robią z siebie idiotów , wydzierając się do mikrofonu. Patrząc jak oni świetnie się bawią szeroko się uśmiechnęłam. Czułam , że wszystko może się jeszcze jakoś poukładać.Może nie wrócimy do siebie z Jack'iem ale będziemy mogli na siebie liczyć. Brakowało mi obu braci Holder. Koło 2 w nocy postanowili się zebrać do domu. Obaj na pożegnanie mnie przytulili. Kiedy wyszli poczułam, że czegoś mi brakuje. 
- Kamila , chodź pośpiewamy - krzyczała do mnie pijana Ang
- Angela ty chyba powinnaś się położyć - zaproponowałam 
- Nie- odkrzyknęłam - Nie napiłaś się ze mną w ogóle - podała mi coś do ręki 
- Wiesz , że ja nie pije za bardzo - mruknęłam 
- Bracia Holder już poszli no chodź- błagała mnie 
- Ale tylko jedno- mruknęłam 
- Ale super - uśmiechnęła się do mnie 
Oczywiście nie skończyło się na jednym. Jak zwykle, dlatego nie chciałam pić bo wiedziałam że tak się skończy. Obudziłam się obok śpiącej jeszcze Angeliki. Byłam na siebie wkurzona , bolała mnie głowa i marzyłam o tym żeby pójść do domu. Spojrzałam na telefon, na szczęście nie pisałam ani nie dzwoniłam do młodszego z braci Holder. Wyszłam z łóżka , w głowie mi się kręciło ale wiedziałam, że muszę iść do domu. Zeszłam na dół,gdzie spotkałam rodziców Ang i cały skład Torunia. Cholera jasna.
- Dzień dobry - wychrypiałam - Cześć wszystkim - pomachałam reszcie 
- Dzień dobry Kamila - uśmiechnął się do mnie Pan Termiński - Miło Cię u nas znowu widzieć - dodał
- Pana również miło widzieć - musiałam wyglądać żałośnie 
- Może zostaniesz na obiedzie? - zapytała Pani Termińska 
Jedzenie? To chyba nie był najlepszy pomysł. 
- Obiad? - spytałam - Miałam właśnie iść do domu - dodałam 
- Twoja mama raczej nie będzie miała nic przeciwko - powiedziała mama Andżeliki 
- Widzę , że będzie jakaś narada klubowa - spojrzałam na skład
- Nie będziesz przeszkadzać - powiedział wesoło ojciec mojej najlepszej przyjaciółki 
- Dobra , zostanę - powiedziałam w końcu - Ale pójdę się przebrać , pożyczę coś do Andzeliki - dodałam 
- Jakbyś mogła to ją obudź - poprosiła mnie jej mama
- Dobrze , spróbuje - uśmiechnęłam się 
Weszłam na górę , na szczęście Andzelika już nie spała. 
- Miałam Cię budzić - zaśmiałam się - Widzę , że wyglądasz gorzej niż ja - mruknęłam 
- Głowa mi pęka - wychrypiała 
- Na dole jest cały skład Torunia - uprzedziłam - Twoi rodzice zaposili mnie na obiad - powiedziałam - Musisz mi coś pożyczyć do ubrania - zaśmiałam się 
- Bierz co chcesz - wskazała na szafę 
- Ty też musisz iść - powiedziałam 
- Domyślam się - mruknęła 
- Idę się kąpać i coś sobie wybiorę - wyjaśniłam 
Weszłam do łazienki , puściłam wodę pod prysznicem i trochę mnie otrzeźwiło. Po 15 minutach byłam w garderobie wybierając jakieś ubranie. W końcu coś sobie wybrałam. To chyba nawet były moje ubrania. Weszłam do pokoju mojej przyjaciółki , nie było jej , słyszałam prysznic więc chyba była w łazience. Zeszłam na dół.
- No jesteś wreszcie - uśmiechnęła się do mnie jej mama
- Przepraszam , że tyle zeszło ale chciałam wziąć prysznic- wyjaśniłam 
- No muszę stwierdzić , że teraz wyglądasz o wiele lepiej- zaśmiał się Jack
- Dzięki Jack- mruknęłam -Pocieszyłeś mnie - dodałam 
- Na mnie zawsze możesz liczyć - powiedział ale zamilkł widząc minę ojca Ang
- No witamy jubilatkę - był trochę zły
-Tak wiem zawaliłam -mruknęłam 
-Ja Ci wcale nie pomogłam- powiedziałam 
- To ja Cię zmusiłam żebyś się napiła - powiedziała - Póki siedziałaś z Holderami było dobrze - zaśmiała się 
 - Dobra nie chce znać szczegółów- podniósł rękę jej ojciec - Po prostu usiądźcie i jedzcie - dodał 
Andżelika mnie uprzedziła i siadła koło Tobiasza a mnie przypadło miejsce koło Jack'a. Z uśmiechem odsunął mi krzesło. 
- Dzięki - mruknęłam 
- Jak humory przed derbami ? - spytałam wszystkich 
- Doskonałe - odpowiedział mi siedzący po mojej lewej Chris
- Wybierasz się ? - spytał mnie Jack 
- Oczywiście , jestem na każdym meczu - odparłam 
- Zawsze ma koszulkę z nazwiskiem Holder - powiedziała głośno Andżelika i puściła mi oczko 
- Nie widziałem Cię- odparł Jack 
- Musiałyśmy zmienić sektor bo tam gdzie zazwyczaj siedziałyśmy jest telewizja - wyjaśniłam 
- Dziewczyny pamiętajcie , że na derby na biało - ratował mnie ojciec Ang
- Pamiętam - powiedziałam - Zrobiłam Ci nawet na urodziny specjalną koszulkę na derby , widziałaś? - spytałam swoją najlepszą przyjaciółkę
- Widziałam, dzięki - mruknęła- A ty co ubierzesz? - spytała mnie 
- Zwykły biały T-shirt- zaśmiałam się 
-Nuda - stwierdziła
- A co innego mam ubrać skoro to derby? - nie wiem czy chciałam znać odpowiedź
- Mogę Ci zrobić na szybko jakąś specjalną- wyjaśniła - Na przykład z napisem....- zaczęła 
- Dobra nie kończ -poprosiłam
- Napisem Team Holder- skończyła 
- Ciekawy pomysł - powiedział starszy z braci Holder , a ja spiorunowałam go wzrokiem - No co ? -dodał
- Nie nic - mruknęłam , Jack milczał przez cały czas 
- Dobra , dobra dziewczyny przestańcie się kłócić - powiedział Pan Termiński 
- My się nie kłócimy - odparła Ang- Ja tylko wyrażam swoje zdanie na pewne rzeczy - dodała świdrując mnie wzrokiem, była wściekła 
Nie za bardzo wiedziałam o co  jej chodzi ale nie chciałam się z nią teraz kłócić. Nie miałam na to ani ochoty ani siły.
- Chcesz wiedzieć co powiedziałaś mi wczoraj? - spytała mnie 
- Nie Ang i nie wierć dziury w całym - powiedziałam totalnie wściekła - Wiem co Ci powiedziałam - wyjaśniłam - Po alkoholu ludzie mówią różne rzeczy - dodałam 
- Ja wiercę dziurę? - spytała -Przypomnę Ci , powiedziałaś ,że tęsknisz za Jackiem- odparła 
- Ja już pójdę - powiedziałam wstając - Nie chce się z Tobą kłócić - wyjaśniłam - Nie będę Cię drażnić i po prostu pójdę do domu - dodałam - Dziękuje Państwu - popatrzyłam w stronę jej rodziców , którzy byli kompletnie oszołomieni zachowaniem córki.
- Uważam , że jeśli do niego wrócisz będziesz głupia bo on znów Cię zrani - powiedziała - Zamiast dać szansę komuś z kim mogłabyś być szczęśliwa - powiedziała 
- Tak jak ty ? - spytałam ją bo wyprowadziła mnie z równowagi - I dać sobie zrobić dziecko komuś kto miał Cię kompletnie w dupie - krzyknęłam wściekła 
- Nie mieszaj w to Daniela - warknęła na mnie 
- To ty nie mieszaj się w moje życie - krzyknęłam i z trzaskiem wyszłam z jej domu.
Po drodze do domu zalałam się łzami , jak ona mogła to wszystko przy nich powiedzieć. Objęłam się rękoma, byłam tak bezbronna na jej słowa. Chciałam zapaść się pod ziemię. W końcu dotarłam do domu na szczęście moich rodziców nie było w domu. Od razu poszłam do siebie do pokoju, po raz kolejny zalałam się łzami. Miałam kilka wiadomości od Jack'a i parę połączeń ale nie odbierałam. Chciałam po prostu zostać sama. Po kilku godzinach leżenia i płakania postanowiłam odpisać na wiadomość Jacka. 

Od:Jack Holder 
Wszystko w porządku?

Od:Jack Holder
Jej rodzice bardzo się wkurzyli ,że wydziera Twoje sprawy przy ludziach.

Od:Jack Holder 
Dotarłaś bezpiecznie do domu?

Od:Jack Holder
Jesteś? Hallo? Odpisz?

Do:Jack Holder
Tak wszystko w porządku. Nie martw się o mnie. Do zobaczenia jutro na derbach. 

To było nawet słodkie , że się o mnie martwił ale to przez niego i moje uczucia pokłóciłam się z Andżeliką. Może miałam racje , że gdybyśmy się zeszli znów by mnie zranił ale przecież ani ja ani Jack nic takiego nie powiedzieli. To, że za nim tęsknie nie oznacza ,że zaraz musimy do siebie wracać. 

Od: Chris Holder 
Jack jest zachwycony tym co powiedziała Ang. Chciałabyś do niego wrócić?

Jezu Chris serio. 

Do:Chris Holder 
Wiesz , że to że za nim tęsknie nie oznacza , że to niego wrócę?

Od:Chris Holder 
A nie chcesz?

Do:Chris Holder
Tego nie wiem










 



 
 







środa, 28 sierpnia 2019

Siedem

Kochana Kamille!!
Przepraszam , że znów wykorzystałem Ciebie i Twoją miłość do mnie ale nie możemy być razem. Ostatnio niszczę wszystko na czym tak bardzo mi zleży, a nie chce zrobić tego Tobie. Nie pisz i nie dzwoń do mnie to nie ma sensu. 
 Jack.

Po raz setny czytałam ten list przełykając łzy. Myślałam o wczorajszym wieczorze , o tym co robiłam z Jack'iem po meczu z Zieloną Górą. Kiedy dotykał mojego nagiego ciała czułam jak pali mi się skóra, a teraz jedyne co czułam to cholerny ból wewnętrzny. Kiedy obudziłam się rano i spojrzałam że jego nie było obok czułam , że coś było nie tak. I się nie pomyliłam. Wybrałam jego numer ale jedyne co usłyszałam to poczta głosowa: Cześć tu Jack Holder w tej chwili nie mogę odebrać telefonu. Jeśli to coś ważnego zadzwoń później. Popłakałam się znów słysząc ten australijski akcent. Chciałam jak najszybciej wyprzeć to z pamięci ale nie potrafiłam. Siedział tak w bezruchu parę minut kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. 
-Kochanie otwórz Pawełek przyszedł - powiedziała za drzwi moja matka 
- Już -mruknęłam niechętnie, otarłam łzy z policzków zarzuciłam na siebie szlafrok i podeszłam otworzyć drzwi - Cześć Paweł - przywitałam się z udawanym uśmiechem 
- Mam wolne i pomyślałem , że zabiorę Cię na spacer - powiedział - Pogadamy - dodał widząc moją minę 
- Jasne przyda mi się - mruknęłam - Poczekaj, ogarnę się i za chwilkę zejdę - dodałam 
- Spoczko - spojrzał na mnie podejrzliwie 
Po kilku minutach byłam gotowa do wyjścia, ale nie wiedziałam czy chce gdziekolwiek wychodzić. Potrzebowałam się wygadać ale dopiero co odzyskałam przyjaźń Pawła i nie chciałam obarczać go własnymi problemami. Zeszłam na dół i widziałam wzrok moich rodziców i Pawała ale żadne z nich nie podzieliło się swoimi spostrzeżeniami. 
- To idziemy ? - spytałam Pawła 
- Jasne , chodźmy - uśmiechnął się do mnie 
Szliśmy chwile w milczeniu aż wkońcu się odezwał. 
- Kamila posłuchaj - zaczął - Dostałem w nocy dziwnego sms'a od Jacka - wyjaśnił - Powiesz mi o co chodzi? - spytał mnie 
- Mogę wiedzieć co Ci napisał ? - popatrzałam na niego 
Wyjął telefon z kieszeni i pokazał mi treść. 

Od: Jack Holder 
Dbaj o Nią stary. 

- Tylko tyle - powiedział 
- Ja i Jack - zaczęłam ale nie potrafiłam dokończyć więc pokazałam mu kartkę od Jack'a 
- Cholerny dupek - warknął przez żeby - Przepraszam Kamila - powiedział patrząc na mnie 
Po raz kolejny zalałam się łzami , Paweł mocno mnie objął , w przypływie emocji opowiedziałam mu wszystko co zdarzyło się między mną a Jack'iem zeszłej nocy. 
- Ja go tak kocham - powiedziałam przez łzy kiedy wreszcie usiadłam na ławce - A on wszystko zniszczył - mruknęłam - Jak widać ja nie zasługuje na fajnego chłopaka - chlipałam - Najpierw Ty mnie odrzuciłeś , teraz Jack co jest ze mną do cholery nie tak - płakałam nie mogąc uwierzyć w to co się stało 
- Ej nie mów tak - Paweł popłakał mnie po nodze - Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i zawsze Nią byłaś - wyjaśnił - A Jack to cholerny dupek - dodał 
Na jego słowa uśmiechnęłam się przez łzy. 
- Nie zasłużył na Ciebie - odezwał się po chwili
- Paweł to nie tak - zaczęłam - Dzięki Jack'owi zapomniałam o dziurze w sercu , którą zostawiłeś, pokazał mi że mogę być lepszą osobą i żebym spełniałam marzenia - próbowałam go jakoś tłumaczyć 
- Wiem ale teraz to on Cię zranił i to chyba bardziej niż ja - stwierdził 
- Tak , ty ze mną nie spałeś - odparłam
- Jak zawsze bezpośrednia - zaśmiał się
- No co taka prawda - odparłam - Nie obraź się Paweł ale chciałaby się przejść sama - dodała
- Nie wiem czy powinienem Cię zostawiać - powiedział
- Spokojnie nie zrobię nic głupiego - wyjaśniłam
- Jakby co pisz do mnie - powiedział
- Napewno będę - mruknęłam odchodząc
Jedyne o czym teraz marzyłam to o tym by być sama. Nałożyłam słuchawki i puściłam muzyki. Po kilku minutach w uszach usłyszałam piosenkę. Do moich oczu napłynęły łzy pozwoliłam im spłynąć. Miałam wrażenie , że ludzie mnie mijający wiedzą o wszystkich. Chciałam o wszystkim zapomnieć , musiałam. Wybrałam tak kiedyś dobrze znany mi numer.
- Siemka Kam , dawno się nie odzywałaś - usłyszałam męski głos
- Masz coś może? - spytałam bo nie miałam ochoty się tłumaczyć
- Jasne - powiedział - Co potrzebujesz? - spytał
- Coś mocnego - wyjaśniałam
- Znajdzie się coś - powiedział do słuchawki - Za 1h tam gdzie zawsze- dodał
- Spoko - mruknęłam rozłączając się
Wiedziałam , że powrót do dragów nie będzie najlepszym pomysłem ale w tym momencie tego potrzebowałam. Potrzebowałam wyluzować i zapomnieć o tym bólu , który przeszywał mnie z każdej strony. Szłam toruńskimi bulwarami modląc się w duchu , żeby nie spotkać nikogo znajomego. Miałam szczęście bo nikt akurat się nie nawinął. Spotkałam tylko znajomego z którym wymieniłam się towarem i to tyle. Kiedy wkóncu usiadłam na jednej z ławek ,wzięłam do ręki tabsy. Kurwa przecież obiecałam Andzielice i Pawłowi , że już nigdy nie wezmę tego gówna.

Od:Chris Holder
Właśnie się dowiedziałem co ten idiota zrobił. Bardzo mi przykro. Pamiętaj , że zawsze możesz na mnie liczyć. 

Do: Chris Holder 
Dzięki ale nie potrzebuje Twojej ani Niczyjej pomocy. 

Po tym sms'ie nie miałam już wątpliwości , wzięłam jedną i połknęłam. Czekałam na efekty , w sumie nie musiałam długo. Po chwili wszystko stało się łatwiejsze nie czułam bólu , w sumie nie czułam nic. Mogłam wszystko , byłam Bogiem i miałam w dupie konsekwencje swoich czynów. Siedziałam przez parę godzin na jednej z ławek , biorąc raz po raz dropsa. Byłam świadoma , że tak nie powinno się robić ale miałam to w dupie. Wybrałam numer tego dupka.

**Jack**

Zobaczyłem numer Kamili na ekranie telefonu , siedziałem w jednym z barów obczajając napalone na mnie laski , nie miałem ochoty odbierać od niej telefonu ale coś w głębi mówiło mi , że powinien. Wcisnąłem zieloną słuchawkę czekając, aż się odezwie. 
- Wiesz co Holder - miała jakiś dziwny głos - Wal się - usłyszałem 
- Cam co się dzieje ? - spytałem wyczułem ,że coś jest nie tak  
- Jak śmiesz się pytać co się stało ? - warknęła do słuchawki 
- Piłaś coś - spytałem ją ale to nie był głos po alko 
- Gówno Cię to obchodzi - powiedziała 
- To ty kurwa zadzwoniłaś ! - krzyknąłem do słuchawki , napotkałem wkurwiony wzrok Chrisa
- Właściwie nie wiem po co - rozłączyła się 
- Cam - powiedziałem do słuchawki - Kurwa coś jest nie tak - powiedziałem do Chrisa i jego laski
- Widzę - mruknął Chris - Nie powinieneś na nią krzyczeć - dodał 
- Napiszę do Pawła czy z nią jest - odparłem 

Do: Paweł Przedpełski 
Jest z Tb Camilla? Bo dzwoniła do mnie i jakoś dziwnie brzmiała. 
Miałeś się Nią opiekować. 

Od: Paweł Przedpełski 
Nie nie ma jej ze mną. W sensie jak dziwnie?
Ty miałeś jej nie zostawiać.

Do: Paweł Przedpełski 
Nie jak po alko jakoś inaczej. 
Wiem stary.

Od: Paweł Przedpełski 
Chyba znów coś wzięła. Nie przejmuj się zgarnę ją z Andzelą. 
Napiszę jak ją znajdziemy. 

- Co znaczy , że znów coś wzięła ? - powiedziałem do telefonu 
- Może ćpa ? - powiedziała laska Chrisa 
- Nie pierdol - krzyknąłem na nią - Napewno nie - powiedziałem słabo - Znam Cam - dodałem 
Zobaczyłem jak jakaś blondyna się na mnie gapi. Miałem okazje wykorzystać swoją popularność i postawić jej drinka. 

**

Po telefonie do młodszego z braci Holder płakałam i nie potrafiłam się uspokoić. Drżałam z zimna choć na dworze było ciepło  i nie mogłam się ruszyć. Uświadomiłam sobie, że on nigdy do mnie nie wróci. Nasz związek skończył się w chwili gdy on pisał list lecz ja nie chciałam tego tak kończyć. Zobaczyłam dwie postacie zmierzające w moim kierunku, miałam nadzieje,że to nie Paweł i Andzielka bo będą mi truć dupę , że to co robię jest złe ale oni nie wiedzieli co ja czułam. Paweł był w szczęśliwym związku, a Ang zawsze mogła wrócić do Daniela, miała kochających rodziców , a ja nie miałam nic. 
- Kurwa Kam pojebało Cię - pierwszy raz słyszałam jak Paweł przeklina 
- Obiecałaś nam coś - wtrąciła Ang 
- Co wy kurwa wiecie - zaczęłam - Czuje się samotna jak cholera - dodałam 
- Jesteśmy Twoimi przyjaciółmi i jesteśmy po to by Cię wspierać - powiedziała 
- Gówno wiecie - krzyknęłam 
- Uciekanie w dragi , które o mało Cię nie zabiły to nie wyjście - odparł surowo Paweł 
- Muszę - wyjaśniłam - Nie chce nic czuć rozumiesz- dodałam przez łzy 
- Oczywiście - mruknął siadając obok mnie 
- Że nie - dodałam za niego - Masz kochającą narzeczoną , ty masz świetnego syna i chłopaka do którego zawsze możesz wrócić - wyjaśniłam - A ja nie mam kurwa nic - moje łzy lały się strumieniem 
- Teraz Ci się tak wydaje - Paweł głaskał mnie po nodze 
- Zawsze byłam bezużyteczna - powiedziałam - Nawet poszłam na studia których nie lubię tylko po to by zadowolić rodziców - wstałam z ławki - Nie chce tak żyć- dodałam po chwili 
- Chodź musisz się przespać - powiedział Paweł 
- I coś zjeść - dodała Ang 
- Ale ja nie chce - mruknęłam ale już byłam ciągnięta w stronę samochodu Przedpełskiego 
- Nie mogę Jej wziąć do siebie w takim stanie - mruknęła Ang
- Przekima u mnie - odparł Przedpełski 
I tak znalazłam się w jego mieszkaniu. 
- Co to nie ma Pani doskonałej ? - spytałam 
- Nie Michalina jest z koleżankami w SPA - wyjaśnił 
- Kurwa jak ja Go kocham - powiedziałam nagle 
- Wiem ale on jest jebanym dupkiem - odparł - Masz m jedz - podstawił mi talerz 
Wchłonęłam to co na nim było w kilka sekund , zapomniałam jak to jest być na fazie. Paweł przyglądał mi się ze zdziwieniem. Po kilku minutach zrobiłam się senna. 
- Paweł gdzie mogę się położyć? - spytałam 
- Na kanapie - odparł - Czekaj dam Ci jakąś koszulkę - podał mi coś 
- Dzięki - mruknęłam 
Poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , gdy się przebierałam usłyszałam jak Paweł z kimś rozmawia. Uchyliłam delikatnie drzwi łazienki , by usłyszeć lepiej rozmowę. 
- Słuchaj Jack - powiedział - Jesteś jebanym idiotą - był oburzony
- Tak znalazłem ją - dodał - Jest bezpieczna w moim mieszkaniu.... ale jak Ona wróci przez Ciebie do brania zabije Cię... tak miała problem...postaram się mieć na Nią oko ale wiesz, że często jestem w Częstochowie...zobaczę ....dobra trzymaj się... 
Szybko lekko przymknęłam drzwi ubrałam się w jego koszulkę i wyszłam z pomieszczenia. 
- Z kim gadałeś ? - spytałam go 
- Z Michaliną - kłamał mi w żywe oczy 
- Spoko - mruknęłam - Idę spać - dodałam 
Zdjęłam poduszki z kanapy , wzięłam sobie koc który dla mnie przygotował i położyłam się. 
- Dobranoc Kam - powiedział gasząc światło w salonie- Jutro bedzie lepiej zobaczysz - dodał
- Pewnie - prychnęłam 

Od: Jacky
Nie dzwoń i nie pisz do mnie. 

Gdy to zobaczyłam po raz kolejny do moich oczy napłynęły łzy.






poniedziałek, 29 lipca 2019

Sześć

Nowy sezon dla Torunia , a w szczególności dla kibiców z Torunia był okrutny. Nikt nie przypuszczał, że biedzie aż tak źle i że za sezon mogliśmy jeździć w I lidze. Jeśli chodzi o mnie i Jack'a już nas nie ma. Zerwaliśmy kiedy pojechał do rodzinnej Australii. Zachowywał się jak dupek więc nie mogłam dłużej z nim być. Kiedy wróciłam do kraju zajęłam się nauką do magisterki , wspieraniem Angeliki , a kiedy urodziła syna pomagałam jej jak potrafiłam, tylko po to żeby o nim nie myśleć. Brakowało mi go ale nie mogłam do niego wrócić, bardzo się starał odkąd wrócił do Torunia, prosił o rozmowę ale ja wiedziałam że nie mogę ulec. Pragnęłam go ale wiedziałam , że teraz wyglądałoby to inaczej. Nie wiedziałam co czuje , miotałam się między tym co czuje a tym co powinnam zrobić. Paweł jeździł w Częstochowie więc prócz Angeliki nie miała nikogo z kim mogłam o tym pogadać. Wiem , że Chris chciał pomóc ale nie mógł słuchać o moich uczuciach do swojego młodszego brata. Nie chciałam, żeby tego słuchał. 

Z dnia na dzień czułam coraz to większą pustkę z powodu Jack'a. Kiedy widziałam u niego na relacji jak świetnie się bawi nie miałam złudzeń , jemu totalnie przeszło, zapomniał o mnie i o wszystkim co nas łączyło. Chciałam znów się w nim zatracić ale wiedziałam , że to nie jest możliwe.
Siedziałam na trybunie wśród kibiców z Torunia i nadal wierzyłam że  mamy szanse wygrać i pozostać w elicie choć było coraz trudniej i stawało się to niemożliwe. Kiedy Jack upadł moje serce się zatrzymało , chciałam wybiec  na tor i zobaczyć czy z nim wszystko jest w porządku. Wstałam z krzesełka a z moich oczu pociekły łzy. Andżelika głaskała moje udo. Upadek nie wyglądał jakoś bardzo strasznie ale mimo wszystko bałam się o niego. Poczułam , że moja miłość się nie wypaliła i pragnęłam być przy nim blisko. Kiedy wstał popatrzył w moją stronę a może w strone po prostu trybun. Kiedy zeszedł usiadłam spokojnie na swoim miejscu otarłam łzy z policzków i wzięłam parę wdechów.
- Wyglądałaś jakbyś miała umrzeć - zauważyła Andżelika
- Daj spokój - głaskałam sobie uda - Poczułam że nadal go kocham - mruknęłam niepewnie
- Widziałam - powiedziała - Wszyscy widzieliśmy - zaśmiałam się  pokazując na innych
- Uwierz mi że chciałaby panować nad uczuciami - mruknęłam bawiąc się butelką wody
- Może  powinniście pogadać ? - zapytała mnie po chwili
- To chyba nie ma sensu - odparłam - Jemu już chyba nie zależy - dodałam
- Może chociaż spróbuj- stwierdziła - Chcesz się obudzić z ręką w nocniku tak jak ja i mieć pretensje do świata że nie zawalczyłaś o miłość swojego życia - spytała mnie
- Ty i Daniel jeszcze macie wspólną przyszłość- mruknęłam - Macie najwspanialszego syna na świecie , a mnie i Jacka nie łączy zupełnie nic - mruknęłam
- No właśnie widziałam , że nic - zaśmiała się - Miedzy Wami jest coś czego oboje nie potraficie opisać - dodała
- Ja już nigdy nie będę taka sama - powiedziałam - Oglądaj bo właśnie wyjechali do powtórki - dodałam wskazując na tor
Ostatecznie Toruń przegrał i mogliśmy powitać I Ligę. Czułam ból i niedowierzanie, miałam nadzieje że szybko wrócimy na odpowiednie dla nas miejsce. Przyjechałyśmy prywatnym samochodem więc mogłyśmy wszystko załatwić na spokojnie.
- Idziemy do Adriana ? - zapytała Andzelika
- No możemy - mruknęłam
Zaszłyśmy pod park maszyn w Częstochowie i pod busem poczekałyśmy na Adriana.
- No cześć kolego - krzyknęła Andzela
- Hej - przywitałam się z Adrianem
- Co wy tu robicie ? -spytał - Nie powinnyście pocieszać zawodników z Torunia ? - dodał zdziwiony
- Przyszłyśmy do wychowanka a zarazem naszego przyjaciela - wyjaśniłam - Gratulacje to był dla ciebie dobry ale zarazem trudny mecz co ? - spytałam
- Żebyś wiedziała - powiedział - Ale doskonale wiesz dlaczego odszedłem - dodał
- No wiem -mruknęłam smutno bo zobaczyłam przechodzącego Jack'a
- Idź do niego - powiedziałam mi do ucha Andżelika
- Nie mogę - mruknęłam
- Idź - powiedziała i mnie popchnęła w jego stronę
Byłam niepewna kiedy do niego szłam ale wiedziałam , że muszę z nim porozmawiać. Chciałam jedynie dowiedzieć się jak się czuje i przełamać barierę miedzy nami. Czekałam aż skończy gadać z fankami bo nie chciałam robić większej sensacji.
- Cześć Camille - powiedział za moich pleców Chris
- Hey Chris - przytuliłam starszego z braci Holder
- Co ty tutaj robisz? - spytał mnie zdziwiony
- Przyjechałam z kibicami Wam pokibicować i Was wspierać - wyjaśniłam
- Nie o to mi chodzi? - zaśmiał się podnosząc brew
- Przyszłam zobaczyć czy wszystko z nim w porządku - powiedziałam kręcą oczami
- W końcu - uśmiechnął się klepiąc mnie po ramieniu - Cieszę się , że tu jesteś - dodał
- Ja też - mruknęłam - Andzela mnie zmusiła - dodałam z uśmiechem
- Dobra ja lecę nie będę Wam przeszkadzał - powiedział Chris - Nie śpieszcie się - puścił mi oczko
- Camille - oczy Jack'a płonęły gdy na mnie spojrzał
- Jack- mruknęłam patrząc w brązowe oczy - Przyszłam zapytać jak się czujesz? - spytałam go
- Dobrze - wyjaśnił - Nie wierze że cię to obchodzi - mruknął
- Obchodzi - chciałam mu wszytko wyjaśnić
- Jakoś przez ostatnie tygodnie nie było tego widać - zauważył
- Jack uwierz , że było mi cholernie przykro kiedy stało się to co się stało - powiedziałam - A kiedy wróciłeś ciężko było mi uwierzyć w Twoje słowa- dodała
- Mnie też było ciężko - stwierdził
- Długo zbierałam się do tej rozmowy ja wiem ale może spróbujemy się przyjaźnić - zaproponowałam - Ten sezon za niedługo dobiegnie dla nas do końca a ty znów wyjedziesz do rodzinnej Australii i boje się że znów będzie to samo - powiedziałam lekko wzdychając
- Nie wiem czy potrafię Cię mieć jako przyjaciółkę - powiedział po chwili ciszy
- Ja też nie ale jeśli nie mogę Cię mieć jako kogoś innego to chociaż spróbujmy - mój głos zaczął się łamać , nie chciałam się przy nim rozkleić
- I jak ty sobie to wyobrażasz? - spytał mnie - Że będziemy jak ty i Przedpełski , a jak któreś z nas sobie kogoś znajdzie to dalej będzie w porządku ? - zapytał - Ja się na to nie piszę - dodał
- Jack - mruknęłam a do moich oczu napłynęły łzy
- Ej - kiedy jego ręka dotknęła mojego ramienia poczułam dreszcz - Nie płacz - poprosił - Popatrz na mnie - podniósł moją brodę tak bym na niego spojrzała
- Nie patrz na mnie - poprosiłam - Wyglądam żałośnie - dodałam
- Wiesz dlaczego nie wyobrażam sobie przyjaźni z Tobą ? - zapytał mnie - Bo Cię kocham , nadal kocham i nie wyobrażam sobie ciebie z kimś innym - wyjaśnił
- Jack - rozryczałam się jak dziecko - Ale ty za niedługo wyjedziesz - powiedziałam po chwili gdy tylko się uspokoiłam
- Wyjadę ale wrócę - zauważył
- Ale być może już nie do Torunia - parzyłam na niego
- Razem z Chrisem postaramy się , żeby zostać - powiedział ocierając moją łzę
- Wy w I lidze uwierzę jak zobaczę - zaśmiałam się lekko
- No a czemu nie ? - spytał
- No nie wiem - prychnęłam
- Kamila kochana przepraszam , że Wam przeszkadzam ale musimy wracać do Torunia - Andzela jak zwykle miała wyczucie czasu
- Pomyśl o tym co Ci powiedziałem - powiedział Jack
- Pomyśle - uśmiechnęłam się do niego
- Do zobaczenia w Toruniu - objął mnie w pasie
- Do zobaczenia - pocałowałam go w policzek
Chciałam odejść ale on wciąż trzymał mnie za dłoń , kiedy się do niego odwróciłam skradł mi mokry pocałunek. Tak bardzo pragnęłam żeby jego usta znów dotknęły moich, odwzajemniłam jego pocałunek , czułam że mogłam zgodzić się na to żebyśmy spróbowali ponownie , choć on nie wypowiedział tego głośno. Ktoś z pobliżu nas chrząknął. Ja i Jack oderwaliśmy się od siebie.
- To do niedzieli - powiedziałam
- Tylko proszę zdecyduj się -widziałam w jego oczach że to ważne
- Spróbuje - powiedziałam
Odchodząc czułam na sobie wzrok Andzeliki, chciałam coś powiedzieć ale naprawdę nie wiedziałam co, byłam rozdarta między tym co czuje a tym co wiem.
- No co ? - mruknęłam kiedy wkońcu znalazłyśmy się w samochodzie
Droga do Torunia okazała się całkiem przyjemna i po około 3 godzinach jazdy byłyśmy w rodzinnym Toruniu , odwiozłam Angelikę do domu , a później pojechałam do siebie. Kiedy kładłam się do łóżka było około 4 nad ranem. Ta noc bedzie trwała zdecydowanie za krótko i w sumie tak było.
Obudziłam się zdecydowanie zbyt wcześnie , ta noc trwała zbyt krótko. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała na nim godzina 12 i jedna nieodczytana wiadomość od Jacka.

Od: Jackie 
Miło było Cię znów zobaczyć. Pamiętaj to co Ci powiedziałem , nigdy nie przestałem Cię kochać. 

Do moich oczu napłynęły łzy, to było tak słodkie i tak kochane , praktycznie nie stylu Jack'a.  Pozwoliłam moim łzą spłynąć , wiedziałam , że go kocham ale bałam się do niego wrócić.

Do: Jackie 
Ciebie też miło było zobaczyć. Też Cię kocham Jack. 

Kiedy odpisałam na wiadomość poszłam się ogarnąć bo dziś miałyśmy iść na zawody SEC. Byłam naprawdę zmęczona ale obiecałam Angelice że z nią pójdę , na dodatek bilety kupiłyśmy bardzo dawno temu. Kiedy weszłam pod prysznic poczułam jak moje mięśnie się rozluźniają , zamknęłam oczy , miałam przebłyski swojego związku z Jackiem. Były dobre chwile i te złe ale tak jest w więksszość związków. Kochałam go ale nie wiedziałam czy jak wróci do Australii to nie będzie takim samym dupkiem jak wcześniej. Sama nie wiedziałam co mam robić i co powinnam czuć. W takich chwilach pragnęłam pogadać z Pawłem , brakowało mi naszej przyjaźni. W prawdzie rozmawialiśmy normalnie ale to nie było to co wcześniej . Byliśmy dla siebie uprzejmi i mili ale odkąd zmienił Toruń na Częstochowę to nie mieliśmy czasu pogadać. Wyszłam z pod prysznica , ubrałam się  i zeszłam na dół żeby coś zjeść. Jak zwykle nie obyło się bez komentarzy ze strony mojej matki, nie mogłam już wytrzymać. Musiałam wrócić do domu kiedy On wyjechał do Australii , nie było to miłe przyjęcie. Zjadłam w pośpiechu i wyszłam z domu nie mogąc dłużej słuchać tego co  moja mama miała do powiedzenia. Poszłam do domu Termińskich, zawsze tam znajdowałam spokojny azyl. Zadzwoniłam do drzwi
- Dzień dobry Kamila , ile razy mówiliśmy Ci żebyś nie pukała ? - spytała mnie mama mojej najlepszej przyjaciółki
- Wie Pani to tak trochę nie wypada - powiedziałam
- Oj no dobrze już dobrze - zaśmiała się - Wejdź , Andżela jest u siebie - wskazała na górę
- Dziękuje bardzo - uśmiechnęłam się wesoło
Pobiegłam po schodach na górę i bez pukania weszłam do pokoju swojej najlepszej przyjaciółki. Mały Igor uśmiechał się wesoło kiedy weszłam , a ja od razu wyciągnęłam do niego swoje ręce.
- A kto to jest taki słodziutki - przytuliłam go
- Widzę , że mój syn jest ważniejszy niż ja - zaśmiała się Andzela
- Wiadomo- uśmiechnęłam się do jej syna - Jest najpiękniejszy - odstawiłam go na łóżko
- Wiem to mój syn - podała mu zabawkę
- Wiesz , że Daniel też dołożył mu genów - oznajmiłam
- No wiem - zaśmiała się - Wyszedł nam - zaśmiała się
- Muszę przyznać , że jest najpiękniejszy - powiedziałam - Jak myślisz powinnam pogadać z Pawłem? - spytałam ją
- A co ? - spytała mnie
- Wiesz on zna mnie najlepiej i strasznie mi go brakuje - wyjaśniałam
- Chciałaś z nim pogadać o Jacku ? - stwierdziła - Bo moją opinie już znasz - zaśmiała się
- Jak ty mnie znasz - zaśmiałam się ale w oczach miałam łzy - Brakuje mi go cholernie - otarłam lekko łzy
- Przestań ryczeć - ona też miała w oczach łzy - Paweł na pewno chętnie się z Tobą spotka - uśmiechnęła się
- Niby się pogodziliśmy ale sama mu powiedziałam żeby nie liczył na zbyt wiele - łzy płynęły swoim rytmem
- Przestań , on wie dlaczego tak powiedziałaś - powiedziała - On wie , że potrzebowałaś czasu żeby wybaczyć i zapomnieć - mruknęła
- Kiedyś byliśmy naprawdę blisko a teraz wszystko się między nami zmieniło - wyjaśniłam
- Wiem i on też to wie - zaśmiała się - Daniel dziś przyjedzie po Igora - zmieniła temat
- Denerwujesz się ? - spytałam ją
- Nie wiem jak zareaguje kiedy go zobaczę - powiedziała - Zawsze to moja mama mu dawała Igora a teraz powiedziała że z tym już koniec i musimy się wkońcu skonfrontować - dodała
- Wiesz , że ja już dawno Ci to mówiłam - powiedziałam - Zobaczysz , bedzie dobrze - uśmiechnęłam się do niej
Zrozumiałam , że niektórzy mają gorzej niż ja. Ona wciąż kochała Daniela, a On już poszedł dalej. Już bez niej , przynajmniej spotykał się z małym Igorem, który był najsłodszym i najlepszy prezentem dla nich oboje, Pomogłam jej spakować małego Igorka bo widziałam jak ręce się jej trzęsły. Później zeszłyśmy na dół poczekać na Daniela , który przyjechał punktualnie.
- Pójść z Tobą ? - spytałam ją
- Nie, dam radę - powiedziała wychodząc
Trochę się o nią bałam ale wiedziałam , że musi stawić temu czoło jeśli ja dałam rade skonfrontować się z Jack'iem to ona da rade z Danielem. Usiadłam na sofie w salonie i po około 15 minutach weszła uśmiechnięta. Pomyślałam jedno - Dała radę. Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Jesteś dzielna - powiedziałam
- Jak zobaczyłam jak troszczy się o Igorka to aż się popłakałam - zaśmiała się z siebie
- W końcu to jego dziecko Ang - powiedziałam
- Chodźcie jeść dziewczyny - powiedział tato Andżeliki - Potem pojedziemy na Motoarenę - dodał
Po tym jak zjedliśmy obiad , tato Andżeliki podwiózł nas pod bramy stadionu a sam do niego wjechał , wcześniej dając nam przepustki abyśmy po zawodach mogły wejść to parku. Zajęłyśmy nasze ulubione miejsca i oglądałyśmy świetne zawody. Nie obyło się bez koszmarnych wypadków. Całe zawody wygrał Leon Madsen , drugi był Grigorij Łaguta ,  a trzeci Kacper Woryna. Adrian był piąty , a Paweł dziewiąty. Po zawodach pobiegłyśmy do parku maszyn , bardzo się stresowałam spotkaniem z Pawłem ale wiedziałam , że chce z nim pogadać albo umówić się z nim na rozmowę.
- Cześć Paweł - mruknęłam kiedy do niego podeszłam
- OO cześć Kamila - przywitał się z uśmiechem - Dawno się z Tobą nie widziałem - powiedział
- Wiem przepraszam - zaczęłam się denerwować
- Denerwujesz się ? - zapytał - O co chodzi? - spytał
- Wiem , że dawno nie gadaliśmy ale chciałam pogadać - wyjaśniłam niepewnie - Potrzebuje z Tobą pogadać jak dawniej - dodałam
- Pewnie , jasne - uśmiechnął się - Kiedy tylko chcesz- widziałam w jego oczach szczerość
- Paweł - w moich oczach stanęły łzy
- Ej no co ty nie płacz - Paweł mnie objął , a ja odwzajemniłam uścisk
- Myślałam , że już nigdy nie będziesz chciał ze mną rozmawiać - powiedziałam odklejając się od niego - Po ty wszystkim co Ci wtedy powiedziałam - wyjaśniłam - Tak długo się nie widzieliśmy - dodałam
- Czekałem aż Ci przejdzie - powiedział z uśmiechem - Wiem , żę mnie teraz potrzebujesz - zaśmiał się - Widziałem Cię wczoraj z Jackiem - dodał
- No tak byłam wczoraj w Częstochowie - zaśmiałam się - I nie poszłam do Ciebie - mruknęłam smutno
- Wiem , że musiałaś wyjaśnić sobie parę spraw z Jackiem - powiedział - No co nie tylko ty przyjaźnisz się z Angeliką - wyjaśnił widząc mój wzrok
- A to nie ładnie z jej strony - oburzyłam się
- Martwiła się o Ciebie po zerwaniu z Jackiem - powiedział -  Z resztą ja też - dodał
- To fajnie z Waszej strony - uśmiechnęłam się
- Kamila musimy jechać - powiedział Pan Termiński
- Ja ją odwiozę Proszę Pana - powiedział Paweł
- Kamila ? - spytał mnie Pan Termiński
- Chce zostać - powiedziałam pewnie
- Więc zostań , a my jedziemy - powiedział do córki ostro , Angelika tylko uśmiechnęła się przepraszająco i poszła za ojcem
- Ten dalej mnie nie lubi - mruknął Paweł
- Daj spokój , ja nadal uważam się za naszego wychowanka - powiedziałam - Z resztą inni kibice też- dodałam
- Wiem że tak jest - powiedział - Chodź do mojego busa - zaproponował
- Jasne - uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim
Kiedy tam dotarliśmy czekały na niego zastępy stęsknionych fanów i fanek , które choć chwile chciały spędzić z Pawłem. Miło mi się na to patrzyło , że tak gorąco go przyjęli mimo , że jeździł dla innego klubu. Kiedy stałam przypatrując się tym sceną podeszła do mnie jego dziewczyna - Michalina.
- Cześć Kamila - powiedziała - Fajnie Cię tutaj wiedzieć - dodała
- Cześć Michalina - przywitałam się - Ciebie też - uśmiechnęłam się do niej szczerze- Przyszłam pogadać z Pawłem - dodałam
- W końcu - uśmiechnęła się do mnie - Bardzo mu Ciebie brakowało - stwierdziła
- Mi jego też - odparłam - Nigdy Ci tego nie powiedziałam ale pasujecie do siebie - dodałam
- Dziękuje - uśmiechnęła się do mnie - Wiem , że Go kochasz ale nie w ten sam sposób co kiedyś - dodała - Bo kochasz Jack'a i to mega zdrowe i mam nadzieje, że ty i Paweł odbudujecie swoją przyjaźń - wyjaśniła
- Też mam taką nadzieje - odparłam - I dzięki że pozwalasz mi się z nim przyjaźnić i znosiłaś moje obelgi i fanaberie przez tyle lat - powiedziałam - Przepraszam - dodałam
- Spokojnie rozumiem Cię - powiedziała - Powiedz Pawłowi ,że zabrałam się z Darią i Joe - dodała - Macie sobie dużo do wyjaśnienia i nie chce przeszkadzać - zaśmiała się
- Przekaże i dzięki - powiedziałam , a ona odeszła ode mnie
Zostałam sama choć nie na długo bo Paweł już skończył rozmawiać z kibicami i uśmiechał się do mnie wesoło.
- Michalina kazała Ci przekazać , że zabrała się z Darią i Joe - powiedziałam
- Nie wiedziałem , że się przyjaźnicie - zaśmiał się kipąco
- Może się nie przyjaźnimy ale jesteśmy na dobrej drodze do tego by normalnie ze sobą rozmawiać - wyjaśniłam - Przeprosiłam ją - dodałam
- O kurcze - podrapał się po głowie - Chyba ta miłość do Jacka Cię zmieniła - zaśmiał się
- Chyba tak albo Twoja decyzja o tym , żeby zerwać naszą przyjaźń mnie do tego zmotywowała - odparłam
- Chciałbym to naprawić - powiedział
- Ja też - uśmiechnęłam się do niego
- Chodź odwiozę Cię do domu - powiedział
- Chętnie bo padam z nóg - powiedziałam - Spałam tylko kilka godzin -dodałam
- Hah ile? - spytał
- O 4 byłam dopiero w Toruniu - odparłam
- No to kiepsko - zaśmiał się - Zapnij pasy - dodał
- Zapomniałam jak troskliwy jesteś - powiedziałam
- Ee tam- mruknął pod nosem
Trasa z pod Motoareny do mnie do domu nie trwała zbyt długo ale cieszyłam się Jego towarzystwem. W końcu mogłam posiedzieć w ciszy ze swoim przyjacielem. Z kimś kogo potrzebowałam tyle tygodni a bałam się poprosić o pomoc i rozmowę. Kiedy zatrzymał się u mnie pod domem w końcu się odezwałam.
- Dziękuje Paweł za wszystko - powiedziałam - Kiedy moglibyśmy się spotkać i pogadać ? - zapytałam go
- Nie masz za co dziękować - mruknął - Przecież wiesz , że zawsze - wyjaśnił - Nawet jutro - dodał
- Jutro czemu nie ? - uśmiechnęłam się - A Michalina nie będzie zła? - spytałam
- Nie ona rozumie , że się potrzebujemy wzajemnie - wyjaśnił - Bardzo mnie wspierała kiedy nie chciałaś ze mną gadać - powiedział - I bardzo nam kibicuje, żebyśmy znów byli przyjaciółmi - dodał
- To miło z jej strony - odparłam - To do jutra - powiedziałam
- Przyjdę po Ciebie koło 14 - powiedział - Twoja mama pewnie się ucieszy - zaśmiał się
- Będzie wniebowzięta - zaśmiałam się - Do jutra - przytuliłam go mocno a on odwzajemnił mój uścisk
- Cześć - powiedział , a ja wysiadła z samochodu
Wchodząc do domu uśmiechałam się szeroko , byłam zadowolona ,że przez dwa dni tyle rzeczy zdążyłam naprawić.
- Z kim migdaliłaś się w samochodzie ? - spytała moja mama
- To Paweł - wyjaśniałam - I się nie migdaliliśmy - powiedziałam - Przyjaźnimy się - dodałam
- Oo mój kochany Pawełek - moja mama od razu się uśmiechnęła
- Przyjdzie jutro po mnie o 14 - powiedziałam - Bo muszę z nim pogadać - dodałam
Bez dalszych wyjaśnień poszłam do swojego pokoju. Dopiero tam dotarło do mnie , że nie pisałam z Jack'iem cały dzień. Byłam zbyt zajęta odnawianiem swojej przyjaźni z Pawłem , że do niego nie napisałam oprócz porannego sms'a. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu ale miałam tam tylko krótką wiadomość od Ang.

Od: Angelika 
Fajnie znów Cię widzieć z Pawłem , Wasza przyjaźń znów może być wielka i silna. Przepraszam Cię , że pojechałam z ojcem ale wiesz jaki on jest. 

Do: Angelika 
Wiem i Cię rozumiem. Umówiłam się na jutro z Pawłem , potrzebuje z Nim pogadać . Przeprosiłam nawet Michalinę , nie wiem co dziś we mnie wstąpiło ale czuje się z tym dobrze. Martwi mnie tylko , że Jack nie odzywał się do mnie przez cały dzień. 

Kiedy jej odpisałam wzięłam pośpieszny prysznic , przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Sprawdziłam portale społecznościowe i w końcu położyłam sie spać. Miałam nadzieje,że tą noc prześpię spokojnie.







wtorek, 12 czerwca 2018

Pięć

Moje życie faktycznie się zmieniło. Obroniłam licencjat, wyjechałam do Wielkiej Brytanii do braci Holder. Moja mama od razu wpadła w panikę i zaczęła na mnie krzyczeć że jak ja tak mogę zaniedbywać wszytko. Mój ojciec stwierdził że to moje życie . Przecież nie wyjechałam na zawsze , wrócę przecież. Chyba. W Pool czułam się dobrze i wkońcu mogę być sobą, Z braćmi Holder żyło mi się dobrze, patrząc na nasze charaktery bardzo się dogadywaliśmy. Chris nie wchodził nam w życie kiedy ja i Jack chcieliśmy zrobić coś wspólnie.  Chodziliśmy też we czwórkę. Tak ja, Jack , Chris i Max'y boy. Wspólnie tworzyliśmy zajebisty team. Obudziłam się o 10 w objęciach Jack'a. Chciałam wyjść delikatnie ale nie udało mi się to bo Jack się obudził.
- Cześć - powiedział zachrypnięty
- Przepraszam nie chciałam Cie obudzić - powiedziałam obracając się do niego
- Nie gniewam się - uśmiechnął się do mnie - Na Ciebie mogę patrzeć godzinami - pocałował mnie w usta
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi , wpuściliśmy nicponia. Okazało się że to nie kto inny jak Chris Holder.
- Siemanko - powiedział siadając na łóżku - Co dziś macie w planach ? - spytał
Jack popatrzył na mnie.
- W sumie to nic - odpowiedziałam , bo tak było
- To pojedźcie ze mną po Maxy Boya do Seally - zaproponował
- Chętnie - opowiedziałam - A ty Jack? - spytałam go
- Chętnie spotkam się z chrześniakiem - powiedział podnosząc się z łóżka
Sama przewróciłam się na brzuch i przykryłam głowę poduszką.
- Idę wziąć prysznic - usłyszałam stłumiony głos Jack'a
Na znak zgody podniosłam kciuk w górę. Ktoś poklepał mnie po mnie po nodze. To pewnie Chris. Nie chciało mi się wstawać ale wiedziałam, że muszę bo jedziemy po Maxa a dla Jack'a i Chrisa to było ważne. Zrzuciłam w siebie poduszkę , odkryłam kołdrę i odsłoniłam swoje zgrabne ciało. Siedziałam tak z 15 min kiedy przyszedł do mnie Jack. Usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę.
- Co tak siedzisz? - spytał mnie
- Tak jakoś - powiedziałam spokojnie - Zaraz zacznę się zbierać - dodałam
- Dobrze - powiedział spokojnie
Był taki spokojny kiedy ja nie miałam na nic ochoty. Delikatnie wstałam z łóżka i udałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Później weszłam do sypialni , nie było w niej już Jack'a. Chciałam go przeprosić za ten chłód z mojej strony ale ja czasem tak po prostu miałam. Ubrałam się , pomalowałam i poszłam do salonu. Tam usłyszałam strzępek rozmowy między Chrisem a Jack'iem.
- Jack daj jej czas - powiedział Chris - Dziewczyny mają swoje humory - mruknął
- Nie mam pojęcia czy to ja zrobiłem coś źle czy co ? - spytał
- Na pewno nie - powiedział
- Jestem - powiedziałam wchodząc do pomieszczenia udając że nic nie słyszałam
- To co jedziemy ? - spytał starszy z braci Holder
- Jasne - mruknęłam wychodząc
Wsiadłam do samochodu Chrisa a obok mnie Jack. Chris siedział za kierownicą. Przez pół drogi milczałam aż wkońcu postanowiłam się odezwać. Chłopaki dyskutowali o następnym meczu Torunia.
- Ja tam myślę że wkoncu to wygracie - powiedziałam zdecydowanie
- Ty mówisz - powiedział sarkastycznie Jack
- No jak widać - odparłam
- Ej nie kłócić się tu - zarządził Chris - Jesteśmy na miejscu - powiedział - Poczekajcie tu - poprosił - I bez kłótni - dodał
W samochodzie była napięta atmosfera , chcąc to jakoś załagodzić lekko złapałam go za rękę. Nie odsunął swojej ale nie ścisnął mojej.
- Jack przepraszam - odezwałam się po chwili
On tylko milczał. Czekał na wyjaśnienie.
- Za to że rano byłam taka oschła i za przed chwilą za to że tak odpowiedziałam - wyjaśniłam
- Też powinienem  był coś zrobić ale oczywiście uniosłem się dumą - powiedział i złapał mnie za dłoń i szybko mnie pocałował
- I jak pogodzeni - nagle pojawił się Chris z Maxem
-Raczej - powiedziałam z uśmiechem - Cześć Max - przywitałam się z synkiem Chrisa
- Hej Camille - powiedział
- Dobra jedziemy - powiedział Chris kiedy zapiął Max'a w foteliku
- A gdzie ? - dopytywałam
- A nie ważne - zaśmiał się Chris  - Jesteś ciekawska jak Max, tylko że on jest mały - powiedział
- No wiesz co? - spytałam go
- Co ? - spytał ciekawski Chris
- Jajco - pokazałam mu język
- Jesteście jak dzieci - oznajmił Jack - Dwoje małych dzieci - stwierdził
- Jedynym dzieckiem jest tu Max- odparł
- No - powiedział mały Max
Zaśmiałam się jak małą dziewczynką, wszyscy spojrzeli na mnie jak na nienormalną.
- Kolejna ukryta cecha, którą u Ciebie odkryłem - powiedział Jack
- Jeszcze nie jedną poznasz - stwierdziłam - Ja boje się poznać Twoje ukryte cechy - dodałam
- Uwierz masz czego - zaśmiał się Chris
 - Okey - powiedziałam dość poważnym tonem
- Nie wiesz mu - krzyknął
- Zobaczymy - pokazałam mu język - Golf serio Chris ? - spytałam
- Tak a co ? - spytał wysiadając
- Ja nie umiem grać - stwierdziłam
- Spokojnie nauczę Cię - mruknął do mnie Jack
- No ja myślę - uśmiechnęłam się do niego
Okazało się że to naprawdę nie jest trudne. Kilka razy uderzyłam trawę zamiast piłeczki co nieznośnie skomentował Chris ale co tam. Jack też się ze mnie śmiał co nie uszło mojej uwadze. Byłam na niego zła.
- Eeej - przytulił mnie - No nie gniewaj się na mnie - poprosił
- Zastanowię się - powiedziałam
- No dobra - odszedł zrezygnowany
Kiedy znów trafiłam w trawę najgłośniej śmiał się Chris.
- Ej nie śmiej się z mojej dziewczyny - powiedział zdecydowanie Jack
- Dobra już dobra - machnął kijem a piłeczka potoczyła się po trawie
Po całym dniu spędzonym na golfie postanowiliśmy coś zjeść. Trafiliśmy do ich ulubionej restauracji. Zamówiliśmy jedzenie i czekaliśmy.Międzyczasie dostałam wiadomość od Angeliki.

Od:Angelica 
Muszę z Tobą pogadać. Nie wiem co robić. 

Odpisałam w pośpiechu.

Do: Angelica
Jak tylko wrócę do domu zadzwonię do Ciebie na facetime . Jeśli to bardzo pilne zadzwonię teraz. 

Od: Angelica 
Nie  nie chce żeby słyszeli. 

Do: Angelica
Ok. W takim razie ich pośpieszę. 

-Z kim piszesz? - spytał Jack
- Z Angeliką - odparłam - Chyba stało się coś poważnego - dodałam
- Jestem ciekaw co to takiego - powiedział między frytkami Chris
- Sorry chłopcy ale ona nie chce żebyście słyszeli o czym gadamy - powiedziałam
- W takim razie to musi być coś poważnego - stwierdził
- Wiem i dlatego bardzo się martwię - odparłam
Kiedy skończyliśmy jeść pojechaliśmy do domu , Max dziś miał spać u Chrisa. Weszłam do domu i od razu poszłam do sypialni, którą dzieliłam z Jackiem. Zamknęłam drzwi i zadzwoniłam do Angeliki.
~ Hej jesteś sama ? - spytała gdy tylko odebrała
- Tak o co chodzi ? - spytałam ją
~ Lepiej usiądź - poprosiła
- No więc ? - dopytywałam
~ Jestem w ciąży - odparła
Byłam w szoku , między nami zapadła głucha cisza.
- Cieszę się - powiedziałam gdy tylko wrócił mi głos - Daniel wie? - spytałam ją
~ Rozstaliśmy się - do jej oczu napłynęły łzy
- Czekaj. CO? - byłam jeszcze w większym szoku
~ No tak po prostu - oświadczyła - Tydzień później dowiedziałam się że jestem z nim w ciąży - dodała
- Przyjadę jak najszybciej będę mogła - powiedziałam
~ Nie jesteś taka szczęśliwa z Jack'iem - mruknęła
- On zrozumie - powiedziałam szybko
~ Niby co mu powiesz? - spytała - Ja nie chce żeby nikt nie wiedział - dodała
- Powiem mu tylko że masz poważny problem - stwierdziłam
~ A jeśli będzie dociekał ? - spytała
- Mam na niego swoje sposoby - zaśmiałam się
~ Tak bardzo mu Ciebie teraz brakuje - łzy spływały po jej policzkach
- Nie płacz postaram się być jak najszybciej - odparłam
Kiedy skończyłam z nią rozmawiać poszłam do chłopaków . Byłam w zbyt wielkim szoku żeby im powiedzieć a poza tym obiecałam że im nie powiem. Nie mogłabym złamać tej obietnicy. Po kilku dniach wróciłam do Torunia. Z Angeliką miałam spotkać dopiero na meczu czyli w niedziele. Dziwiłam się że wogóle na niego przyszła. Ja nie potrafiłabym patrzeć tak spokojnie jak ona to robiła.
- An- powiedziałam i tylko ją przytuliłam kiedy przyszłam z parku maszyn
- Kam - powiedziała odklejając się ode mnie - Niech Ci nie bedzię przykro - dodała - Ty masz być cholernie szczęśliwa z Jack'iem zrozumiano - zagroziła
- Dobra już dobra - uśmiechnęłam się szeroko - W tym tygodniu zostaje z Tobą w Toruniu - oznajmiłam - Już wszystko ustalone z Jack'iem - powiedziałam - I nie chce słyszeć słów sprzeciwu - dodałam patrząc jak otwiera już buzie - wyjaśniam
- Powiedziałaś mu ? - spytała mnie
- Nie wszystko - mruknęłam - Tylko że rozstałaś się z Danielem - powiedziałam - O ciąży nie wspomniałam jak prosiłaś - dodała
- No spoko - dodała - Patrz prezentacja - wskazała na chłopaków
Po prezentacji rozpoczął się mecz od samego początku był zacięty. Paweł został zastąpiony już po swoim pierwszym starcie. Za niego pojechał Jack i zdobył 7punktów. Wiedziałam że Paweł bedzie miał do niego o to pretensje ale przecież liczył się wynik drużyny a nie indywidualny, a przecież Toruń wkońcu wygrał mecz. I to nie z byle kim tylko Częstochową. Po czemu razem z Angeilką posłyszmy do parku i to wcale nie musiałam ją o to prosić. Nie poszła do Daniela ale poszła ze mną do braci Holder. Ja utonęłam w ramionach Jack'a a później Chrisa , gratulując im wspaniałych występów.
- Wkońcu dałeś jej powód do zadowolenia ? - zapytał Chris Jack'a
- Oczywiście że nie - odparłam wesoło
- Ślicznie wyglądasz - powiedział mi do ucha
- Dzięki - powiedziałam
- Jesteście tacy słodcy - powiedział Chris - Chodź Angela nie będziemy im przeszkadzać - zaproponował mojej przyjaciółce starszy z braci Holder
- Chętnie bo rzygam takimi zachowaniami - mruknęła
- Jesteście okropni - krzyknęłam za nimi gdy poszli zapewne pod busa Chrisa
- A wy aż nad to słodcy - krzyknął do mnie Chris
- Pasują do siebie - powiedział nagle Jack
- Czy ja wiem - zawiesiłam się
Wiedziałam że nie mogę powiedzieć mu o ciąży najlepszej przyjaciółki.
- Chris jej nie skrzywdzi - powiedział
- Wiem - powiedziałam - Chris to dobry facet - pochwaliłam jego brata
- No właśnie - zaśmiał się - Zabierz ją za tydzień ze sobą do UK  a zapomni o Kaczmarku w trzy sekundy - dodał
- Sama nie wiem czy to dobry pomysł - powiedziałam - Oni tak bardzo do siebie pasują - mruknęłam
- Zajebiście do siebie pasują - powiedział zły - Patrz - pokazał mi Kaczmarka z jakąś laską
- Zabije gnoja - warknęłam - Jak on może - Jack złapał mnie w ostatniej chwili
- Uspokój się to że go zabijesz już nic nie da - powiedział
- Jack ma rację - wtrącił Paweł
- A ty z skąd się tu wziąłeś - spytałam go
- Chciałem z Tobą chwilkę porozmawiać - zaczął - Jeśli mogę oczywiście - spojrzał na Jack'a
- Pewnie chyba musicie pogadać - powiedział niechętnie mój chłopak
- No więc ? - spytałam go kiedy odeszliśmy kawałek od boksu młodszego z braci Holder
- Chciałem Cię przeprosić - powiedział - Wiem że byłem dla Ciebie taki zły, wręcz okropny - zaczął niepewnie- Teraz kiedy widzę że jesteś szczęśliwa z Jack'iem czuje że w pewnym sensie podjąłem dobrą decyzję - powiedział
- Chciałeś mi tylko tyle powiedzieć ? - zapytałam go niepewnie
- Nie chciałem Cię zapytać czy jest jeszcze szansa żebyśmy mogli spokojnie rozmawiać bez kłótni i awantur ? - zapytał mnie
- Chyba moglibyśmy - powiedziałam - Ale nie licz na jakieś fajerwerki - dodałam
- Dzięki - uśmiechnął się - Będę się starać żebyś czuła się dobrze w moim towarzystwie - powiedział
- Serio myślisz że tak się da? - spytałam go
- Mam nadzieje - powiedział - Że mi wybaczysz - dodał
- Postaram się - mruknęłam
- Leć do Jack'a - mruknął
- To cześć - powiedziałam do niego lekko się uśmiechając
Podeszłam do Jack'a i bez zbędnych słów go przytuliłam. Wiedziałam że dla niego to jest odpowiedź. Później poszliśmy razem do Chrisa i Angeliki.Siedzieli w busie Chrisa i gorączkowo o czymś rozmawiali.
- Siemanko - powiedział Jack - O czym gadacie ? - spytał
- O Was a o czym - zaśmiał się
- Ja tam myślę że o czymś innym - powiedziałam patrząc na moją przyjaciółkę
- Rozmawiamy o tym kiedy będziecie mieć ślub - powiedział Chris
- Jaki ślub - zdziwił się Jack
- Dopiero zaczęłam być oficjalnie jego dziewczyną w wy marzycie o ślubie - powiedziałam
- Może wy się pobierzecie - zażartował Jack
- My nie jesteśmy razem - zauważyła Angelika
- Ale moglibyście być - powiedział
Ja siedziałam trochę rozkojarzona po rozmowie z Pawłem. Bawiłam się rękawem swojej jeansowej kurtki.
- Kamila zawiesiłaś się - powiedziała moja przyjaciółka
- Przepraszam - mruknęłam - O czym rozmawialiśmy ? - spytałam
- O ty czy Angelika nie pojechałaby z nami za tydzień do UK - powiedział Jack
- Chciałabyś ? - spytałam ją
- Jeśli pomoże mi to zapomnieć o Danielu to jak najbardziej - wyjaśniła
- Raczej powinno - powiedziałam choć bez przekonania
- Mam nadzieje - powiedziała - To jesteśmy umówieni - ucieszyła się
Chyba będę musiała z nią o tym pogadać. Przecież ona była w ciąży.
- Chłopaki jedziemy ? - spytał się ich mechanik
Dopiero teraz zauważyliśmy że cały parking opustoszał. Nie było nikogo oprócz nas.
- Chyba musimy - zauważył Chris
- Dobra to my będziemy lecieć- powiedziałam wstając
- Ej tak bez pożegnania - zauważył Jack
- Chciałam się pożegnać na zewnątrz żeby Chris i Angelika nie umarli - zaśmiałam się wychodząc
Jack wyszedł za mną , było czuć lekki chłód ale ogólnie było bardzo przyjemnie.
- Może Was odwieziemy -zaproponował
- Nie Jack nie trzeba - powiedziałam przytulając go - Muszę omówić z nią parę spraw - dodałam
- Np Twoją rozmowę z Pawłem - zapytał
- Nie ale prawie trafiłeś - zaśmiałam się
- Dobra nie pytam - powiedział
- Kocham Cię Jack - powiedziałam do niego
- Ja Ciebie też Camille - pocałował mnie w usta
- Już ? - z busa wychyliła się Angelika
- Taa - mruknął smutnie Jack
- Zadzwonię do Ciebie jutro - zapewniłam go
- Napisz mi jak będziesz w domu - poprosił
- Jasne - pogłaskałam go po włosach
- Ej ja jestem głodna - powiedziała Angilka
- Dobra pójdziemy jeszcze do Mac'a - odparłam
- Super - ucieszyła się- To cześć Jack - przybiła mu piątkę - Cześć Chris fajnie się gadało- przytuliła go
- Cześć Chris - objęłam brata swojego chłopaka - Cześć kochanie - pocałowałam go na pożegnanie i ruszyłam za moją przyjaciółką
Kiedy wychodziłyśmy ze stadionu minął nas bus braci Holder. Pomachałam tylko do kierującego Chrisa.
- Będzie mi ich brakować - posmutniałam
- Wytrzymasz - pocieszyła mnie
- Gadałam z Pawłem - wypaliłam nagle
- Co czekaj jak ? - była naprawdę zdziwiona
- Podszedł do mnie i do Jack'a jak wy poszliście z Chrisem - oświadczyłam - Przeprosił mnie i chciał zejść ze stopy nienawiści krótko mówiąc - powiedziałam
- Zgodziłaś się ? - spytała mnie
- Jak ty mnie znasz - mruknęłam
Weszłyśmy do Mac'a , zamówiłyśmy jedzenie i czekałyśmy na nie w milczeniu. Kiedy usiadłyśmy przy stoliku ja zaczęłam rozmowę.
- A ty o czy rozmawiałaś z Chrisem kiedy przyszłam z Jack'iem ? - spytałam
- Ogólnie pocieszał mnie po rozstaniu z Kaczmarkiem - powiedziała - Tylko on jest w stanie mnie teraz zrozumieć - wyjaśniła
- A ja ? - spytałam ją
- Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i to się nigdy nie zmieni - powiedziała - Ale on po rozstaniu z Seally jest w stanie zrozumieć mój ból - dodała
- Ja też przeżyłam złamane serce - zaważyłam
- Ty nie byłaś z Pawłem - zaśmiała się ze mnie
- Dzięki że mi to wypomniałaś - mruknęłam z nad frytki
- Taka prawda - zaśmiała się - A teraz masz najseksowniejszego chłopaka z całej drużyny - dodała
- A ty podrywasz jego starszego brata - zauważyłam
- Coś mi się od życia należy - powiedziała
- Raczej - zaśmiałam się - Ale jesteś w ciąży a on już ma syna - zauważyłam
- Nie musisz mi tego przypominać - mruknęłam
Spojrzałam na wyświtlacz telefonu widniała na nim 23:30.
- Idziemy do domu - powiedziałam - Dochodzi północ - zaśmiałam się
Najpierw dotarłyśmy do jej domu , następnie ja sama poszłam do siebie. Mieszałyśmy parę domów od siebie. W domu byłam grubo po połnocy. Od razu odałam się do swojego pokoju skąd napisałam wiadomość do Jack'a

Do:Jacky
Dopiero dotarłam do domu bo zasiedziałam się z Angeliką w Mac'u 😂😂

Domyśliłam się, że mi nie odpiszę więc poszłam się wykąpać. W łazience zajęło mi około 15 minut. Kiedy wróciłam miałam sms'a.

Od: Jacky 
Teraz mogę iść spokojnie spać. Dbaj o siebie. 

Do:Jacky 
Zawsze o siebie dbam. 

Od:Jacky 
Dobranoc. Kocham Cię 😗💓💞

Do: Jacky 
Wzajemnie. Też Cię kocham Jack 💖💗💓😍😗

Po wymienienu paru wiadomości zgasiłam światło i położyłam się do łóżka.









piątek, 25 maja 2018

Cztery

Z Jack'iem nie widziałam się dwa tygodnie , te dni były dal mnie trudne patrząc na to , że musiałam znosić tego idiotę i wszystko inne. Moja matka suszyła mi głowę o to że za niedługo zaczynają się sesje a ja mam być najlepsza na roku. Tylko ja nie chciałam nią być a ona tego nie rozumiała. Miałam 21 lata a ona nadal rządzi moim życiem. Chciałam to skończyć , chciałam poszukać sobie jakiegoś mieszkania ale nie chciałam zostawiać ojca. On jako jedyny choć próbował zrozumieć to że ja nie chce być we wszystkim najlepsza ze chce być sobą. Miałam ochotę wszystko rzucić i wyjechać do Jack'a ale nie mogłam musiałam obronić licencjat. Obiecałam to wszystkim ale czy ja tego chciałam? Jedyne czego teraz chciałam był Jack. Moja mama ciągle pytała o Pawła , nadal nie docierało do niej że ja i on to przeszłość i że już nigdy nie będzie go w moim życiu. Dla mnie to był zamknięty rozdział a ona tego nie rozumiała. No cóż , trudno. Jack od środy był w Toruniu i to były najpiękniejsze dni w tym tygodniu. Później nastąpił piątek i kolejna przegrana Torunia tym razem z Lesznem. Ludzie wychodzili ze stadionu w trakcie meczu. Sama nie wyszłam bo ten wieczór miałam spędzić z nim. W klubie nadal nie wiedzieli że ja i Jack mieliśmy romans , który zniósł się na tak wysoki poziom. Cholernie mnie do niego ciągnęło i nie mogłam nic z tym zrobić.  Siedziałam na trybunie koło Angeliki.
- Jak myślisz uda im się jeszcze choć zremisować ? - spytała mnie
- Mam być szczera? - spytałam ją i patrząc w program - Nie - odparłam
- Co z Ciebie za kibicka ? - spytała mnie
- Realistka - zaśmiałam się kiedy zobaczyłam kiedy Jack do mnie macha , odmachałam mu
- Czy ty i Jack? - spytała
- Oszalałaś - odparłam - Nie - stwierdziłam krótko
- Przecież widzę jak na siebie patrzycie i jak reagujecie na siebie kiedy jesteście blisko - powiedziała- Jak dwa pierdolone magnesy - stwierdziłam - Paweł coś mi wspomniał ale kurde nie wiedziałam że to prawda - dodała klepiąc mnie po placach
- Jestem z Nim szczęśliwa okey - wyjaśniłam
- Wiedziałam !! - krzyknęła - Cieszę się że jesteś szczęśliwa - ucieszyła się
- Ale nie mów nikomu na razie - powiedziałam - Proszę - dodałam
- Wstydzisz się go ? - dopytywała - Coraz więcej ludzi się domyśla - dodała
- Nie ale razem z Jack'iem uznaliśmy że chcemy aby nikt o nas nie wiedział - wyjaśniałam
- Dlatego chodźcie po Toruniu trzymając się za ręce - odparła - Ciekawa imtymność- stwierdziła
- Jak dla mnie ja chce żeby cały świat o tym wiedział - mruknęłam - Wiesz Ang chyba się zakochałam - dodałam niepewnie - Przez niego nie potrafię się skupić na niczym totalnie - uśmiechnęłam się
- Ciesze się - pogłaskałam mnie po ramieniu - Jack to fajny chłopak ale też humorzasty - dodała
- Wiem - zamyśliłam się - Chodźmy już po meczu - powiedziałam
- Jasne - zaśmiała się - Idę pocieszyć Daniela - mruknęła
- No tak zapomniałam - powiedziałam - Ile już jesteście razem ? - spytała - 2 lata - odparłam
- Tak - powiedziała
- Więc lecimy - złapałam ją za dłoń i pociągnęłam ją w kierunku parkingu
Szybkim krokiem ruszyłyśmy do parku tam weszłyśmy bez większych problemów. Ochroniarze znali nas od dawna. Angelika poszła do do Daniela a ja powoli ruszyłam do Jack'a. Podeszłam do niego od tyłu i zakryłam mu oczy,ten się odwrócił się i mnie przytulił.
- Ubrudziłem Cię - zauważył
- Daj spokój to tylko spodnie - powiedziałam - Wypierze się - zaśmiałam się
- No dobra - wciąż trzymał mnie za ramie - Zawsze mogę Ci dać swoje dresy - zauważył
- Świetny pomysł - zaśmiałam się - Powiedziałam Angelice bo mnie przejrzała - wyjaśniałam
- Spoko a ja Chrisowi - oświadczył
Popatrzyłam na niego zdziwiona.
- No co bratu miałem nie powiedzieć - mruknął
- Nie jestem zła - pocałowałam go
Boksy pustoszały i nikt nie zwracał na nas uwagi, każdy miał swoje sprawy. W szczególności nieudany mecz i kontuzje Chrisa.
- Co z Chrisem ? - spytałam gdy przestaliśmy się całować
- Skręcenie niby ale jeszcze jedzie do szpitala to sprawdzić - powiedział - Ale mówił że nie muszę jechać z nim - trzymał mnie w pasie
 - Jaki ten Chris jest wspaniałomyślny - złapałam go za przód kewlaru
- Nie boisz się że ktoś nas zobaczy? - spytał nagle
- Nie - odparłam cicho
- A co z Twoją reputacją? - zaśmiał się
- Pół miasta nas widziało a boisz się że zobaczą nas chłopaki z drużyny ? - spytałam
- Ja nigdy - podniósł mnie do góry
- Jack'u Holderze puść mnie - krzyczałam jak opętana
- Teraz tu ty się boisz - śmiał się
- Ja nie - uśmiechnęłam się do ludzi idących obok nas
Razem ze mną szedł aż do swojego busa. Każda toruńska fanka się na mnie patrzyła. Chyba chciały być z młodszym z braci Holderów. On jest mój bitches. Kiedy postawił mnie na ziemni zaczęłam się śmiać jak idiotka.
- A Tobie co? - spytał zdziwiony
- Gdybyś widział miny tych lasek to sam byś się zaśmiał - usiadłam w jego busie
On zamknął drzwi i zaczął się rozbierać. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Co ty robisz? - spytałam
- Przebieram się w ubranie - zauważył - Chyba że mam to zrobić przy tamtych sukach ? - spytał
- Może wyjdę ? - spytałam
- Przecież już mnie widziałaś nago - zaśmiał się - Patrząc na to teraz nie będę nagi - śmiał się
- Jesteś okropny wiesz? - zadałam mu pytanie retoryczne
- Wiem i dlatego mnie kochasz - powiedział nachylając się chcąc mnie pocałować
- Nie tak szybko Panie kolego - lekko się odsunęłam - Przebieraj się i wyskocz do napalonych na Ciebie fanek bo nie chce zginąć - zaśmiałam się
Posłał mi swój jedyny i niepowtarzalny uśmiech i zaczął się przebierać. Kiedy skończył wyskoczył z busa zostawiając drzwi otwarte bym mogła obserwować co robią z nim fanki?Ale czy chciałam przecież nie byliśmy oficjalnie parą , nie mogłam go tak od sobie szpiegować. W prawdzie dostałam zapewnienia z jego ust, najwyraźniej uznał że mnie to wystarcza. Ja muszę być dla niego na wyłączność natomiast ja nawet nie mogę mianować się jego dziewczyną. Mimo to coraz bardziej zakochiwałam się w tym idiocie. Czułam że na tym świecie jest jedyną osobą przed którą niczego nie udają, no może jeszcze przed Angeliką nie udaje ale ona zna mnie jak nikt inny. Nie chcąc patrzeć jak robi sobie zdjęcia z fankami zaczęłam przeglądać portale społecznościowe. Po kilku minutach bus ruszył.
- Gdzie jedziemy ? - spytał doskonale znany mi głos
- Do mnie - powiedziałam przechodząc na przednie siedzenia - Obiecałeś mi dziś że zrobimy sobie wieczór filmowy - powiedziałam - Moich rodziców znów nie ma a ja nie lubię być sama w ich wielkim domu - wyjaśniałam
- Ich ? - znów udawał zaskoczonego
- Mówiłam Ci w domu rodziców czuje się jak wróg odkąd nie przyjaźnie się z Pawłem - powiedziałam smutno - Oni chyba nigdy nie pogodzą się z faktem że ja teraz mam kogoś innego - dodałam - Patrząc na to to Paweł nie był moim chłopakiem tylko przyjacielem więc nie wiem o co im się rozchodzi tak bardzo- dodałam
- Twoi rodzice przyjaźnią się przecież z rodzicami Przedpełskiego - z jego ust nazwisko Przedpełski brzmiało dość dziwnie
- Popracujemy nad tym - zaśmiałam się - Jeździsz w Polsce parę miesięcy a znasz więcej słów w moim ojczystym języku niż Chris , który jest tutaj już 8 lat - stwierdziłam
- On nie ma takiej motywacji jak ja  - uśmiechnął się pod nosem - jesteśmy - dodał parkując
Wysiedliśmy z busa i udaliśmy się do domu moich rodziców. Panowała tam ciemność. Znów wyjechali na jakieś nudne wykłady. Nie chciałam by moje życie tak wyglądało. Włączyłam światło , nikogo nie było , panował tu spokój. Uśmiechnęłam się pod nosem co zauważył Jack.
- Czemu się uśmiechasz? - spytał podchodząc do mnie bliżej
- Panuje tu taki spokój że aż szkoda go kończyć - odparłam patrząc w jego brązowe oczy - Wieczory filmowe zawsze należały do tradycji mojej i Pawła - powiedziałam - Ale czas to zmienić - klasnęłam w dłonie - Zjesz coś? - spytałam wchodząc do kuchni
- Tak padam z głodu - powiedział idąc w stronę salonu
- O nie mój drogi - powiedziałam - Pomożesz mi - zaśmiałam się widząc moją minę
- Ja jedyne co umiem zrobić to zagotować wodę na gazie i to czasem nie - zaśmiał się sam z siebie - Z początku robiła to moja mama , póżniej Seally a teraz Chris - zauważył - Jemu to wychodzi o wiele lepiej - dodał
- Wydoroślał , ma Maxy Boya - powiedziałam - I ktoś musi o Ciebie dbać jak nie ma Cię w Aussie - zauważyłam
- Więc robi to Chris - skończył to za mnie
- Pokaże Ci - złapałam go za rękę i poprowadziłam go do kuchni
Kiedy zaczęliśmy gotować okazało się że chłonie wiedzę, śmiałam się z niego go wyglądał naprawdę nie poradnie. Kiedy skończyliśmy gotować, zjedliśmy to co przygotowaliśmy.
- To naprawdę jest dobre - patrząc na polskie danie
- Widzisz nie otrujesz się - zaśmiałam się z niego
- Przyzwyczaję się - powiedział - Jak przyjedziesz do Aussie to posmakujesz naszej kuchni - odparł
- Chętnie - uśmiechnęłam się
Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mojego pokoju. Tam od razu daliśmy upust naszym emocją. Tęskniłam za nim przez całe dwa tygodnie , pragnęłam go najbardziej na świecie. Kiedy jego dłonie dotknęły mojego ciała przeszył mnie dreszcz. Po raz kolejny wylądowaliśmy w łóżku. Leżałam z głową na jego klatce piersiowej.
- O czym myślisz? - spytałam go
- Przemyślałem sprawę i nie chce dzielić się Tobą z nikim innym - powiedział
Podniosłam głowę do góry i popatrzyłam na niego zdziwiona.
- Naprawdę ? - ucieszyłam się patrząc na niego
- NA 100% - powiedział
W odpowiedzi tylko go pocałowałam.
- Czyli się zagaszasz? - spytał
- Oczywiście - uśmiechnęłam się szeroko
Dopiero teraz do mnie dotarło że ja i Jack zostaliśmy parą. Teraz jedynie rozłąka będzie katorgą przez , którą będziemy musieli przejść. Kiedy obronie licencjat lecę do niego do Anglii. Ta decyzja zmieni moje życie, rodzice raczej mnie zabiją ale dla miłości jestem w stanie zrobić wszystko.




Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...