niedziela, 23 sierpnia 2020

Osiem

Od tych wydarzeń minęło sporo czasu a ja sama poradziłam sobie z własnymi uczuciami. Teraz potrafiłam patrzeć na niego bez jakichkolwiek uczuć. Był tylko zwykłym zawodnikiem stołecznej drużyny.Czasem cieszę się, że nie muszę Go oglądać przez całą sytuację , która panuje w Polsce i na całym świecie. Kiedy zjeżdżali się do Angeliki na grill ja po prostu się wykręcałam, tak było dużo łatwiej. Wiem , że unikanie Go nie jest najlepszym pomysłem ale co mogłam zrobić. Nie czułam do niego ani żalu ani niczego ale gdy nasze oczy gdzieś się spotykały widziałam jak płonie. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego , niestety mieliśmy wspólnych znajomych , dlatego zdecydowałam się go ignorować. 

Obudziło mnie nagłe, natarczywe pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka , otworzyłam drzwi a w nich stała moja najlepsza przyjaciółka - Angelika. 
- Twoja mama mnie wpuściła - powiedziała nim zdążyłam coś powiedzieć
- Super-mruknęłam tylko 
- Ubieraj się idziemy na imprezę- krzyknęła radośnie - I nie chce słyszeć sprzeciwu - dodała, gdy chciałam zaprzeczyć 
- Wiesz , że przerwałaś mi sen? - spytałam ją - I jakoś nie jestem w nastroju do imprez przecież wiesz- skrzywiłam się na samą myśl 
- Nie możesz wiecznie siedzieć w domu - odparła - Jeśli chodzi o młodego H- zaczęła
- Nie chce tego słyszeć - warknęłam - Pójdę na tą cholerną imprezę - powiedziałam - Ale muszę się przygotować - dodałam wchodząc do garderoby 
Wygrzebałam z niej trzy sukienki , wyszłam pokazać je Ang. 
- Która ? - spytałam 
- Różowa zdecydowanie- klasnęła w dłonie - W końcu wracasz do żywych - uśmiechnęła się szeroko 
- Taa- mruknęłam , nie byłam do końca pewna czy wracam do żywych 
- Uśmiechnij się będzie super zabawa zobaczysz- zapewniła mnie 
-Napewno - mruknęłam i wyszłam do łazienki się przebrać 
Chcąc nie chcąc wyglądałam naprawdę świetnie a do tego cholernie sexy.
- UUUU WOW- krzyknęła Ang
- Weź przestań bo się rozmyśle - zaśmiałam się 
- Będziesz wyglądać lepiej niż ja na mojej własnej imprezie urodzinowej - prychnęła 
- Mogę ubrać inną? - powiedziałam zdecydowanie 
- Nie masz iść w tej - powiedziała - Przecież sama Ci ją wybrałam - uśmiechnęła się 
- Mam dla Ciebie prezent- powiedziałam i podałam jej pudełko - Otwórz dopiero na imprezie - dodałam bo już chwyciła za wstążkę 
- Ok - mruknęła
- To co lecimy? - spytałam ją 
- Pewka - była dziwnie uśmiechnięta 
Zeszłyśmy na dół , gdzie nie obyło się bez komentarzy mojej mamy. Czy ona kiedyś sobie odpuści i da mi żyć według własnych zasad. Martwiła się,że nigdzie nie wychodzę a teraz kiedy wychodzę ma jakieś obiekcje. Wsiadłam do auta , całą drogę do domu Termińskiej milczałam , nie miałam ochoty na imprezę ale w kóncu to były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy pod niego podjechałyśmy lekko się zawahałam. 
-Twoi rodzice będą? - spytałam 
- Co ty oszalałaś - zaśmiała się - Wyjechali na parę dni , wzięli ze sobą Igora - dodała 
- To Igor nie jest z Danielem ? - spytałam 
- Sporo Cię ominęło ale nie na to czas - powiedziała
Faktycznie sporo mnie ominęło. Zajęłam się własnymi problemami nie zważając na innych. Muszę się teraz skupić na Andżelice , nawet nie wiedziałam że mnie potrzebuje bo to ja potrzebowałam jej. Z moich rozmyślań wyrwał mnie gwar ludzi , którzy byli już w domu. 
- No no kogo moje oczy widzą - uśmiechał się do mnie Chris Holder 
Skoro był Chris był i Jack. Wpadłam w lekką panikę. Uśmiechnęłam się przelotnie do Chrisa i poszłam szukać znajomej twarzy Andzeliki. Bałam się ,że gdzieś go spotkam nim zobaczę Andżele,która jak na złość gdzieś zniknęła. 
- Cześć Kamila - odezwał się do mnie znajomy głos 
-Tobiasz - ucieszyłam się na jego widok - Co słychać ? Dawno się nie widzieliśmy - dodałam
- No całkiem sporo - uśmiechnął się - Słyszałem , że zdążyłaś się pokłócić i pogodzić z Pawłem i być z Jackiem Holderem - wyjaśnił 
- Mnie i Jack'a nic już nie łączy, a co do Pawła to wyszło nam to na dobre - uśmiechnęłam się niepewnie 
- Nie wnikam  podniósł ręce w obronnym geście 
-Lepiej opowiadaj co u Ciebie? Na pewno ciekawiej niż u mnie- spytałam 
- Czy ja wiem - zaśmiał się - Razem z Leną planujemy ślub, jeżdżę  w Toruniu , nic się w sumie nie zmieniło - dodał 
- Tylko klub, w którym jeździsz- klepnęłam go w ramię 
- hah w sumie - uśmiechnął się szeroko 
Tobiasz był zawsze osobą , z którą potrafiłam rozmawiać godzinami, który potrafił mnie rozśmieszyć kiedy było naprawdę ciężko , zawsze byliśmy tylko dobrymi kuplami ale tym razem nie mógł nic zrobić. Kiedy zobaczyłam jego oczy , moje nogi się pode mną ugięły. Jack wpatrywał się we mnie tak intensywnie ,że musiałam stamtąd uciec. 
-Przepraszam Tobi pójdę się napić - powiedziałam 
- Jasne- chyba skojarzył o co mi chodzi 
Szybkim krokiem poszłam do kuchni z zamiarem wzięcia sobie szklanki wody ale stwierdziłam że alkohol w tym momencie będzie zdecydowanie lepszy. Upiłam spory łyk i aż się skręciłam , dawno nie miałam alkoholu w ustach. W tym momencie Jack wszedł do kuchni. 
- Mam wrażenie, że mnie unikasz - powiedział 
- Skąd Ci to przyszło do głowy ? - udawałam głupią , co to za pytanie jakby nie wiedział 
- Bo nie przychodzisz na grille , a dziś po prostu uciekłaś - wyjaśnił
- Bo patrzenie na Ciebie sprawia mi ból - warknąłem - Nic do Ciebie nie czuje ale gdy na mnie patrzysz to wszystko wraca -dodałam 
- Teraz też?- spytał podchodząc do mnie bliżej 
- Nie Jack , odejdź - poprosiłam 
- Niby czemu ? -spytał - Przecież czuje przyciąganie - odparł 
- Jack odejdź - poprosiłam , gdy jego usta zbliżyły się do moich 
-Nie - warknął w moje usta 
W tym momencie chwyciłam za szklankę stojącą na stole i chlusnęłam mu w twarz 
- ODWAL SIĘ HOLDER - krzyknęłam tak , że ucichło 
- Wszystko w porządku ? - spytał mnie stojący niedaleko Tobiasz
- Teraz już tak - mruknęłam kiedy Jack wychodził ocierając twarz
- Jesteś psychopatką - warknął przechodzą obok mnie 
- Niby ja jestem psychopatką,a kto chciał mnie pocałować bez mojej zgody? - spytałam patrząc na niego 
- Wcześniej Ci to nie przeszkadzało - mruknął 
- Ale teraz już tak - oznajmiłam - Dużo się od tego czasu zmieniło - dodałam - Na przykład to że mnie rzuciłeś - warknęłam 
-Ja Cię rzuciłem? - wyglądał jakby nie dowierzał w moje słowa 
- Nie kurwa Święty Mikołaj - odparłam całkowicie wkurzona - Oczywiście , że Ty i to przez liścik - dodałam 
- Ciekawe jaki? - patrzył na mnie jak na wariatkę 
-Tym, którym napisałaś po meczu z Zieloną Górą - powiedziałam i wtedy stwierdziłam , że wszyscy się na nas gapią - Nie chce o tym rozmawiać , pogodziłam się z Twoim odejściem więc się odczep - odparłam i chciałam odejść ale on złapał mnie za nadgarstek. Poczułam znajome ciepło 
- Ale ja chce o tym pogadać Cam , proszę - popatrzył na mnie błagalnie 
- Po prostu daj mi spokój Jack - poprosiłam , uwolniłam się z jego uścisku i wyszłam z pokoju 
Z trzaskiem zamknęłam drzwi do łazienki. Zamknęłam je na klucz i zaczęłam płakać. Nie mogłam znieść tego że on tak po prostu chciał znów wejść do mojego życia. Myślałam , że już nic do niego nie czuje ale prawda okazała się bolesną nieprawdą , nadal kochałam Jack'a Holdera i nie potrafiłam tak po prostu wymazać go z życia. Nawet po takim czasie. Cały czas czułam jego dotyk na skórze w miejscu , w którym mnie złapał. Pozwoliłam spłynąć swoim łzom, nawet ich nie ocierając. Potrzebowałam takiego oczyszczenia , długo udawałam że jest w porządku mimo ,że nigdy nie było i pewnie już nie będzie. Usłyszałam pukanie do drzwi
- Ang idź stad !- krzyknęłam przez drzwi 
- To ja - powiedział znajomy głos 
-Idź sobie Chris - warknęłam przez łzy 
- Chce pogadać - poprosił 
Niechętnie wstałam i otworzyłam mu drzwi . 
- Wyglądasz okropnie - uśmiechnął się - Mam też to - podniósł rękę w górę 
- Wiesz, że nie pije ? - spytałam go 
- Ja też nie - mruknął - Przynajmniej nie w sezonie - dodał
- O czym chciałeś pogadać? - spytałam go zamykając drzwi 
- O Tobie i Jack'u konkretnie o waszej kłótni - wyjaśnił 
- Nie ma o czym gadać - mruknęłam krótko 
- Jest - mruknął - Myślisz , że tylko ja zauważyłem jak na niego popatrzyłaś jak dotknął twojej ręki ? - spytał - Tak reaguje się na osoby , które nie są nam obojętne - dodał 
- Chris, myślisz , że to jest takie łatwe? - spytałam go - Złamał mi serce - dodałam nie patrząc na niego 
Wzięłam od niego butelkę i upiłam łyk, potrzebowałam tego chyba bardziej niż,patrząc że jemu nie wolno w sezonie. 
- Domyślam się ale uwierz , że jemu też nie było ławo - powiedział - Każdego dnia chciał do Ciebie zadzwonić i to wyjaśnić ale chyba brakowało mu odwagi -dodał 
- Takiej jak ma na torze - dodałam patrząc na wannę stojącą na przeciwko 
- Chyba tak - powiedział - Wiem , że on gdzieś w głębi serca bardzo żałuje tego co zrobił - mruknął 
- Ja też żałuje, że potrafiłam go zatrzymać - powiedziałam - Tylko tak po prostu odpuściłam - mruknęłam 
- Jeszcze możecie to poskładać - klasnął w dłonie 
- Nie nie możemy Chris - bawiłam się kosmykami włosów-  Nie wiem czy potrafiłaby mu zaufać po tym wszystkim - powiedziałam patrząc na niego a z moich oczu pociekły łzy
- Nie płacz - powiedział, dotykając mojego ramienia - Wiem , że Jack bywa trudny - zaśmiał się 
- Trudny ? - spytałam z uśmiechem na twarzy - Mało powiedziane - zaśmiałam się 
- Czasami - śmiał się straszy z braci Holder - Musimy się zbierać - powiedział - Ang zaraz będzie zdmuchiwać świeczki , a raczej by nas zabiła gdyby nas nie było - dodał widząc moją minę 
- Poczekaj , ogarnę się trochę - powiedziałam 
Wstałam by zobaczyć jak wyglądam w lustrze , nie było aż tak źle i po kilku chwilach byłam ogarnięta, tylko napuchnięte oczy zdradzały że wcześniej było źle. Razem z Chrisem wyszłam z łazienki , nikt raczej nie zwracał na nas większej uwagi bo wszyscy stali już wokół jubilatki. 
- Chris, dzięki - mruknęłam do niego i poszłam w stronę mojej przyjaciółki 
Ta przyglądnęła się mi tylko ostrzegawczo i pytająco ale nic nie powiedziała. 
- No dmuchaj! - krzyknęłam do niej wskazując na tort
- I pomyśli życzenie - dodał Paweł , dopiero teraz go zobaczyłam , może byłam zbyt zajęta własnymi dramatami 
Kiedy Andżelika zdmuchiwała świeczki patrzyłam ile osób przyszło. Był cały skład Aniołów , no w końcu to były urodziny córki prezesa , trochę ludzi z jej studiów, Paweł z Michaliną, Tobiasz. Uśmiechnęłam się widząc ich twarze. 
- Na Twoje urodzimy zrobimy większą bibe - krzyknęłam Ang i to wyrwało mnie z transu 
- Wątpię - odparłam dość głośno - Moi rodzice nie są twoimi a poza tym większości już tu nie będzie -powiedziałam - Bo to listopad - dodałam 
- A tam , wymyślimy coś - krzyknęła uradowana 
- Andżelika ja chyba coś powiedziałam - odparłam ostro - Nie chce żadnych urodzin - dodałam łagodniej widząc jej minę , nie chciałam się z nią kłócić 
Odeszłam od niej bo wiedziałam , że jak tam zostanę skończy się to kłótnią. Wyszłam z domu i zobaczyłam siedzącego na murku samotnego Jack'a. Nie mogłam się już cofnąć. Usiadłam obok niego ale tak by go nie dotykać. Od razu zauważyłam że mnie zauważył. 
- Nie widziałam Cię jak Ang zdmuchiwała świeczki - odezwałam się pierwsza 
- Nie wiedziałem , że mnie szukasz - odpowiedział- Myślałem , że Cię nie obchodzę - dodał nie patrząc na mnie 
- To nie tak , że mnie nie obchodzisz- próbowałam jakoś to wyjaśnić - Ale bardzo mnie skrzywdziłeś odchodząc - powiedziałam - Mam...miałam do Ciebie cholerny żal - dodałam 
- Myślisz , że mnie po tym wszystkim było łatwo - powiedział wpatrując się w schody- Chciałem do Ciebie zadzwonić ,jakoś się wyjaśnić ale nie potrafiłem - dodał - Kiedy nawet o tym myślałem , nie brzmiało to dobrze- mruknął 
- Też powinnam była jakoś o Ciebie walczyć ale wolałam odpuścić - powiedziałam pocierając dłońmi o uda- Myślałam , że już mnie nie chcesz a to zabijało mnie od środka bardzo powoli - dodałam starając się na niego nie patrzeć , rozmowy o uczuciach naszej dwójce nie wychodziły zbyt dobrze
- Zimno Ci? - spytał mnie 
- Nie... nie wiem - mruknęłam - To raczej ze zdenerwowania- wyjaśniłam 
- Chyba , że tak - dalej wpatrywał się w horyzont , a raczej w ciemność nas otaczającą - Jak mogłaś myśleć , że już Cię nie chce? - spytał 
- No nie wiem w tym liście było napisane,że z tego nic nie będzie - powiedziałam - Więc wywnioskowałam , że już mnie nie chcesz- dodałam 
- To, że napisałem, że nic z tego nie będzie nie oznacza , że przestałem Cię kochać - wyjaśnił 
- Jak dla mnie to że kogoś się nie chce jest równoznaczne z tym , że ktoś przestał Cię kochać - powiedziałam 
- Ale nie dla mnie - powiedział, pierwszy raz na mnie spojrzał 
- Zapomniałam jak bywasz nieprzewidywalny - mruknęłam patrząc w jego oczy 
- Ja nieprzewidywalny?- uśmiechnął się zawadiacko 
- A niby kto ? - spytałam go - Ja raczej nie - odpowiedziałam
- Już zapomniałem jak to jest się uśmiechać- powiedział nagle 
- Ja też Jack - odpowiedziałam lekko się uśmiechając - Te miesiące były dość trudne - dodałam 
- Co ja mam powiedzieć jak większość czasu spędziłem w domu z Chrisem - zaśmiał się - Było ciężko-skwitował 
- Ja z rodzicami - mruknęłam - To nie należało to przyjemnego czasu - wyjaśniłam - Ale i tak większość czasu spędziłam u siebie w pokoju z płaczem - dodałam 
-Przepraszam - mruknął i musnął moją nogę 
- Nie przepraszaj Jack - odparłam - Sama nie byłam łatwiejsza w relacji - wyjaśniłam - I wcale nie ułatwiałam - dodałam widząc jego niepewną minę 
- Ale musisz przyznać , że miałaś ze mną ciężko - powiedział szczerząc zęby 
- Oczywiście, że miałam - zaśmiałam się 
-Dzięki od razu mi lepiej- oczy mu zjaśniały 
- Mi też - pierwszy raz od wielu dni poczułam się lepiej 
- Może wejdziemy? - spytał pokazując na drzwi 
- Jasne - powiedziałam wstając - Trochę się zasiedziałam - zaśmiałam się poprawiając sukienkę 
-  A ja nie - zaśmiał się 
- Ty trenujesz - powiedziałam - A ja nie -dodałam 
Weszliśmy do środka , impreza trwała w najlepsze. Tylko zawodnicy Torunia byli trzeźwi , reszta pijana w szok odpalała karaoke. Uśmiechnęłam się szeroko i usiadłam na kanapie obok Chrisa. Jack przysiadł na oparciu obok. 
- Pogadaliście? - spytał cicho Chris 
- Tak - wyjaśniłam 
- I co ? - dopytywał 
- Nie wiem na razie tylko pogadaliśmy - wyjaśniłam 
- Spoko - poklepał mnie po nodze
Obserwowaliśmy wspólnie jak tamci robią z siebie idiotów , wydzierając się do mikrofonu. Patrząc jak oni świetnie się bawią szeroko się uśmiechnęłam. Czułam , że wszystko może się jeszcze jakoś poukładać.Może nie wrócimy do siebie z Jack'iem ale będziemy mogli na siebie liczyć. Brakowało mi obu braci Holder. Koło 2 w nocy postanowili się zebrać do domu. Obaj na pożegnanie mnie przytulili. Kiedy wyszli poczułam, że czegoś mi brakuje. 
- Kamila , chodź pośpiewamy - krzyczała do mnie pijana Ang
- Angela ty chyba powinnaś się położyć - zaproponowałam 
- Nie- odkrzyknęłam - Nie napiłaś się ze mną w ogóle - podała mi coś do ręki 
- Wiesz , że ja nie pije za bardzo - mruknęłam 
- Bracia Holder już poszli no chodź- błagała mnie 
- Ale tylko jedno- mruknęłam 
- Ale super - uśmiechnęła się do mnie 
Oczywiście nie skończyło się na jednym. Jak zwykle, dlatego nie chciałam pić bo wiedziałam że tak się skończy. Obudziłam się obok śpiącej jeszcze Angeliki. Byłam na siebie wkurzona , bolała mnie głowa i marzyłam o tym żeby pójść do domu. Spojrzałam na telefon, na szczęście nie pisałam ani nie dzwoniłam do młodszego z braci Holder. Wyszłam z łóżka , w głowie mi się kręciło ale wiedziałam, że muszę iść do domu. Zeszłam na dół,gdzie spotkałam rodziców Ang i cały skład Torunia. Cholera jasna.
- Dzień dobry - wychrypiałam - Cześć wszystkim - pomachałam reszcie 
- Dzień dobry Kamila - uśmiechnął się do mnie Pan Termiński - Miło Cię u nas znowu widzieć - dodał
- Pana również miło widzieć - musiałam wyglądać żałośnie 
- Może zostaniesz na obiedzie? - zapytała Pani Termińska 
Jedzenie? To chyba nie był najlepszy pomysł. 
- Obiad? - spytałam - Miałam właśnie iść do domu - dodałam 
- Twoja mama raczej nie będzie miała nic przeciwko - powiedziała mama Andżeliki 
- Widzę , że będzie jakaś narada klubowa - spojrzałam na skład
- Nie będziesz przeszkadzać - powiedział wesoło ojciec mojej najlepszej przyjaciółki 
- Dobra , zostanę - powiedziałam w końcu - Ale pójdę się przebrać , pożyczę coś do Andzeliki - dodałam 
- Jakbyś mogła to ją obudź - poprosiła mnie jej mama
- Dobrze , spróbuje - uśmiechnęłam się 
Weszłam na górę , na szczęście Andzelika już nie spała. 
- Miałam Cię budzić - zaśmiałam się - Widzę , że wyglądasz gorzej niż ja - mruknęłam 
- Głowa mi pęka - wychrypiała 
- Na dole jest cały skład Torunia - uprzedziłam - Twoi rodzice zaposili mnie na obiad - powiedziałam - Musisz mi coś pożyczyć do ubrania - zaśmiałam się 
- Bierz co chcesz - wskazała na szafę 
- Ty też musisz iść - powiedziałam 
- Domyślam się - mruknęła 
- Idę się kąpać i coś sobie wybiorę - wyjaśniłam 
Weszłam do łazienki , puściłam wodę pod prysznicem i trochę mnie otrzeźwiło. Po 15 minutach byłam w garderobie wybierając jakieś ubranie. W końcu coś sobie wybrałam. To chyba nawet były moje ubrania. Weszłam do pokoju mojej przyjaciółki , nie było jej , słyszałam prysznic więc chyba była w łazience. Zeszłam na dół.
- No jesteś wreszcie - uśmiechnęła się do mnie jej mama
- Przepraszam , że tyle zeszło ale chciałam wziąć prysznic- wyjaśniłam 
- No muszę stwierdzić , że teraz wyglądasz o wiele lepiej- zaśmiał się Jack
- Dzięki Jack- mruknęłam -Pocieszyłeś mnie - dodałam 
- Na mnie zawsze możesz liczyć - powiedział ale zamilkł widząc minę ojca Ang
- No witamy jubilatkę - był trochę zły
-Tak wiem zawaliłam -mruknęłam 
-Ja Ci wcale nie pomogłam- powiedziałam 
- To ja Cię zmusiłam żebyś się napiła - powiedziała - Póki siedziałaś z Holderami było dobrze - zaśmiała się 
 - Dobra nie chce znać szczegółów- podniósł rękę jej ojciec - Po prostu usiądźcie i jedzcie - dodał 
Andżelika mnie uprzedziła i siadła koło Tobiasza a mnie przypadło miejsce koło Jack'a. Z uśmiechem odsunął mi krzesło. 
- Dzięki - mruknęłam 
- Jak humory przed derbami ? - spytałam wszystkich 
- Doskonałe - odpowiedział mi siedzący po mojej lewej Chris
- Wybierasz się ? - spytał mnie Jack 
- Oczywiście , jestem na każdym meczu - odparłam 
- Zawsze ma koszulkę z nazwiskiem Holder - powiedziała głośno Andżelika i puściła mi oczko 
- Nie widziałem Cię- odparł Jack 
- Musiałyśmy zmienić sektor bo tam gdzie zazwyczaj siedziałyśmy jest telewizja - wyjaśniłam 
- Dziewczyny pamiętajcie , że na derby na biało - ratował mnie ojciec Ang
- Pamiętam - powiedziałam - Zrobiłam Ci nawet na urodziny specjalną koszulkę na derby , widziałaś? - spytałam swoją najlepszą przyjaciółkę
- Widziałam, dzięki - mruknęła- A ty co ubierzesz? - spytała mnie 
- Zwykły biały T-shirt- zaśmiałam się 
-Nuda - stwierdziła
- A co innego mam ubrać skoro to derby? - nie wiem czy chciałam znać odpowiedź
- Mogę Ci zrobić na szybko jakąś specjalną- wyjaśniła - Na przykład z napisem....- zaczęła 
- Dobra nie kończ -poprosiłam
- Napisem Team Holder- skończyła 
- Ciekawy pomysł - powiedział starszy z braci Holder , a ja spiorunowałam go wzrokiem - No co ? -dodał
- Nie nic - mruknęłam , Jack milczał przez cały czas 
- Dobra , dobra dziewczyny przestańcie się kłócić - powiedział Pan Termiński 
- My się nie kłócimy - odparła Ang- Ja tylko wyrażam swoje zdanie na pewne rzeczy - dodała świdrując mnie wzrokiem, była wściekła 
Nie za bardzo wiedziałam o co  jej chodzi ale nie chciałam się z nią teraz kłócić. Nie miałam na to ani ochoty ani siły.
- Chcesz wiedzieć co powiedziałaś mi wczoraj? - spytała mnie 
- Nie Ang i nie wierć dziury w całym - powiedziałam totalnie wściekła - Wiem co Ci powiedziałam - wyjaśniłam - Po alkoholu ludzie mówią różne rzeczy - dodałam 
- Ja wiercę dziurę? - spytała -Przypomnę Ci , powiedziałaś ,że tęsknisz za Jackiem- odparła 
- Ja już pójdę - powiedziałam wstając - Nie chce się z Tobą kłócić - wyjaśniłam - Nie będę Cię drażnić i po prostu pójdę do domu - dodałam - Dziękuje Państwu - popatrzyłam w stronę jej rodziców , którzy byli kompletnie oszołomieni zachowaniem córki.
- Uważam , że jeśli do niego wrócisz będziesz głupia bo on znów Cię zrani - powiedziała - Zamiast dać szansę komuś z kim mogłabyś być szczęśliwa - powiedziała 
- Tak jak ty ? - spytałam ją bo wyprowadziła mnie z równowagi - I dać sobie zrobić dziecko komuś kto miał Cię kompletnie w dupie - krzyknęłam wściekła 
- Nie mieszaj w to Daniela - warknęła na mnie 
- To ty nie mieszaj się w moje życie - krzyknęłam i z trzaskiem wyszłam z jej domu.
Po drodze do domu zalałam się łzami , jak ona mogła to wszystko przy nich powiedzieć. Objęłam się rękoma, byłam tak bezbronna na jej słowa. Chciałam zapaść się pod ziemię. W końcu dotarłam do domu na szczęście moich rodziców nie było w domu. Od razu poszłam do siebie do pokoju, po raz kolejny zalałam się łzami. Miałam kilka wiadomości od Jack'a i parę połączeń ale nie odbierałam. Chciałam po prostu zostać sama. Po kilku godzinach leżenia i płakania postanowiłam odpisać na wiadomość Jacka. 

Od:Jack Holder 
Wszystko w porządku?

Od:Jack Holder
Jej rodzice bardzo się wkurzyli ,że wydziera Twoje sprawy przy ludziach.

Od:Jack Holder 
Dotarłaś bezpiecznie do domu?

Od:Jack Holder
Jesteś? Hallo? Odpisz?

Do:Jack Holder
Tak wszystko w porządku. Nie martw się o mnie. Do zobaczenia jutro na derbach. 

To było nawet słodkie , że się o mnie martwił ale to przez niego i moje uczucia pokłóciłam się z Andżeliką. Może miałam racje , że gdybyśmy się zeszli znów by mnie zranił ale przecież ani ja ani Jack nic takiego nie powiedzieli. To, że za nim tęsknie nie oznacza ,że zaraz musimy do siebie wracać. 

Od: Chris Holder 
Jack jest zachwycony tym co powiedziała Ang. Chciałabyś do niego wrócić?

Jezu Chris serio. 

Do:Chris Holder 
Wiesz , że to że za nim tęsknie nie oznacza , że to niego wrócę?

Od:Chris Holder 
A nie chcesz?

Do:Chris Holder
Tego nie wiem










 



 
 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...