piątek, 28 sierpnia 2020

Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędziłam sama na trybunie bo ona siedziała w miejscu na VIP z ojcem. Miałyśmy z Andżeliką wiele kłótni ale żadna z nich nie prowadziła do tego że jedna z nas siedziała samotnie ale teraz sytuacja wyglądała dużo gorzej. Musiałam to jakoś przetrzymać bo co innego mogłam zrobić? To ona wygadała moje największe sekrety przy całej drużynie. Siedząc na trybunie wysłałam szybkiego sms'a do Jack'a i życzyłam mu powodzenia. Cieszyłam się, że znów zaczęliśmy rozmawiać to było coś co dawało mi chęć do życia, których w ostatnim czasie brakowało. Mecz zakończył się wysokim wynikiem dla Torunia 54-36. Jack zrobił 14 punktów , które szczerze mnie cieszyły , a Chris 8 ale on w tym dniu miał jeszcze jeden mecz tylko , że w Zielonej Górze jako gość z Wrocławia. Miał tam polecieć helikopterem podstawionym przez klub Sparty. TO wydarzenie chyba było ważniejsze niż 14 pkt Jack'a. Po zwycięskim meczu poszłam do domu , gdzie oglądnęłam dwa kolejne mecze tego dnia , później magazyn a po 23 położyłam się spać. 

Obudził mnie dźwięk budzika , dziś byłam umówiona z Pawłem na pogaduchy , w końcu był moim najlepszym przyjacielem i koniecznie chciał wiedzieć co zaszło między mną a Andżelą. Wstałam z łóżka , poszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic, pomalowałam się. W samym ręczniku wyszłam z łazienki i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie głośno muzykę bo dziś od wielu dni miałam świetny humor. Poszłam szukać jakiś ubrań do garderoby. W końcu wybrałam ubranie. Byłam z siebie naprawdę zadowolona. Zeszłam na dół moich rodziców już nie było bo w końcu byli w pracy. Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam z domu. Ruszyłam w drogę do tak doskonale znanego mi miejsca jakim było mieszkanie Pawła. Po niecałych 30 minutach byłam na miejscu. Zadzwoniłam domofonem a on od razu wpuścił mnie do środka. 

- Hej- przywitał mnie  w drzwiach- Właź - powiedział 

- Hejka- uśmiechnęłam się do niego wchodząc do środka 

- Dobrze wyglądasz - odparł - Napijesz się czegoś? - zapytał 

- A dziękuje - odpowiadając na oba pytania - Jest Michalina? - spytałam patrząc na puste mieszkanie 

- Nie nie - mruknął - Poszła do pracy - odparł 

- A fakt - puknęłam się w czoło - Dobrze Cię widzieć Paweł - odparłam 

- Ciebie też szczególnie wśród żywych - zaśmiał się - Lepiej opowiadaj o co pokłóciłaś się z Ang ? - zapytał

- To ona zrobiła awanturę o nic przy całym składzie Torunia - powiedziałam 

- O nic? - dopytywał 

- Zarzucała mi że chce wrócić do Jack'a bo powiedziałam jej na imprezie, że za nim tęsknie - wydusiłam w końcu - I powiedziała , że powinnam zająć się kimś kto by nie skrzywdził tak jak Jack bo on to zrobi po raz kolejny - wyjaśniłam - Ja nie wiem o co jej chodzi - dodałam 

- Serio za nim tęsknisz? - zapytał mnie Paweł - Wyglądasz na szczęśliwszą odkąd z nim pogadałaś na imprezie- powiedział - I tak wszyscy widzieli , że oboje gdzieś zniknęliście - dodał widząc moją minę

- Paweł ja w kóncu czuje , że jakaś część mnie wróciła na miejsce odkąd pogodziłam się z Jack'iem - wyjaśniłam - Ale nie wiem czy chciałabym do niego wracać - dodałam 

- Wiem, że chcesz - zaśmiał się - Znam Cię jak nikt - powiedział - A co do Ang nie przejmuj się nią przejdzie jej- dodał 

- Mam nadzieje , bo mi jej brakuje - odparłam smutno - Ale lepiej opowiadaj co się podziało w Częstochowie? - spytałam go 

- Jakbyś nie wiedziała - zaśmiał się - Cała żużlowa Polska tym żyje - stwierdził 

- No fakt - mruknęłam - Ale jak myślisz kto miał racje prezes czy trener? - spytał

- Wiesz , że za bardzo nie mogę o tym gadać - powiedział

- No tak domyślałam się - powiedziałam - Nie dzieje się dobrze - stwierdziłam 

- No nie- mruknął - Czego nie pojechałaś na mecz z Gdańskiem? - spytał mnie zmieniając temat 

-Nie mam z kim- odparłam - Nie lubię chodzić na mecze sama- dodałam 

- Pogadaj z Ang - odparł - Wiem, że ona pojechała z ojcem- dodał

- To ona musi mnie przeprosić Paweł nie ja ją - wyjaśniłam - Nie mam za co ją przepraszać - dodałam krótko 

- Ale wy jesteście uparte - zaśmiał się - Ona twierdzi, że masz za co ją przepraszać- mruknął 

- Ciekawe za co ? - spytałam - Za to , że powiedziałam jej prawdę - powiedziałam - Odnośnie Daniela- dodałam widząc jego minę 

- Ja wiem ale wiesz że ona jest najbardziej upartą osobą na świecie - odparł - I wiesz, że jeśli jej nie przeprosisz ona pierwsza nie wyciągnie do Ciebie ręki - wyajśnił 

- Za każdym razem to ja wyciągam do niej rękę nigdy ona - powiedziałam - W końcu to ona pierwsza musi mnie przeprosić - dodałam - Skończyłam z niepotrzebną skruchą gdzie to ja jestem ofiarą- wyjaśniłam 

- Widzę , że teraz naprawdę się pokłóciłyście - powiedział Przedpełski 

- Ja nie odpuszczę tym razem - stwierdziłam - Wystarczysz mi ty - dodałam z uśmiechem 

- I bracia Holder - zaśmiał się 

- Wiesz co ? - spytałam go 

- Co? - spytał 

- Jesteś okropny - powiedziałam 

- Wiem ale wiem też , że mimo wszystko i tak mnie kochasz - zaśmiał się - Mimo, że to młodszego z braci Holder kochasz bardziej - dodał 

- Wiadomo , że Cię kocham byłeś moją pierwszą miłością- odparłam z uśmiechem 

 - A Jack? - spytał mnie 

- Ciężko stwierdzić - poruszałam barkami - Ja i Jack to trudna relacja i trudno cokolwiek powiedzieć - odparłam - To nie jest tak proste tak jak z tobą. On i ja to inna bajka - stwierdziłam 

- Ale on na swój dziwny sposób Cię kocha -odezwał się po chwili Paweł 

- Myślisz ,że ja o tym nie wiem? - spytałam go - Też Go kocham - wyjaśniłam 

- To dlaczego nie ma Cię w Gdańsku? - spytał 

- Bo nie - powiedziałam krótko - Nie mogę do niego wrócić bo znowu będę cierpieć - dodałam 

- Niby czemu? - zapytał - Może Jack się zmienił- odparł 

- Jakbyś Go nie znał Paweł - powiedział - Oboje wiemy jaki on jest - dodałam 

- Dla Ciebie zawsze był kochany - stwierdził 

Popatrzyłam na niego siedzącego na przeciwko. Może miał rację , że Jack zawsze był dla mnie kochany ale też toksyczny. Oboje byliśmy na siebie cholernie toksyczni ale on mnie uratował i był ze mną kiedy potrzebowałam po odejściu Pawła, a teraz to on odszedł i to Paweł mnie wspiera. Co za ironia losu.

- Hallo ziemia- zaśmiał się Paweł - Słyszałaś co mówiłem? - spytał mnie

- Nie przepraszam, zamyśliłam się- powiedziałam 

- Widziałem - zaśmiał się - Idziemy jeść? - spytał 

- Tak , chętnie - powiedziałam - Zjadłam tylko szybkie śniadanie - uśmiechnęłam się 

Paweł szybko się ogarnął i razem ruszyliśmy na miasto.Przypomniały mi się czasy gdy byłam tylko ja i on. Nie było z nami Andżeli i Michaliny. Teraz wszystko się zmieniło. Uśmiechnęłam się pod nosem. 

- Co się śmiejesz ? - spytał mnie Paweł gdy przepuścił mnie w drzwiach jednej z restauracji 

-Przypomniały mi się czasy kiedy byliśmy tylko we dwoje - wyjaśniłam 

- To było bardzo bardzo dawno - mruknął - Teraz jest Jack, Michalina i Andżela - odparł 

- Wtedy wszystko było łatwiejsze niż teraz - odparłam

- Wiadomo - zaśmiał się- Mogę Ci zadać pytanie? - spytał 

- Jasne- powiedziałam 

- Dlaczego wtedy mi nie powiedziałaś? - spytał mnie - Że mnie kochasz- dodał widząc moją zdezorientowaną minę 

- Ciężko stwierdzić- Może bałam się Twojej reakcji w sensie , że nie czujesz do mnie tego co ja do Ciebie- wyjaśniłam  -Wiedziałam , że raczej nie czujesz tego co ja - dodałam

- To nie było tak, że nic nie czułem - powiedział - Tylko nie byłem pewny potem pojawiła się Michalina no i się stało - dodał 

- Daj spokój było minęło - uśmiechnęłam się do niego niepewnie - Mogłam Ci powiedzieć ale nie powiedziałam , teraz ty jesteś z Michaliną ja kocham Jack'a więc chyba nie ma tematu - dodałam 

- Tak wiem ale ostatnio o tym myślałem - powiedział 

- Ja myślałam o tym cały czas kiedy ty byłeś z Michaliną- powiedziałam - Że mogłam Ci powiedzieć , że mogłam się postarać ale tego nie zrobiłam i stało się to co się stało - wyjaśniłam - Potem ty odszedłeś , ja zakochałam się w Jack'u i sytuacja jest jaka jest- uśmiechnęłam się - Nie mam żalu - dodałam widząc jego minę 

- Dobrze , że sobie to wyjaśniliśmy - powiedział trochę przygnębiony 

- Tak - uśmiechnęłam się 

Później zjedliśmy obiad w milczeniu. Zastanawiałam się co oznaczała ta rozmowa, zrobiło się trochę dziwnie. Żałowałam , że nie rozmawiałam z Ang bo nie mogłam z nią przedyskutować zachowania Pawła. Później poszliśmy na spacer po Toruniu, mimo że było dość chłodno nie przeszkadzało mi to. Mogłam cieszyć się towarzystwem Pawła i jego dziwnego zachowania. 

Od:Jack Holder

Przykro mi , że nie ma Cię dziś z nami ale wierze, że w końcu uda nam się spokojnie pogadać.

Do:Jack Holder

Powodzenia Jack :) Mnie też jest przykro ale nie miała z kim przyjechać. Pewnie domyślasz się ,że nie rozmawiać z Ang, która jest z Wami w Gdańsku. 

- Z kim piszesz? -spytał mnie Paweł 

- Z Jackiem- powiedziałam krótko 

- I jak ? -dopytywał mnie- Wrócicie do siebie? - był dziwny 

- Nie wiem Paweł - odparłam - A co? - spytałam - Wiem , że za nim nie przepadasz - dodałam 

- Nie , że za nim nie przepadam -powiedział 

- Przecież wiem , że za nim nie przepadasz - zaśmiałam się - Nie musisz mnie kłamać - dodałam

- Nie kłamie - odparł 

- Dobra nie kłóćmy się - poprosiłam - Nie chce Cię tracić - dodałam 

-Ja też nie - uśmiechnął się lekko i dotknął mojego ramienia- Chodźmy do domu bo widzę , że zmarzłaś- dodał 

- Chętnie- mruknęłam 

Wróciliśmy do domu , usiadłam w salonie i spojrzałam na telefon, gdzie miałam wiadomości od Jack'a. 

Od:Jack Holder 

Dziękuje, mecz na pewno będzie udany ale szkoda , że cię tu nie ma. Mogłaś pojechać ze mną i Chrisem. 

Od:Jack Holder

Co robisz?

Do: Jack Holder

Jak ty sobie wyobrażasz , że z Wami pojadę? Poza tym nie proponowałeś. Siedzę z Pawłem i się nudzimy. A ty? 

Wiedziałam, że Jack mi nie odpiszę bo przygotowywał się do meczu. W sumie zadaje głupie pytania co może robić. Uśmiechnęłam się na tą myśl.Na prawdę mnie zmienił. Wcześniej nie zadawałabym takich pytań żużlowcowi. 

- Proszę - postawił przede mną herbatę 

- Dziękuje - uśmiechnęłam się do przyjaciela 

Po kilku chwilach usłyszeliśmy przekręcający się klucz w drzwiach. To Michalina -pomyślałam. Po chwili do salonu weszła brunetka 

- OO cześć- powiedziała 

- Hej - uśmiechnęłam się do niej ciepło 

- Co robiliście? - spytała nas 

- W sumie to nic konkretnego - odparł Paweł

- Widzę - mruknęła - Ja przyszłam tylko po rzeczy - dodała 

- Po rzeczy ? - byłam lekko zdziwiona 

- Nie powiedział Ci? - spytała mnie jego dziewczyna 

- Ale o czym? - nie bardzo wiedziałam o co chodzi 

- Że Pawła po latach oświeciło i stwierdził , że Cię kocha - powiedziała ostro 

- Czekaj!Co?!- krzyknęłam zdziwiona - Paweł nie - dodałam kręcąc głową 

-Macie sobie sprawy do wyjaśnienia - powiedziała Michalina - Wrócę w inny dzień - odparła 

- Nie - powiedziałam - To ja wyjdę - mruknęłam 

Obeszłam dziewczynę Pawła i wyszłam z mieszkania. Nie chciałam na razie wracać do domu, byłam zbyt roztrzęsiona tym co wydarzyło się w mieszkaniu. To dlatego Paweł zadawał mi takie dziwne pytania i był dziwny ale to nic nie zmieniało. Chyba zawsze chciałam być dziewczyną Przedpełskiego ale teraz kiedy pojawił się Jack.Objęłam się ramionami, popłakałam się z niewiedzy i bezsilności . Kocham ich obu ale Paweł zawsze był Pawłem a Jack to Jack.Nogi same mnie niosły i znalazłam się pod Motoareną. Usiadłam na jednym z murków obok stadionów. Wyjęłam telefon i wysłałam wiadomość do Ang. 

Do: Ang

Wiedziałaś ? O Pawle? 

Od:Ang

Tak, dlatego chciałam Cię odwieźć do Jack'a ale widzę jak smutny jest bo Ciebie tutaj nie ma. Powinnam Ci wcześniej powiedzieć o Pawle. 

Do:Ang

Jak zwykle wszyscy wiedzieli tylko nie ja. 

Byłam tak cholernie wściekła, że aż się popłakałam. Moje łzy zlewały się z padającym deszczem. Zaczęło lać coraz mocniej więc postanowiłam wrócić do domu. Kiedy tam dotarłam byłam cała mokra, zmęczona i wściekła. Moi rodzice właśnie wrócili do domu. Super po prostu super. 

- Cześć - mruknęłam wchodząc na schody 

- Gdzie byłaś ? - spytała mnie moja matka

- U Pawła - odparłam - I nie nie mógł mnie odwieźć - dodałam 

Zobaczyłam sygnał połączenia- dzwonił do mnie Paweł.Nie chciałam odbierać telefon więc go wyciszyłam i poszłam się wykąpać i przebrać. Po 15 minutach weszłam do swojego pokoju i włączyłam telewizor. Zdążyłam na połowę meczu Torunia. Jack'owi szło świetnie.Jak zwykle w tym sezonie. Mimo wszystko on miał dobry dzień. Cieszyłam się z tego. Toruń wygrał 55-35 z Gdańskiem i byliśmy coraz bliżej powrotu do Ekstraligi. To cieszyło najbardziej. Chciałam napisać do Jack'a żeby mu pogratulować, wzięłam do ręki telefon,a tam 10 nieodebranych połączeń od Pawła i wiadomość. 

Od: Pawcio

Proszę Cię odbierz. Uwierz mi,że nie chciałem Cię okłamywać. Proszę wybacz mi.

Od: Pawcio 

Chce tylko wiedzieć czy dotarłaś bezpiecznie do domu.

Do: Pawcio

Tak Paweł jestem w domu. Oglądałam mecz Torunia. Muszę to wszystko przemyśleć, odezwę się do Ciebie. 

Do:Jack Holder

Byłeś dziś najlepszy. Świetny mecz! Gratulacje!! 

Od:Jack Holder

Dziękuje :* Ja i Chris zbieramy się pomału do domu. Spotkajmy się jutro i porozmawiajmy. Ang mi powiedziała co się stało.Czuje się zdezorientowany.

Do:Jack Holder

Ja też Jack, czuje się skołowana i nie wierze, że ja nic nie zauważyłam wcześniej. Dobrze, spotkajmy się, chce z Tobą pogadać. 

Od:Jack Holder 

Jasne :) To do jutra Cam. Pamiętaj ,że zawsze Cię kochałem nie ważne co zdecydujesz. 

To było naprawdę słodkie , że to napisał ale ja już podjęłam decyzję. Wiedziałam czego chce i kogo potrzebowałam. Dziś chciałam już tylko odpocząć i skupić się na GP, które to dziś miało ruszyć. 

Od:Ang

Gadałam z Jack'iem , naprawdę się o Ciebie martwiłam . Wiesz , ze będę z Tobą cokolwiek zrobisz. Zawsze będę Cię wspierać. 

Do:Ang

Wspieraj Pawła, proszę. 

Odłożyłam telefon na stolik nocny i zaczęłam oglądać rozpoczynające się GP.







niedziela, 23 sierpnia 2020

Osiem

Od tych wydarzeń minęło sporo czasu a ja sama poradziłam sobie z własnymi uczuciami. Teraz potrafiłam patrzeć na niego bez jakichkolwiek uczuć. Był tylko zwykłym zawodnikiem stołecznej drużyny.Czasem cieszę się, że nie muszę Go oglądać przez całą sytuację , która panuje w Polsce i na całym świecie. Kiedy zjeżdżali się do Angeliki na grill ja po prostu się wykręcałam, tak było dużo łatwiej. Wiem , że unikanie Go nie jest najlepszym pomysłem ale co mogłam zrobić. Nie czułam do niego ani żalu ani niczego ale gdy nasze oczy gdzieś się spotykały widziałam jak płonie. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego , niestety mieliśmy wspólnych znajomych , dlatego zdecydowałam się go ignorować. 

Obudziło mnie nagłe, natarczywe pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka , otworzyłam drzwi a w nich stała moja najlepsza przyjaciółka - Angelika. 
- Twoja mama mnie wpuściła - powiedziała nim zdążyłam coś powiedzieć
- Super-mruknęłam tylko 
- Ubieraj się idziemy na imprezę- krzyknęła radośnie - I nie chce słyszeć sprzeciwu - dodała, gdy chciałam zaprzeczyć 
- Wiesz , że przerwałaś mi sen? - spytałam ją - I jakoś nie jestem w nastroju do imprez przecież wiesz- skrzywiłam się na samą myśl 
- Nie możesz wiecznie siedzieć w domu - odparła - Jeśli chodzi o młodego H- zaczęła
- Nie chce tego słyszeć - warknęłam - Pójdę na tą cholerną imprezę - powiedziałam - Ale muszę się przygotować - dodałam wchodząc do garderoby 
Wygrzebałam z niej trzy sukienki , wyszłam pokazać je Ang. 
- Która ? - spytałam 
- Różowa zdecydowanie- klasnęła w dłonie - W końcu wracasz do żywych - uśmiechnęła się szeroko 
- Taa- mruknęłam , nie byłam do końca pewna czy wracam do żywych 
- Uśmiechnij się będzie super zabawa zobaczysz- zapewniła mnie 
-Napewno - mruknęłam i wyszłam do łazienki się przebrać 
Chcąc nie chcąc wyglądałam naprawdę świetnie a do tego cholernie sexy.
- UUUU WOW- krzyknęła Ang
- Weź przestań bo się rozmyśle - zaśmiałam się 
- Będziesz wyglądać lepiej niż ja na mojej własnej imprezie urodzinowej - prychnęła 
- Mogę ubrać inną? - powiedziałam zdecydowanie 
- Nie masz iść w tej - powiedziała - Przecież sama Ci ją wybrałam - uśmiechnęła się 
- Mam dla Ciebie prezent- powiedziałam i podałam jej pudełko - Otwórz dopiero na imprezie - dodałam bo już chwyciła za wstążkę 
- Ok - mruknęła
- To co lecimy? - spytałam ją 
- Pewka - była dziwnie uśmiechnięta 
Zeszłyśmy na dół , gdzie nie obyło się bez komentarzy mojej mamy. Czy ona kiedyś sobie odpuści i da mi żyć według własnych zasad. Martwiła się,że nigdzie nie wychodzę a teraz kiedy wychodzę ma jakieś obiekcje. Wsiadłam do auta , całą drogę do domu Termińskiej milczałam , nie miałam ochoty na imprezę ale w kóncu to były urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Kiedy pod niego podjechałyśmy lekko się zawahałam. 
-Twoi rodzice będą? - spytałam 
- Co ty oszalałaś - zaśmiała się - Wyjechali na parę dni , wzięli ze sobą Igora - dodała 
- To Igor nie jest z Danielem ? - spytałam 
- Sporo Cię ominęło ale nie na to czas - powiedziała
Faktycznie sporo mnie ominęło. Zajęłam się własnymi problemami nie zważając na innych. Muszę się teraz skupić na Andżelice , nawet nie wiedziałam że mnie potrzebuje bo to ja potrzebowałam jej. Z moich rozmyślań wyrwał mnie gwar ludzi , którzy byli już w domu. 
- No no kogo moje oczy widzą - uśmiechał się do mnie Chris Holder 
Skoro był Chris był i Jack. Wpadłam w lekką panikę. Uśmiechnęłam się przelotnie do Chrisa i poszłam szukać znajomej twarzy Andzeliki. Bałam się ,że gdzieś go spotkam nim zobaczę Andżele,która jak na złość gdzieś zniknęła. 
- Cześć Kamila - odezwał się do mnie znajomy głos 
-Tobiasz - ucieszyłam się na jego widok - Co słychać ? Dawno się nie widzieliśmy - dodałam
- No całkiem sporo - uśmiechnął się - Słyszałem , że zdążyłaś się pokłócić i pogodzić z Pawłem i być z Jackiem Holderem - wyjaśnił 
- Mnie i Jack'a nic już nie łączy, a co do Pawła to wyszło nam to na dobre - uśmiechnęłam się niepewnie 
- Nie wnikam  podniósł ręce w obronnym geście 
-Lepiej opowiadaj co u Ciebie? Na pewno ciekawiej niż u mnie- spytałam 
- Czy ja wiem - zaśmiał się - Razem z Leną planujemy ślub, jeżdżę  w Toruniu , nic się w sumie nie zmieniło - dodał 
- Tylko klub, w którym jeździsz- klepnęłam go w ramię 
- hah w sumie - uśmiechnął się szeroko 
Tobiasz był zawsze osobą , z którą potrafiłam rozmawiać godzinami, który potrafił mnie rozśmieszyć kiedy było naprawdę ciężko , zawsze byliśmy tylko dobrymi kuplami ale tym razem nie mógł nic zrobić. Kiedy zobaczyłam jego oczy , moje nogi się pode mną ugięły. Jack wpatrywał się we mnie tak intensywnie ,że musiałam stamtąd uciec. 
-Przepraszam Tobi pójdę się napić - powiedziałam 
- Jasne- chyba skojarzył o co mi chodzi 
Szybkim krokiem poszłam do kuchni z zamiarem wzięcia sobie szklanki wody ale stwierdziłam że alkohol w tym momencie będzie zdecydowanie lepszy. Upiłam spory łyk i aż się skręciłam , dawno nie miałam alkoholu w ustach. W tym momencie Jack wszedł do kuchni. 
- Mam wrażenie, że mnie unikasz - powiedział 
- Skąd Ci to przyszło do głowy ? - udawałam głupią , co to za pytanie jakby nie wiedział 
- Bo nie przychodzisz na grille , a dziś po prostu uciekłaś - wyjaśnił
- Bo patrzenie na Ciebie sprawia mi ból - warknąłem - Nic do Ciebie nie czuje ale gdy na mnie patrzysz to wszystko wraca -dodałam 
- Teraz też?- spytał podchodząc do mnie bliżej 
- Nie Jack , odejdź - poprosiłam 
- Niby czemu ? -spytał - Przecież czuje przyciąganie - odparł 
- Jack odejdź - poprosiłam , gdy jego usta zbliżyły się do moich 
-Nie - warknął w moje usta 
W tym momencie chwyciłam za szklankę stojącą na stole i chlusnęłam mu w twarz 
- ODWAL SIĘ HOLDER - krzyknęłam tak , że ucichło 
- Wszystko w porządku ? - spytał mnie stojący niedaleko Tobiasz
- Teraz już tak - mruknęłam kiedy Jack wychodził ocierając twarz
- Jesteś psychopatką - warknął przechodzą obok mnie 
- Niby ja jestem psychopatką,a kto chciał mnie pocałować bez mojej zgody? - spytałam patrząc na niego 
- Wcześniej Ci to nie przeszkadzało - mruknął 
- Ale teraz już tak - oznajmiłam - Dużo się od tego czasu zmieniło - dodałam - Na przykład to że mnie rzuciłeś - warknęłam 
-Ja Cię rzuciłem? - wyglądał jakby nie dowierzał w moje słowa 
- Nie kurwa Święty Mikołaj - odparłam całkowicie wkurzona - Oczywiście , że Ty i to przez liścik - dodałam 
- Ciekawe jaki? - patrzył na mnie jak na wariatkę 
-Tym, którym napisałaś po meczu z Zieloną Górą - powiedziałam i wtedy stwierdziłam , że wszyscy się na nas gapią - Nie chce o tym rozmawiać , pogodziłam się z Twoim odejściem więc się odczep - odparłam i chciałam odejść ale on złapał mnie za nadgarstek. Poczułam znajome ciepło 
- Ale ja chce o tym pogadać Cam , proszę - popatrzył na mnie błagalnie 
- Po prostu daj mi spokój Jack - poprosiłam , uwolniłam się z jego uścisku i wyszłam z pokoju 
Z trzaskiem zamknęłam drzwi do łazienki. Zamknęłam je na klucz i zaczęłam płakać. Nie mogłam znieść tego że on tak po prostu chciał znów wejść do mojego życia. Myślałam , że już nic do niego nie czuje ale prawda okazała się bolesną nieprawdą , nadal kochałam Jack'a Holdera i nie potrafiłam tak po prostu wymazać go z życia. Nawet po takim czasie. Cały czas czułam jego dotyk na skórze w miejscu , w którym mnie złapał. Pozwoliłam spłynąć swoim łzom, nawet ich nie ocierając. Potrzebowałam takiego oczyszczenia , długo udawałam że jest w porządku mimo ,że nigdy nie było i pewnie już nie będzie. Usłyszałam pukanie do drzwi
- Ang idź stad !- krzyknęłam przez drzwi 
- To ja - powiedział znajomy głos 
-Idź sobie Chris - warknęłam przez łzy 
- Chce pogadać - poprosił 
Niechętnie wstałam i otworzyłam mu drzwi . 
- Wyglądasz okropnie - uśmiechnął się - Mam też to - podniósł rękę w górę 
- Wiesz, że nie pije ? - spytałam go 
- Ja też nie - mruknął - Przynajmniej nie w sezonie - dodał
- O czym chciałeś pogadać? - spytałam go zamykając drzwi 
- O Tobie i Jack'u konkretnie o waszej kłótni - wyjaśnił 
- Nie ma o czym gadać - mruknęłam krótko 
- Jest - mruknął - Myślisz , że tylko ja zauważyłem jak na niego popatrzyłaś jak dotknął twojej ręki ? - spytał - Tak reaguje się na osoby , które nie są nam obojętne - dodał 
- Chris, myślisz , że to jest takie łatwe? - spytałam go - Złamał mi serce - dodałam nie patrząc na niego 
Wzięłam od niego butelkę i upiłam łyk, potrzebowałam tego chyba bardziej niż,patrząc że jemu nie wolno w sezonie. 
- Domyślam się ale uwierz , że jemu też nie było ławo - powiedział - Każdego dnia chciał do Ciebie zadzwonić i to wyjaśnić ale chyba brakowało mu odwagi -dodał 
- Takiej jak ma na torze - dodałam patrząc na wannę stojącą na przeciwko 
- Chyba tak - powiedział - Wiem , że on gdzieś w głębi serca bardzo żałuje tego co zrobił - mruknął 
- Ja też żałuje, że potrafiłam go zatrzymać - powiedziałam - Tylko tak po prostu odpuściłam - mruknęłam 
- Jeszcze możecie to poskładać - klasnął w dłonie 
- Nie nie możemy Chris - bawiłam się kosmykami włosów-  Nie wiem czy potrafiłaby mu zaufać po tym wszystkim - powiedziałam patrząc na niego a z moich oczu pociekły łzy
- Nie płacz - powiedział, dotykając mojego ramienia - Wiem , że Jack bywa trudny - zaśmiał się 
- Trudny ? - spytałam z uśmiechem na twarzy - Mało powiedziane - zaśmiałam się 
- Czasami - śmiał się straszy z braci Holder - Musimy się zbierać - powiedział - Ang zaraz będzie zdmuchiwać świeczki , a raczej by nas zabiła gdyby nas nie było - dodał widząc moją minę 
- Poczekaj , ogarnę się trochę - powiedziałam 
Wstałam by zobaczyć jak wyglądam w lustrze , nie było aż tak źle i po kilku chwilach byłam ogarnięta, tylko napuchnięte oczy zdradzały że wcześniej było źle. Razem z Chrisem wyszłam z łazienki , nikt raczej nie zwracał na nas większej uwagi bo wszyscy stali już wokół jubilatki. 
- Chris, dzięki - mruknęłam do niego i poszłam w stronę mojej przyjaciółki 
Ta przyglądnęła się mi tylko ostrzegawczo i pytająco ale nic nie powiedziała. 
- No dmuchaj! - krzyknęłam do niej wskazując na tort
- I pomyśli życzenie - dodał Paweł , dopiero teraz go zobaczyłam , może byłam zbyt zajęta własnymi dramatami 
Kiedy Andżelika zdmuchiwała świeczki patrzyłam ile osób przyszło. Był cały skład Aniołów , no w końcu to były urodziny córki prezesa , trochę ludzi z jej studiów, Paweł z Michaliną, Tobiasz. Uśmiechnęłam się widząc ich twarze. 
- Na Twoje urodzimy zrobimy większą bibe - krzyknęłam Ang i to wyrwało mnie z transu 
- Wątpię - odparłam dość głośno - Moi rodzice nie są twoimi a poza tym większości już tu nie będzie -powiedziałam - Bo to listopad - dodałam 
- A tam , wymyślimy coś - krzyknęła uradowana 
- Andżelika ja chyba coś powiedziałam - odparłam ostro - Nie chce żadnych urodzin - dodałam łagodniej widząc jej minę , nie chciałam się z nią kłócić 
Odeszłam od niej bo wiedziałam , że jak tam zostanę skończy się to kłótnią. Wyszłam z domu i zobaczyłam siedzącego na murku samotnego Jack'a. Nie mogłam się już cofnąć. Usiadłam obok niego ale tak by go nie dotykać. Od razu zauważyłam że mnie zauważył. 
- Nie widziałam Cię jak Ang zdmuchiwała świeczki - odezwałam się pierwsza 
- Nie wiedziałem , że mnie szukasz - odpowiedział- Myślałem , że Cię nie obchodzę - dodał nie patrząc na mnie 
- To nie tak , że mnie nie obchodzisz- próbowałam jakoś to wyjaśnić - Ale bardzo mnie skrzywdziłeś odchodząc - powiedziałam - Mam...miałam do Ciebie cholerny żal - dodałam 
- Myślisz , że mnie po tym wszystkim było łatwo - powiedział wpatrując się w schody- Chciałem do Ciebie zadzwonić ,jakoś się wyjaśnić ale nie potrafiłem - dodał - Kiedy nawet o tym myślałem , nie brzmiało to dobrze- mruknął 
- Też powinnam była jakoś o Ciebie walczyć ale wolałam odpuścić - powiedziałam pocierając dłońmi o uda- Myślałam , że już mnie nie chcesz a to zabijało mnie od środka bardzo powoli - dodałam starając się na niego nie patrzeć , rozmowy o uczuciach naszej dwójce nie wychodziły zbyt dobrze
- Zimno Ci? - spytał mnie 
- Nie... nie wiem - mruknęłam - To raczej ze zdenerwowania- wyjaśniłam 
- Chyba , że tak - dalej wpatrywał się w horyzont , a raczej w ciemność nas otaczającą - Jak mogłaś myśleć , że już Cię nie chce? - spytał 
- No nie wiem w tym liście było napisane,że z tego nic nie będzie - powiedziałam - Więc wywnioskowałam , że już mnie nie chcesz- dodałam 
- To, że napisałem, że nic z tego nie będzie nie oznacza , że przestałem Cię kochać - wyjaśnił 
- Jak dla mnie to że kogoś się nie chce jest równoznaczne z tym , że ktoś przestał Cię kochać - powiedziałam 
- Ale nie dla mnie - powiedział, pierwszy raz na mnie spojrzał 
- Zapomniałam jak bywasz nieprzewidywalny - mruknęłam patrząc w jego oczy 
- Ja nieprzewidywalny?- uśmiechnął się zawadiacko 
- A niby kto ? - spytałam go - Ja raczej nie - odpowiedziałam
- Już zapomniałem jak to jest się uśmiechać- powiedział nagle 
- Ja też Jack - odpowiedziałam lekko się uśmiechając - Te miesiące były dość trudne - dodałam 
- Co ja mam powiedzieć jak większość czasu spędziłem w domu z Chrisem - zaśmiał się - Było ciężko-skwitował 
- Ja z rodzicami - mruknęłam - To nie należało to przyjemnego czasu - wyjaśniłam - Ale i tak większość czasu spędziłam u siebie w pokoju z płaczem - dodałam 
-Przepraszam - mruknął i musnął moją nogę 
- Nie przepraszaj Jack - odparłam - Sama nie byłam łatwiejsza w relacji - wyjaśniłam - I wcale nie ułatwiałam - dodałam widząc jego niepewną minę 
- Ale musisz przyznać , że miałaś ze mną ciężko - powiedział szczerząc zęby 
- Oczywiście, że miałam - zaśmiałam się 
-Dzięki od razu mi lepiej- oczy mu zjaśniały 
- Mi też - pierwszy raz od wielu dni poczułam się lepiej 
- Może wejdziemy? - spytał pokazując na drzwi 
- Jasne - powiedziałam wstając - Trochę się zasiedziałam - zaśmiałam się poprawiając sukienkę 
-  A ja nie - zaśmiał się 
- Ty trenujesz - powiedziałam - A ja nie -dodałam 
Weszliśmy do środka , impreza trwała w najlepsze. Tylko zawodnicy Torunia byli trzeźwi , reszta pijana w szok odpalała karaoke. Uśmiechnęłam się szeroko i usiadłam na kanapie obok Chrisa. Jack przysiadł na oparciu obok. 
- Pogadaliście? - spytał cicho Chris 
- Tak - wyjaśniłam 
- I co ? - dopytywał 
- Nie wiem na razie tylko pogadaliśmy - wyjaśniłam 
- Spoko - poklepał mnie po nodze
Obserwowaliśmy wspólnie jak tamci robią z siebie idiotów , wydzierając się do mikrofonu. Patrząc jak oni świetnie się bawią szeroko się uśmiechnęłam. Czułam , że wszystko może się jeszcze jakoś poukładać.Może nie wrócimy do siebie z Jack'iem ale będziemy mogli na siebie liczyć. Brakowało mi obu braci Holder. Koło 2 w nocy postanowili się zebrać do domu. Obaj na pożegnanie mnie przytulili. Kiedy wyszli poczułam, że czegoś mi brakuje. 
- Kamila , chodź pośpiewamy - krzyczała do mnie pijana Ang
- Angela ty chyba powinnaś się położyć - zaproponowałam 
- Nie- odkrzyknęłam - Nie napiłaś się ze mną w ogóle - podała mi coś do ręki 
- Wiesz , że ja nie pije za bardzo - mruknęłam 
- Bracia Holder już poszli no chodź- błagała mnie 
- Ale tylko jedno- mruknęłam 
- Ale super - uśmiechnęła się do mnie 
Oczywiście nie skończyło się na jednym. Jak zwykle, dlatego nie chciałam pić bo wiedziałam że tak się skończy. Obudziłam się obok śpiącej jeszcze Angeliki. Byłam na siebie wkurzona , bolała mnie głowa i marzyłam o tym żeby pójść do domu. Spojrzałam na telefon, na szczęście nie pisałam ani nie dzwoniłam do młodszego z braci Holder. Wyszłam z łóżka , w głowie mi się kręciło ale wiedziałam, że muszę iść do domu. Zeszłam na dół,gdzie spotkałam rodziców Ang i cały skład Torunia. Cholera jasna.
- Dzień dobry - wychrypiałam - Cześć wszystkim - pomachałam reszcie 
- Dzień dobry Kamila - uśmiechnął się do mnie Pan Termiński - Miło Cię u nas znowu widzieć - dodał
- Pana również miło widzieć - musiałam wyglądać żałośnie 
- Może zostaniesz na obiedzie? - zapytała Pani Termińska 
Jedzenie? To chyba nie był najlepszy pomysł. 
- Obiad? - spytałam - Miałam właśnie iść do domu - dodałam 
- Twoja mama raczej nie będzie miała nic przeciwko - powiedziała mama Andżeliki 
- Widzę , że będzie jakaś narada klubowa - spojrzałam na skład
- Nie będziesz przeszkadzać - powiedział wesoło ojciec mojej najlepszej przyjaciółki 
- Dobra , zostanę - powiedziałam w końcu - Ale pójdę się przebrać , pożyczę coś do Andzeliki - dodałam 
- Jakbyś mogła to ją obudź - poprosiła mnie jej mama
- Dobrze , spróbuje - uśmiechnęłam się 
Weszłam na górę , na szczęście Andzelika już nie spała. 
- Miałam Cię budzić - zaśmiałam się - Widzę , że wyglądasz gorzej niż ja - mruknęłam 
- Głowa mi pęka - wychrypiała 
- Na dole jest cały skład Torunia - uprzedziłam - Twoi rodzice zaposili mnie na obiad - powiedziałam - Musisz mi coś pożyczyć do ubrania - zaśmiałam się 
- Bierz co chcesz - wskazała na szafę 
- Ty też musisz iść - powiedziałam 
- Domyślam się - mruknęła 
- Idę się kąpać i coś sobie wybiorę - wyjaśniłam 
Weszłam do łazienki , puściłam wodę pod prysznicem i trochę mnie otrzeźwiło. Po 15 minutach byłam w garderobie wybierając jakieś ubranie. W końcu coś sobie wybrałam. To chyba nawet były moje ubrania. Weszłam do pokoju mojej przyjaciółki , nie było jej , słyszałam prysznic więc chyba była w łazience. Zeszłam na dół.
- No jesteś wreszcie - uśmiechnęła się do mnie jej mama
- Przepraszam , że tyle zeszło ale chciałam wziąć prysznic- wyjaśniłam 
- No muszę stwierdzić , że teraz wyglądasz o wiele lepiej- zaśmiał się Jack
- Dzięki Jack- mruknęłam -Pocieszyłeś mnie - dodałam 
- Na mnie zawsze możesz liczyć - powiedział ale zamilkł widząc minę ojca Ang
- No witamy jubilatkę - był trochę zły
-Tak wiem zawaliłam -mruknęłam 
-Ja Ci wcale nie pomogłam- powiedziałam 
- To ja Cię zmusiłam żebyś się napiła - powiedziała - Póki siedziałaś z Holderami było dobrze - zaśmiała się 
 - Dobra nie chce znać szczegółów- podniósł rękę jej ojciec - Po prostu usiądźcie i jedzcie - dodał 
Andżelika mnie uprzedziła i siadła koło Tobiasza a mnie przypadło miejsce koło Jack'a. Z uśmiechem odsunął mi krzesło. 
- Dzięki - mruknęłam 
- Jak humory przed derbami ? - spytałam wszystkich 
- Doskonałe - odpowiedział mi siedzący po mojej lewej Chris
- Wybierasz się ? - spytał mnie Jack 
- Oczywiście , jestem na każdym meczu - odparłam 
- Zawsze ma koszulkę z nazwiskiem Holder - powiedziała głośno Andżelika i puściła mi oczko 
- Nie widziałem Cię- odparł Jack 
- Musiałyśmy zmienić sektor bo tam gdzie zazwyczaj siedziałyśmy jest telewizja - wyjaśniłam 
- Dziewczyny pamiętajcie , że na derby na biało - ratował mnie ojciec Ang
- Pamiętam - powiedziałam - Zrobiłam Ci nawet na urodziny specjalną koszulkę na derby , widziałaś? - spytałam swoją najlepszą przyjaciółkę
- Widziałam, dzięki - mruknęła- A ty co ubierzesz? - spytała mnie 
- Zwykły biały T-shirt- zaśmiałam się 
-Nuda - stwierdziła
- A co innego mam ubrać skoro to derby? - nie wiem czy chciałam znać odpowiedź
- Mogę Ci zrobić na szybko jakąś specjalną- wyjaśniła - Na przykład z napisem....- zaczęła 
- Dobra nie kończ -poprosiłam
- Napisem Team Holder- skończyła 
- Ciekawy pomysł - powiedział starszy z braci Holder , a ja spiorunowałam go wzrokiem - No co ? -dodał
- Nie nic - mruknęłam , Jack milczał przez cały czas 
- Dobra , dobra dziewczyny przestańcie się kłócić - powiedział Pan Termiński 
- My się nie kłócimy - odparła Ang- Ja tylko wyrażam swoje zdanie na pewne rzeczy - dodała świdrując mnie wzrokiem, była wściekła 
Nie za bardzo wiedziałam o co  jej chodzi ale nie chciałam się z nią teraz kłócić. Nie miałam na to ani ochoty ani siły.
- Chcesz wiedzieć co powiedziałaś mi wczoraj? - spytała mnie 
- Nie Ang i nie wierć dziury w całym - powiedziałam totalnie wściekła - Wiem co Ci powiedziałam - wyjaśniłam - Po alkoholu ludzie mówią różne rzeczy - dodałam 
- Ja wiercę dziurę? - spytała -Przypomnę Ci , powiedziałaś ,że tęsknisz za Jackiem- odparła 
- Ja już pójdę - powiedziałam wstając - Nie chce się z Tobą kłócić - wyjaśniłam - Nie będę Cię drażnić i po prostu pójdę do domu - dodałam - Dziękuje Państwu - popatrzyłam w stronę jej rodziców , którzy byli kompletnie oszołomieni zachowaniem córki.
- Uważam , że jeśli do niego wrócisz będziesz głupia bo on znów Cię zrani - powiedziała - Zamiast dać szansę komuś z kim mogłabyś być szczęśliwa - powiedziała 
- Tak jak ty ? - spytałam ją bo wyprowadziła mnie z równowagi - I dać sobie zrobić dziecko komuś kto miał Cię kompletnie w dupie - krzyknęłam wściekła 
- Nie mieszaj w to Daniela - warknęła na mnie 
- To ty nie mieszaj się w moje życie - krzyknęłam i z trzaskiem wyszłam z jej domu.
Po drodze do domu zalałam się łzami , jak ona mogła to wszystko przy nich powiedzieć. Objęłam się rękoma, byłam tak bezbronna na jej słowa. Chciałam zapaść się pod ziemię. W końcu dotarłam do domu na szczęście moich rodziców nie było w domu. Od razu poszłam do siebie do pokoju, po raz kolejny zalałam się łzami. Miałam kilka wiadomości od Jack'a i parę połączeń ale nie odbierałam. Chciałam po prostu zostać sama. Po kilku godzinach leżenia i płakania postanowiłam odpisać na wiadomość Jacka. 

Od:Jack Holder 
Wszystko w porządku?

Od:Jack Holder
Jej rodzice bardzo się wkurzyli ,że wydziera Twoje sprawy przy ludziach.

Od:Jack Holder 
Dotarłaś bezpiecznie do domu?

Od:Jack Holder
Jesteś? Hallo? Odpisz?

Do:Jack Holder
Tak wszystko w porządku. Nie martw się o mnie. Do zobaczenia jutro na derbach. 

To było nawet słodkie , że się o mnie martwił ale to przez niego i moje uczucia pokłóciłam się z Andżeliką. Może miałam racje , że gdybyśmy się zeszli znów by mnie zranił ale przecież ani ja ani Jack nic takiego nie powiedzieli. To, że za nim tęsknie nie oznacza ,że zaraz musimy do siebie wracać. 

Od: Chris Holder 
Jack jest zachwycony tym co powiedziała Ang. Chciałabyś do niego wrócić?

Jezu Chris serio. 

Do:Chris Holder 
Wiesz , że to że za nim tęsknie nie oznacza , że to niego wrócę?

Od:Chris Holder 
A nie chcesz?

Do:Chris Holder
Tego nie wiem










 



 
 







Dziewięć

 Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...