On naprawdę miał chorobę dwubiegunową. Przez całą noc zastanawiałam się co jest ze mną nie tak że przyciągam samych idiotow. Dochodziła 8 rano kiedy ktoś wtargnął do mojego pokoju. Okazało się że to Przedpełski z pretensjami.
- Pojebało Cię po co tu przyszedłes? - spytałam go wychodząc z łóżka ukazując mu moja perfekcyjna sylwetkę. Byłam bez makijażu ale ogólnie czułam się dobrze. Większość dziewczyn miało z tym problem ale ja do nich nie należałam.
- Ubierz się - powiedział
- Bo co jestem u siebie i Cię tutaj nie zapraszałam- krzyknęłam
- Nie krzycz bo Twoi rodzice tutaj przyjdą - poprosił
- I świetnie niech przyjdą i niech usłyszą co zrobił ich zasrany ulubieniec- krzyknęłam mu w twarz - Niech zobaczą jak bardzo mnie zraniles i dlaczego się nie przyjaznimy - dodałam
- Kamila proszę wysłuchaj mnie - powiedział- Wszyscy się o Ciebie martwimy- dodał- To że spotykasz się z Jack'iem martwia wszystkich - wyjaśnił
- Gdyby ktoś miał coś do mojej znajomości z Holderem od razu bym wiedziala. Angelika powiedziałaby mi. To ty masz problem z tym że pogodzilam się z sytuacją i spędzam więcej czasu z Australijczykiem niż Tobą- wskazałem na niego palcem - Przypomne Ci że to Ty chciałeś skończyć naszą przyjaźń bo miałeś jakis kaprys - skończyłam
- Dobra okey to mnie nie podoba się że spotykasz się z Jack'iem - zaczął- Jest tylko fajnych chłopaków z Tounia więc dlaczego on ? - zapytał
- Bo przynajmniej nie ma zamiaru kończyć tej przyjaźń a jak Ci się to nie podoba to mnie to nie obchodzi - dodałam zdenerwowana
- Pójdę już - odparł spokojnie
- Tak najlepiej zrobisz jak pójdziesz- otworzyłam mu drzwi i gestem kazałam mu wyjść
Kiedy jego osoba wyszła z mojego azylu, trzasnęłam dźwiami i z płaczem usiadłam na łóżku. Nadal byłam bezbronna na zachowanie Pawła jego słowa po raz kolejny mnie dotknęły. Chciałam z kimś pogadać. Wyjęlam telefon i wybrałam doskonale znany mi numer. Angelika nie odebrała pewnie jeszcze spała a ja potrzebowałam wsparcia. Tak bardzo chciałam się komuś wygadać. Osunelam się na ziemię siedziałam tak zwinęta w pół kiedy wybrałam inny numer.
- Jack- odebrał po kilku sygnalach - Możemy się spotkać ? - spytałam go w moim głosie słuchać było płacz i rozpacz
-Jasne - odparł kiedy usłyszał mój zrozpaczony głos - Przyjechać po Ciebie za chwilę? - zapytał
- Tak - mruknęłam cicho
- W takim razie za chwilę będę- dodał- Napiszę Ci że możesz wychodzić - powiedział
- Jesteś kochany- mruknęłam cicho - Dzięki - dodałam i rozłączyłam się
Wstałam z podłogi, postanowiłam się ubrać. Po kilku chwilach byłam gotowa i czekałam na wiadomość od młodszego z braci Holder. Kiedy to dostałam zbiegłam na dół nawet nie patrząc na rodziców. Wsiadłem do busa Holdeow i od razu mocno ścisnęłam Jack'a. Do moich oczu napłynęły łzy.
- Ej mała nie płacz- poprosił mocno mnie obejmując- Co się stało ? - spytał- Coś z rodzicami - dopytywał gdy nie odpowiadałam
- Nie Jack u nich w porządku - popatrzyłam na niego
- Pojedziemy do Macka i wszystko mi opowiesz- powiedział przestał mnie obejmować i ruszył w drogę.
Cała drogę wpatrywalam się w obraz przed sobą nawet nie zauważyłam kiedy Jack zamówił jedzenie i pojechał do hotelu w którym mieszkał. Weszłam do pokoju i od razu przytuliłam Jacka, on również mnie objął.
- Masz zamiar tylko mnie przytulać?- zadał mi pytanie- Nie żeby mi to przeszkadzało ale chciałby wiedzieć co się stało? - wyjaśnił
- Paweł - mruknęłam krótko
- Co on jeszcze od Ciebie chciał ? - spytal
- Powiedział ze jesteś dla mnie nieodpowiednim chłopakiem- powiedziałam- Jakby on był lepszym - prychnęłam
- Daj spokój przecież możesz przyjaźnic się z kim masz ochotę a on nie może w to ingerować - powiedział
- Wiem ale zabolało mnie to że on tak po prostu wszedł do mojego pokoju i się że mną wykłócał - trzymał mnie za dłonie. Musiałam lekko podnosić głowę do góry by parzyć mu w oczy.
- Myślę że wiem co czujesz - objął mnie mocno a ja położyłam głowę ma jego ramieniu
- Dzięki że odebrałeś- powiedziałam
- Od Ciebie odbiorę nawet będąc na końcu świata- mruknął
Czy to była jakaś cicha deklaracja z ust niesfornego Australiczyka?
- Nawet jak będziesz w Australii że swoimi przyjaciółmi ? - zapytałam to szukając zapewnienia
- Zawsze - dostalam je
U duchu zaznaczyłam taniec radości a w rzeczywistości szeroko się usmiechnęłam.
- Chciałaby kiedyś zobaczyć Australię- powiedziałam nagle - Nie myśl sobie że to przez Ciebie - dodałam patrząc na niego- Już od dziecka chciałam tam pojechać. Moi rodzice jeżdżą po całym świecie ale jakoś nigdy nie zabrali mnie ze sobą- wyjasnilam
- Masz wizę i paszport? - zapytał mnie
- Oczywiście- oburzyłam się - To już zostalo załatwione ale jak narazie nie zbiera się na to abym mogła pojechać- dodałam - Jack posprzatal byś tutaj - zauważyłam
- Zważywszy na to że to ty z samego rana po mnie zadzwoniłaś nie miałem czasu by to zrobić- zauważył
- Mogę ? - wskazałam na łóżko
- Pewnie wskakuj - wskazał
Zdjęłam buty , bluzę zostając w samej ciękiej podkoszulce i spodniach. Szybko zakrylam się kołdrą i obserwowałam spokojne ruchy mojego towarzysza. Robiło mi się coraz cieplej aż wkoncu pochłonęła mnie ciemność. Patrząc na to że nie spałam cała noc taka miła drzemka była zbawienna. Obudziłam się po koło 2 godzinach snu. Jack leżał obok mnie i oglądał coś w telewizji.
- Dlaczego mnie nie obudziłes- spytałam ochryple odwracając się do niego
- Nie miałem serca Cię budzić - zauważył - A poza tym trochę tu posprzątałem- wskazał na pokój
- Mogłam Ci pomóc- stwierdziłam
- Jesteś moim gościem więc bym Ci na to nie pozwolił- mruknął
- Oh Jack - dotknęłam jego policzka kiedy się nachylił
- Tak mam serce wyprzedzając Twoje pytanie - powiedział z uśmiechem
- Nie o to chciałam spytać - zadrzalam ale nie z zimna
- A o co? - dopytywał
- Co miała znaczyć Twoja wczorajsza wiadomość?- zapytałam
- Nie powinienem był Cię całować - wyjaśnił
- A właśnie że powinieneś - powiedziałam to głośno
Na te słowa Jack się odsunął, wyglądał na lekko zdenerwowanego. Usiadł na skraju łóżka i wpatrywalam się w swoje dłonie. Nie chciałam by był zła gdybym wiedziała to nie mówiłaby tych słów. Podeszłam do niego przykucnelam naprzeciwko niego.
- Nie powinnam była tego mówić - zaczęłam- Lepiej już pójdę- dodałam wstajac
- Poczekaj- złapał mnie za nadgarstek - Potrzebuje Cię - powiedział- Przy Tobie jestem normalnym chłopakiem a nie zuzlowcem dla którego liczą się kolejne zawody i to aby zaliczyć jakaś napalona fanke- dodał- Stałem się inny , lepszy , pokazujesz mi że dziewczyny nie są takie źle i nie trzeba ich traktować jak przedmiot- wyjaśnił
- Jack - Nie wiedząc co powiedzieć na jego wyznanie usiadłam na jego kolanach i mocno objęłam
- Nic nie mów tylko mnie pocałuj- poprosił a ja na ta prośbę przystanęlam
Całowanie to było dla mnie czymś normalnym , jakbym robiła to od zawsze a nie od paru tygodnii. Nasz romans że spotkania na spotkanie robił się coraz bardziej gorące. Tym razem też tak było. Pragnelam żeby mnie posiadł a kiedy to zrobił znalazłam się chyba w niebie. Lubiłam jego pieszczoty. Lezelismy spleceni razem.
- Co będzie jeśli Chris nas taj zastanie? - spytałam
- Kto by się tym przejmował- odparł - Oboje jesteśmy dorośli i możemy robić że swoim życiem to co nam się podoba - wyjasnil - Nie uważasz ? - dodał
- Uważam - usmiechnęłam się szeroko - Niestety muszę robić to co podoba się moim rodzicom a nie to co ja bym chciała - wyjasnilam - Tylko w Tobą jestem sobą- dodałam
- Miło mi to słyszeć- pocałował mnie w czoło
W pewnym momencie przyszedł mi SMS. Oderwalam się od Jack'a aby to przeczytać.
Od:Mama
Gdzie jesteś? Dlaczego nie odbierasz telefonu? Dlaczego rano wyrzuciłaś Pawła a później zniknęłas bez śladu? Jak wrócisz do domu czeka nas długa rozmowa młoda damo.
- To moja mama - powiedziałam widząc jego mnie- Jest na mnie zła - dodałam
- Wracasz do domu ? - zapytał smutno
- Nie zostaje Ale napiszę jej aby się nie martwiła- wyjasnilam
- Wiadomo - mruknął - Tak przy okazji nie jesteś głodna? - spytał mnie
- Trochę jestem- powiedziałam patrząc na zegarek który wskazywał 17- Możemy pójść coś zjeść?- zapytałam
- Pewnie - wstał i zaczął się ubierać
Sama lekko osunęłam się z łóżka i również się ubrałam. Poszłam do łazienki by zobaczyć jak wyglądam , nie było źle , poprawiłam tylko włosy i byłam gotowa do drogi.
- Jak zwykle perfekcyjnie - powiedział Jack kiedy wyszłam z pomieszczenia
- Daj spokój - uśmiechnęłam się szeroko - Chodźmy bo umrę z głodu - dodałam
- Więc chodź - otworzył przede mną drzwi bym wyszła pierwsza
Jack Holder dżentelmenem? Nigdy bym nie uwierzyła gdybym go nie poznała tak blisko. Może zbyt blisko. Sama już nie wiedziałam co czuć. Kiedy jechałam busem z Jackiem uśmiechnęłam się po nosem.Jack tylko na mnie spojrzał nic nie mówiąc. Dla niego to też musiała być dziwna sytuacja. Oboje nie wiedzieliśmy ile dla siebie znaczymy. Teoretycznie usłyszałam od Jack'a zapewnienie ale nie wiedziałam czy mówił poważnie. Czułam do niego to czego nigdy nie czułam.Ta miłość to była niebezpieczna gra i oboje mogliśmy stracić wiele. Dla niego byłam zaryzykować wszytko co znałam i kochałam. Wysiedliśmy pod moją ulubioną pizzerią. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja się zastanawiam skąd ty mnie tak dobrze znasz? - spytałam kiedy wysiadłam z busa
- Też się czasem nad tym zastanawiam - odparł wesoło i złapał mnie za dłoń
Weszliśmy do środka, zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy do stolika. Jack siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie.
- Jack teraz ty to robisz - zaśmiałam się
- Niby co? - spytał zdziwiony
- Gapisz się na mnie - odparłam - To mi schlebia - dodałam
- Ktoś musi Ci schlebiać - odparł - Będziesz jutro w Zielonej Górze? - zapytał
- Raczej nie - odparłam - Chyba nie powinnam - dodałam
- Niby czemu ? - mruknął lekko zły
- Po pierwsze nie chce Cię rozpraszać a dwa Paweł chyba by mnie zabił , po trzecie muszę pogadać z rodzicami i powiedzieć im dlaczego wyrzuciłam z domu - wyjaśniłam - Ale zawsze mocno trzymam za Was kciuki - dodałam
- Jak chcesz w takim razie dziś widzimy się ostatni raz w tym tygodniu - odparł - Bo jadę na mecz do Anglii a później pewnie z Chrisem na GP do Warszawy - dodał
- Domyśliłam się - mruknęłam smutno - Chciałabym mieć już wolne i pojechać z Tobą - dodałam
- Zanudziłabyś się - powiedział
- Z Tobą nigdy - odparłam - Nigdy nie pomyślała bym o tym kierunku studiów ale zrobiłam to dla rodziców - mruknęłam
- Czyli nie lubisz inżynierii genetycznej ? - zapytał
- Nie że nie lubię ale wolałabym coś innego związanego z biologią - wyjaśniłam kiedy końcu doczekałam się swojego jedzenia
- A co innego? - spytał
- Dietetykę albo fizjoterapię - wyjaśniłam - Gdybym tylko mogła jeszcze raz wybierać , wybrałabym inaczej - mruknęłam
- Każdy w życiu zrobił coś to teraz by to zmienił - powiedział Jack z pełną buzią
Na ten widok tylko się uśmiechnęłam , sama zaczęłam jeść a nie gadać. Szybko pochłonęłam jedzenie, a kiedy skończyliśmy pojechaliśmy powrotem do hotelu. Tam usiadłam na łóżku z uśmiechem na twarzy.
- Jack porozmawiajmy - zaczęłam
- Przecież cały czas rozmawiamy - powiedział ściągając bluzę i kładąc ją na fotelu
- Ale nie tak ogólnie - powiedziałam - Tylko - zaczęłam
- Masz na myśli nas ? - zapytał
- Tak Jack - wstałam i złapałam go za koszulkę - Bo ja po prostu muszę wiedzieć - zaczęłam niepewnie
- Co dalej będzie? - zapytał - Też chciałbym to wiedzieć - poruszał barkami - Dajmy rozwinąć się tej sytuacji - zaproponował
- Ja muszę wiedzieć że kiedy Cię tutaj nie będzie ,będziesz o mnie myślał - powiedziałam niepewnie
- Zawsze o Tobie myślę - objął mnie - W moim życiu brakowało takiej osoby jak ty - powiedział - Zazdrościłem Chrisowi,że ma dla kogo się starać i tego że dzięki Seally i Maxowi się zmienił. Mimo że on już z nią nie jest trzeba jej przyznać że zmieniła mojego brata - dodał - A teraz ja poznałem Ciebie i boje się że Cię skrzywdzę - mruknął
- Nie skrzywdzisz mnie wiem to - uśmiechnęłam się do niego
- Chciałbym- powiedział lekko muskając moje usta
- Jack ja będę na Ciebie czekać - powiedziałam - Mimo że to będzie długi okres - stwierdziłam
- Zawsze możesz się spakować i przyjechać do mnie do Anglii - stwierdził
- Chętnie - trzymałam go za barki
- Mam nadzieje że choć trochę Cię zapewniłem - powiedział
- Na razie mi wystarczy - stwierdziłam
- To się cieszę - uśmiechnął się - Idę się wykąpać bo jutro czeka mnie mega ciężki mecz - dodał
- Dobrze - sama usiadłam na łóżku i włączyłam sobie telewizor
Po kilkunastu minutach z łazienki wyszedł mój chyba chłopak, nie wiedziałam jak mam go nazwać ale to na razie musiało mi wystarczyć. Woda z jego włosów kapała na resztę ciała, wyglądał naprawdę dobrze.
- Jack pożyczysz mi jakąś koszulkę bo nic ze sobą nie wzięłam ? - spytałam go
- Jasne - wyjął z walizki jakąś koszulkę a ja skierowałam się do łazienki
Tam rozpuściłam włosy , wzięłam prysznic ubrałam się i wyszłam. Jack leżał sobie w łóżku i coś oglądał. Zapomniałam się go zapytać ile rozumie z tego co oglądał. Weszłam do łóżka i przytuliłam się do niego.
- Jack ile z tego rozumiesz? - spytałam go wskazując na telewizor
- Nic ale zawsze to zabija czas oczekiwania - stwierdził
- Na co tak czekałeś? - spytałam jakbym nie wiedziała
- Na Ciebie - mocniej mnie objął
- Gdybym nie zadzwoniła siedziałbyś pewnie z Chrisem co? - spytałam go
- Chyba - mruknął - Ale teraz mam lepszą towarzyszkę niż Chris - dodał
- Na pewno ładniejszą - zaśmiałam się
- Zdecydowanie - zapewnił mnie
Później leżeliśmy tak po prostu bez słów. Mi wystarczyła jego obecność , cieszyłam się nią bo nie będę go widzieć tydzień albo i dłużej,
Mogę przed Tobą uciekać ale wiesz , że i tak do Ciebie wrócę. Dobrze wiesz , że jestem od ciebie uzależniona. Oboje mamy tajemnice , o której nie wie nikt... i nikt miał się nie dowiedzieć. Lecz prawda wychodzi na jaw. Nasza miłość nie będzie jak każda , będziemy mieć problemy z którymi niekoniecznie będziemy mogli sobie poradzić, ponieważ Ty chce mieć Mnie tylko dla siebie.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dziewięć
Derby okazały się dla Torunia zwycięskie. Cieszyłam się, choć było mi smutno bo Andżelika nadal się do mnie nie odzywała i cały mecz spędzi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz